WSPOMNIENIE PAVLA KARELINA

12.05.2012 r. / 17:31
Tuż przed rozpoczęciem Pucharu Świata sezonu 2011/2012 świat skoków narciarskich obiegła tragiczna informacja. Zmarł młody, utalentowany skoczek rosyjski Pavel Karelin. To był ogromny cios i strata dla reprezentacji naszych wschodnich sąsiadów. Niedawno minęło pół roku od tamtego wydarzenia.

Sezon zimowy się skończył, a wielkimi krokami zbliża się Letnia Grand Prix. Sportowe życie toczy się dalej. Jednak wydawało się, że dla rosyjskiego teamu po tym tragicznym wydarzeniu czas stanął w miejscu.

Ewidentnie nie szło im w sezonie zimowym, słabo spisywali się w konkursach indywidualnych jak i drużynowych. Pavel, mimo swego młodego wieku, w dniu wypadku miał 21 lat, był zdecydowanym liderem rosyjskiej ekipy, to on „ciągnął” ten wózek, to jego dobra postawa inspirowała kolegów i rosyjską młodzież, która baczniej zaczynała się przyglądać jego wyczynom i sama zaczynała udawać się na skocznie i próbować swych sił w tym sporcie stając się zapleczem dla reprezentacji. Rosjanie upatrywali w Pawle szansy na medal na Igrzyskach Olimpijskich w Soczi…

Początki…

Pavel Vladimirowicz Karelin urodził się 27 kwietnia 1990 roku w Niżnym Nowogrodzie. W wieku dwóch lat stracił w wypadku samochodowym ojca, od tamtej pory wychowywała go babcia.

Rosjanin zaczął skakać na nartach w wieku 9 lat idąc za namowami kolegi. Rok 2003 oznaczał dla Pavla starty w Pucharze Kontynentalnym, jednak bez większych sukcesów, nikt wtedy nie przypuszczał, że w roku 2007 zostanie włączony do rosyjskiej kadry. Udało się i 16-letni wówczas Paweł 30 listopada 2007 roku zadebiutował w zawodach drużynowych Pucharu Świata w fińskim Kuusamo zajmując wraz z kolegami 8 miejsce. Dzień później, w konkursie indywidualnym zajął 15 miejsce.

Osiągnięcia…

Zanim Pavel zaczął skakać wśród seniorów, brał udział w juniorskich Mistrzostwach Świata, zarówno indywidualnych jak i drużynowych. Najniżej sklasyfikowany został w swoim pierwszym występie na imprezie tej rangi w 2005 roku w Rovaniemi, gdzie zajął 46 miejsce. Potem było już tylko lepiej. Zawodnik najlepiej spisał się w zawodach w 2008 roku w Zakopanem, gdzie zajął 7 lokatę. Drużynowo również nie zachwycił w pierwszym występie w fińskim Rovaniemi, gdzie Rosja zakończyła konkurs jako 13 ekipa. Najlepsze miejsce – 8 – w „drużynówce” juniorzy z Rosji zajęli w 2010 roku w niemieckim Hinterzarten.

Karelin równocześnie ze startami w imprezach juniorskich brał udział w zawodach rangi seniorskiej. W 2008 roku wystartował w Mistrzostwach Świata w lotach narciarskich zajmując indywidulanie 22 miejsce, a drużynowo – 5. Nie zabrakło go również w Mistrzostwach Świata w skokach narciarskich w 2009 roku w Libercu, gdzie zajął indywidualnie 32 miejsce (skocznia K-120). Dwa lata później, w Oslo uplasował się na 23 (skocznia K-95) i 17 (K-120) miejscu. Na obu imprezach drużyna z Pavlem w składzie zajmowała 9 lokatę.

W swoim debiucie w Pucharze Świata Karelin zajmował lokaty w drugiej, trzeciej i czwartej „dziesiątce”. Ostatecznie w klasyfikacji generalnej był 32-gi z 129 punktami na koncie. Następne sezony (2008/2009, 2009/2010) nie były najlepsze w wykonaniu Rosjanina. Zajmował odpowiednio 42 i 57 miejsce w „generalce”. Kryzys dosięgnął Pavla na zimowych Igrzyskach Olimpijskich. Wprawdzie kwalifikował się do konkursów, lecz zawody na normalnej i dużej skoczni kończył poza czołową trzydziestką (33 i 38 miejsce). Dopiero sezon 2010/2011 okazał się przełomowy. Rosjanin prezentował dobry poziom sportowy. Znalazł się wtedy pierwszy raz w swojej karierze na zimowym podium, zajmując drugie miejsce w konkursie noworocznym w Garmisch-Partenkirchen.

Klasyfikację generalną ukończył na 28 miejscu z 282 punktami na koncie. Rosjanin mógł się też pochwalić dobrym rekordem życiowym, który osiągnął na słoweńskim mamucie w Planicy 19 marca 2011 roku. Poleciał wtedy na odległość 208 metrów.

Pavel udowodnił też, że igelit nie jest mu straszny. Po raz pierwszy wystartował w cyklu Letniej Grand Prix w 2007 roku zajmując 24 miejsce w Zakopanem. W tymże też roku wskoczył na pierwsze letnie podium kiedy zajął 2 lokatę w Klingenthal. Letnią „generalkę” zakończył na 23 miejscu z 98 punktami. Następne letnie sezony były zdecydowanie gorsze. Pavel nie startował we wszystkich zawodach, nie zajmował też wysokich lokat. Dopiero rok 2011 pokazał na co stać młodego Rosjanina jeśli chodzi o letnie skakanie. Forma przyszła w bardzo dobrym momencie, a właściwie utrzymała się z sezonu zimowego. Karelin opuścił tylko dwa konkursy. Najwyższą lokatę zajął w Wiśle, będąc drugim skoczkiem konkursu. Ostatecznie zakończył cykl na wysokim, 8 miejscu z 256 punktami na koncie.

Wysoka letnia forma dawała Rosjanom nadzieję, że taka będzie również zimą. Eksperci jak i fani zaczęli mówić o jego wielkim talencie i przewidywali dalsze sukcesy. Niestety…

Wypadek…

Dynamicznie rozwijającą się karierę sportową przerwał śmiertelny wypadek samochodowy do którego doszło 9 października 2011 roku na drodze pod Niżnym Nowgorodem w okolicach godziny 4 nad ranem.

Mercedes prowadzony przez Karelina zderzył się z stojącym na poboczu samochodem ciężarowym. W aucie pękła prawa przednia opona i nie zadziałały poduszki powietrzne. Samochód Rosjanina został całkowicie zmiażdżony. Pavel odniósł wiele obrażeń wewnętrznych i zmarł chwilę po wypadku. Wraz z nim jechały dwie osoby, które zostały ciężko ranne i odtransportowane do szpitala. Wśród czynników które doprowadziły do tragedii znalazł się też alkohol. Sekcja zwłok wykonana po wypadku wykazała w organizmie skoczka 1,6 promila. Wydaje się to przeczyć słowom Wiceprezesa Rosyjskiej Federacji Skoków Narciarskich i Kombinacji Norweskiej, Władimira Sławskiego, który mówił o całkowitej abstynencji sportowca. Wiadomo, że skoczek jechał z nadmierną prędkością… Gdyby nie to, pewnie nie doszło by do tego wypadku i cała Rosja mogłaby nadal śledzić rozwój jego kariery. Wielką ironią losu jest to, że w 1992 roku na tej samej drodze doszło do wypadku w którym uczestniczył mały Pavel wraz ze swoim ojcem. Pavel przeżył a jego ojciec wraz z czterem innymi osobami zginął. Karelin został pochowany 11 października 2011 roku na cmentarzu w Niżnym Nowogrodzie. Żegnały go tłumy, rodzina, przyjaciele, zawodnicy, trenerzy oraz kibice.

Życie po śmierci…

Skoczek zostawił babcię Mariję Wiktorownę i narzeczoną Nadieżdę. W sobotę przed wypadkiem Pavel zdradził trenerowi Andriejowi Frołowowi iż zdecydowali się wziąć ślub, ale nie ustalili daty…

„Strata Pavla jest dla nas wielkim ciosem. Pavel był liderem naszej drużyny i naszą największą nadzieją. Brak takiego zawodnika na pewno odciśnie piętno na rosyjskim sporcie” – można było przeczytać w oświadczeniu wydanym przez Rosyjski Związek Narciarski.

Paszę wspominali i wspominają wszyscy, którzy go znali, nie ma osoby, która wyraziłaby się źle o młodym Rosjaninie. Tak Dmitrij Wasiljew powiedział wówczas o Pavle: „Paszka to bardzo bliski mi człowiek. Proszę wybaczyć, ale trudno mi teraz mówić… Paszka przyszedł do nas do drużyny jako młody chłopak, bardzo wcześnie zaczął jeździć na wszystkie zgrupowania. Zawsze mieszkaliśmy w jednym pokoju. Zawsze był obok. Mój młodszy brat… Łatwo nawiązywaliśmy kontakt. To dobry chłopak! Był… Przez gardło nie przechodzi, żeby mówić o Paszce w czasie przeszłym. Dla mnie to ogromna osobista strata. Nie tylko się ze sobą kontaktowaliśmy, przyjaźniliśmy się. Pomiędzy zgrupowaniami przyjeżdżał do mnie do Ufy. Nie mogę uwierzyć, że Paszy już z nami nie ma. Lepiej byłoby, gdyby był teraz z nami na zgrupowaniu…”

Przyjaciel Karelina, Ilia Rosliakov mówił o Pavle, że „ten człowiek był złoty”.

Dwa miesiące po śmierci skoczka pojawił się pomysł założenia fundacji jego imienia. Z propozycją wyszła babcia Pavla. Inicjatywa ta ma nosić nazwę „Fundacja dobroczynna imienia Pavla Karelina”. Celem jej działania ma być propagowanie skoków narciarskich i kombinacji norweskiej wśród młodzieży oraz organizacja zawodów imienia zmarłego zawodnika. Dodatkowo przedsięwzięciu ma sprzyjać przebudowa kompleksu skoczni w Niżnym Nowogrodzie. Władze miasta, Obwodowa Federacja Skoków Narciarskich i Kombinacji Norweskiej w Niżnym Nowgorodzie oraz przyjaciele skoczka wsparli działania babci Paszy. Od początku roku trwają konsultacje prawne, kompletowanie dokumentów i poszukiwanie sponsorów.

Niewątpliwie śmierć tego niezwykle uzdolnionego skoczka jest ogromną stratą dla rosyjskich i światowych skoków. Teraz można się tylko zastanawiać jak wyglądałaby ta dyscyplina gdyby Rosjanin mógł współzawodniczyć ze światową czołówką. Nadzieja ekipy Sbornej na medal w Soczi nadal istenieje, jednak znacznie się zmniejszyła, bo raczej mało prawdopodobne jest odkrycie talentu na miarę Karelina.

Nasza pamięć o nim nie może zaginąć, bo nie umiera ten kto trwa w pamięci żywych…

Tekst autorski –  Paulina Jarmolik

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram