ZMIANY w ŚWIECIE SKOKÓW – FELIETON

Skoki narciarskie to dyscyplina, która daje widzom potężną dawkę emocji już od połowy XIX wieku. Od tamtych dni w jej strukturze, dostrzec można wiele istotnych reform. Na przestrzeni lat zmienił się styl skakania, ubiór zawodnika oraz jego sprzęt, dający uczucie bezpieczeństwa i komfortu w locie.

Nawet teraz kiedy, wydawać by się mogło, nie można już niczego ulepszyć czy udoskonalić działacze FIS-u starają się wprowadzać coraz to nowe przepisy, które nierzadko są przyczyną wielu spekulacji i kontrowersji.

Przykładem może być sytuacja z roku 2009, kiedy to zatwierdzony został dokument, wprowadzający w życie nowe zasady, dotyczące wpływu wiatru i długości rozbiegu na wyniki uzyskiwane przez skoczków. Intencja tego poczynania była jak najbardziej szlachetna, a jej główne założenia wyjaśnił sam Juko Tormaenen, Przewodniczący Komisji FIS ds. skoków narciarskich, mówiąc, iż starania mają doprowadzić do poprawienia bezpieczeństwa i sprawiedliwości skoków. Teoretyczne założenia były zatem bardzo obiecujące, jednak wykonanie owej idei w praktyce pozostawiało wiele do życzenia, zarówno z perspektywy trenerów, zawodników, jak i niejednokrotnie zdezorientowanych kibiców.

Na temat powyższych zmian wypowiedział się, dość krytycznie, wtedy jeszcze 19-letni Austriak – Gregor Schlierenzauer: „Nie podobają mi się te testy, obawiam się, że konkursy mogą stać się rozgrywką taktyczną między trenerami oraz ich zawodnikami. Po drugie, nie jest możliwe opisanie formułą warunków zewnętrznych. A po trzecie, widzowie nie zrozumieją nowych zasad, może być bowiem tak, że zawodnik, który skoczy najdalej nie wygra konkursu – nie zgadzam się z tym. Zwycięzcą powinien być ten, kto robi największe show, kto lata najdalej.”

Opinie były i nadal są podzielone. Nim jednak dyskusje w świecie skoków ucichły, FIS nieoczekiwanie podrzucił kolejny temat spekulacji: nowe kombinezony.

Zostały one zaprezentowane podczas posiedzenia FIS w szwajcarskim Zurychu 14 kwietnia br. Za głowny pretekst odnośnie kroju kombinezonów podaje się mnóstwo rozmów między szkoleniowcami, zawodnikami czy też sympatykami tej dyscypliny, jakoby rozmiar stroju miał znaczący wpływ na osiągane odległości. Główną różnicą pomiędzy starymi, a nowymi kombinezonami jest fakt, iż jego wymiary będą równe wymiarom ciała. Stanie się on praktycznie częścią ciała. Tylko od kolan w dół stara zasada będzie obowiązywała, aby można było dopasować buty do kombinezonu. Oznacza to, że tolerancja całego stroju z 6 cm została obniżona do 0 cm – tzw. „zero tolerancji”.

Nowa technologia ma obowiązywać od sezonu 2012/2013, testuje się ją jednak już teraz, w czasie trwającego Letniego Grand Prix.

Dla każdego z zawodników wprowadzona zmiana to nowość, z którą muszą się uporać, jednocześnie dostosowując się do niej, akceptując w niej wady i zalety. Wiadomo, że zmniejszenie wielkości kombinezonu sprawia, iż powierzchnia nośna zawodnika zmniejsza się, dlatego właśnie tak ważna będzie teraz motoryka skoczka oraz jego umiejętności techniczne.

Niektórzy zawodnicy postanowili wypowiedzieć się o nowych przepisach. Oto opinie kilku z nich:

Gregor Schlierenzauer: „Nowe kombinezony nie pozwalają na popełnianie błędów w czasie skoku, należy skakać czysto technicznie i to jest najważniejsze”

Maciej Kot: „Co do nowych kombinezonów to uważam, że są zdecydowanie lepsze od poprzednich, które były ciasne, nierozciągliwe i nieraz uwierające nie pozwalały do końca przyjąć właściwej pozycji. Te elastyczne są moim zdaniem lepsze, chociaż czuje się dużą różnicę, do której trzeba się po prostu przyzwyczaić”

Piotr Żyła: „Na początku była tragedia. Trzeba się było przyzwyczaić. Czułem się jakoś sztywno. W miarę kolejnych treningów, tak po dwustu skokach, było już lepiej”

Thomas Morgenstern: „Już skakałem w nowym kombinezonie, skakało mi się dobrze ale przede mną jeszcze sporo pracy, aby znaleźć właściwy kombinezon do zawodów”

Simon Amman: „Mamy swoje przyzwyczajenia, trudniej nam poradzić sobie z różnicami, jakie są efektem zmiany przepisów. Obcisły kombinezon wymusza nieco inną pozycję dojazdową, uwiera tu i ówdzie, czasem wręcz przeszkadza w skakaniu i denerwuje”

Jak więc da się zauważyć zdania głównych zainteresowanych są nieco odmienne. Pewne jest jednak, że sezon letni to najważniejszy test dla nowości. Nic nie jest jeszcze przesądzone. Pozostaje zatem cierpliwie czekać na ostateczne decyzje działaczy FIS-u i mieć nadzieję, że cokolwiek zostanie postanowione, będzie miało na celu dobro i bezpieczeństwo skoczków.

Agnieszka Bobrowska

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram