GREGOR SCHLIERENZAUER dla SkokiPolska o POPULARNOŚCI, ROLI SKOKÓW NARCIARSKICH w JEGO ŻYCIU, oraz o SWOICH PASJACH (WIDEO)

Ciepłe, słoneczne, lipcowe popołudnie. Do Predazzo, niewielkiej miejscowości w Val di Fiemme na północy Włoch, docieramy na godzinę przed umówionym spotkaniem. To właśnie tutaj Kamil Stoch zdobył tej zimy tytuł Mistrza Świata. Jedziemy do niewielkiego hotelu w centrum miasta, gdzie mamy się spotkać z austriackim skoczkiem narciarskim – Gregorem Schlierenzauerem.

 

Małgosia Mynett: Jak idą treningi?

Gregor Schlierenzauer: Trenujemy naprawdę intensywnie i ciężko.

 

MM: Czy letnie treningi są ważne, aby być w dobrej formie zimą?

GS: Tak, oczywiście. Dobra forma w sezonie zimowym zależy od odpowiedniego przygotowania. To wynik ciężkiej pracy w czasie lata.

 

MM: Na czym głównie polegają treningi?

GS: Przede wszystkim na oddawaniu skoków i ich późniejszej analizie.

 

Zosia Mynett: Skoki narciarskie to typowy sport zimowy. Czy jest to dla Ciebie odczuwalne, że latem media i fani są mniej zainteresowani Twoim życiem i karierą?

GS: Myślę, że to jest normalne. Tak jak powiedziałaś, skoki narciarskie to sport zimowy. W czasie zimy na przykład, piłka nożna czy tenis nie są aż tak ważne. Tak samo jest ze skokami w lecie…

 

ZM: Skoki narciarskie nie są jedynie sportem, który uprawiasz. Można powiedzieć, że sport to dla Ciebie styl życia?

GS: Po pierwsze, to dla mnie naprawdę duży prezent. To, że moje hobby stało się jednocześnie moim zawodem, że mogę być dobry w tym, co sprawia mi przyjemność. Skoki narciarskie to coś naprawdę cudownego, ponieważ nie każdy może to robić. Myślę, że właśnie na tym polega ‚duch’ tego sportu.

 

ZM: Będąc na szczycie skoczni i czekając na Twoją kolej czujesz strach?

GS: Nie, raczej nie. Nie czuję aż takiego strachu. To jest już dla nas normalne, z drugiej strony być na szczycie skoczni to coś naprawdę niesamowitego. Oczywiście zdarzają się sytuacje dziwne, niebezpieczne, na przykład silny wiatr. W takich momentach czuję raczej pokorę, nie strach.

 

MM: Kiedy przygotowujesz się do sezonu, potrzebny jest oczywiście trening fizyczny, ale musisz być też przygotowany psychicznie. Jak sądzisz? Czy trudniej poprawić dyspozycję fizyczną, czy nastawienie, psychikę?

GS: Na tym poziomie wszyscy zawodnicy są w dość dobrej formie fizycznej. Odpowiednio przygotowujemy się do sezonu, dużo trenujemy. Tym, co ma decydujące znaczenie w rywalizacji, jest pewność siebie i psychika. To od niej w dużym stopniu zależy to, czy wygrasz, czy oddasz dobry skok.

 

MM: Czy praca nad psychiką, która jest częścią przygotowań do sezonu, pomaga Wam także w codziennym życiu? Czy czujesz się dojrzalszy zarówno jako sportowiec jak i człowiek?

GS: Myślę, że praca nad psychiką jest potrzebna każdemu. W życiu codziennym również spotykają nas sytuacje wymagające odporności psychicznej.

 

MM: Masz 23 lata. Czy możesz powiedzieć o sobie, że jesteś mentalnie starszy, bardziej dojrzały od swoich rówieśników?

GS: (śmiech) Nie wiem, czy jestem mentalnie starszy… Ale myślę, że będąc sportowcem, myśli się w trochę innych kategoriach niż pozostali ludzie.

 

MM: Można powiedzieć, że w sporcie i w życiu jest podobnie – czasem jesteś zwycięzcą, a czasem przegrywasz?

GS: Dokładnie tak.

 

ZM: W czasie konkursów kamera często pokazuje Cię ze słuchawkami na uszach, kiedy słuchasz muzyki. To pomaga Ci się zrelaksować czy raczej lepiej skoncentrować przed startem?

GS: Jedno i drugie. Czasem potrzebujesz silnej motywacji, a czasem jesteś lekko zdenerwowany, słysząc trzydziestotysięczny tłum, skandujący Twoje imię. Wtedy potrzebujesz trochę spokojniejszych kawałków, żeby się zrelaksować. To zależy od sytuacji.

 

ZM: Co najbardziej kochasz w skokach narciarskich?

GS: (śmiech) Myślę, że najlepsze jest to uczucie w powietrzu, kiedy oddajesz naprawdę dobry skok albo lecisz około 240-250 metrów. To uczucie w powietrzu jest niesamowite. To właśnie ono motywuje nas do ciężkich treningów.

 

MM: Kiedy zdecydowałeś, że sport będzie jednocześnie Twoim zawodem, musiałeś zrezygnować z czegoś, co wcześniej kochałeś, czy nadal możesz robić, co tylko chcesz?

GS: Kiedy jesteś młody i zaczynasz trenować skoki, musisz bardzo ciężko pracować. Trzeba naprawdę skupić się na sporcie i treningach, aby móc stawać się coraz lepszym. Oczywiście, niektórzy ludzie w twoim wieku chodzą wtedy na imprezy i mają więcej czasu na nocne zabawy z przyjaciółmi. Ale kiedy jesteś sportowcem i jesteś dobry w tym, co robisz, musisz być bardzo zdyscyplinowany, wręcz surowy dla samego siebie. Z drugiej strony jeśli jesteś w tym dobry, twoja ciężka praca i często też różne wyrzeczenia są naprawdę owocne. Możesz doświadczać wielu pozytywnych uczuć i emocji. Poznajesz ciekawych ludzi, nowe kraje…

 

MM: Ale znajdujesz też czas na fotografię i projektowanie.

GS: Tak, jak widać (śmiejąc się wskazuje na koszulkę Zosi z jego sklepu internetowego)

 

MM: W tym roku udało Ci się zrobić coś niesamowitego – pobiłeś rekord Matti Nykaenena, ustanowiony ponad 20 lat temu. To pokazuje, jak wiele już osiągnąłeś. Powiedz, skąd czerpiesz motywację, żeby cały czas być w formie?

GS: To nie takie proste, jak się wydaje. Oczywiście bywają trudne dni, jak na przykład teraz, latem, kiedy trenujesz, budujesz formę, ale nie wiesz jakie owoce przyniesie twoja praca w sezonie zimowym. Najważniejsze, żeby mieć przed oczami cel i dążyć do jego realizacji.

 

MM: Czyli też czasem masz gorsze dni?

GS: Oczywiście.

 

MM: Myślałam, że to niemożliwe.

GS: To normalne (śmiech)

 

MM: Powiedziałeś już, że uczucie w powietrzu w czasie skoku czy lotu jest niesamowite. Gdzie Twoim zdaniem jest właściwa granica? Jaką odległość uważasz za optymalną – bezpieczną dla sportowca, ale jednocześnie spektakularną dla publiczności?

GS: Myślę, że to zależy przede wszystkim od wielkości skoczni. Ale kiedy widzę energię i determinację skoczków, wtedy czuję, że moglibyśmy lecieć 300, a nawet 350 metrów, że to byłoby możliwe. To dla mnie bardzo pozytywne uczucie. Jednak trzeba sobie zadać pytanie, czy o to chodzi w sporcie, może 250 metrów w zupełności by wystarczyło.

 

ZM: Chciałabym Cię również spytać o Twoją rodzinę. Wiemy, że najbliżsi zawsze Cię wspierają, kibicują i są dumni z Twoich sukcesów. Ale czy Twoja sława, popularność nie przeszkadza im? Nie mają czasem dość, że jesteś tak znaną osobą?

GS: Nie, nie sądzę. Po pierwsze, to bardzo ważne, aby mieć dobrą rodzinę, która zawsze Cię wspiera i pomaga w każdej sytuacji. Również wtedy, gdy Twoje skoki nie są aż tak dobre i nie osiągasz żadnych sukcesów. Oczywiście przeważnie to raczej miłe, kiedy osiągnę sukces i przez to jestem znany, ale zdarzają się też sytuacje, które są dla mnie trochę dziwne i obce.

 

MM: Wczoraj odwiedziłyśmy Twoją rodzinną okolicę, Dolinę Stubai. Widziałyśmy plac, nazwany Twoim imieniem i pomnik. Powiedz, jak ludzie w tak małym miasteczku reagują na Ciebie. Traktują Cię jak zwykłego sąsiada?

GS: Cieszę się, że mieszkam właśnie w Dolinie Stubai. Ludzie darzą mnie szacunkiem, oczywiście są też bardzo dumni. Ale wiedzą, że sukcesy sportowe nie są najważniejszą rzeczą w życiu. To miłe. Bo bycie u szczytu kariery sportowej jest niesamowite, ale nie najważniejsze.

 

MM: Czyli rozumieją, że czasem jest zwycięstwo, a czasem gorsze dni?

GS: Tak.

 

ZM: Dużo podróżujesz. Za czym najbardziej tęsknisz w czasie długich wyjazdów?

GS: Hmm… Czasem tęsknię za odrobiną wolnego czasu i za spokojnym życiem ‚prywatnego’ Gregora Schlierenzauera. Kiedy jesteś w domu, jesteś sam, jesteś wolny. Nie ma tego hałasu i zgiełku. Z drugiej strony, kiedy odnosisz sukcesy i jesteś sławny, zainteresowanie mediów jest również ważne i przyjemne. Myślę, że to jest po prostu wpisane w moją pracę.

 

MM: Jestem pewna, że nie każde zwycięstwo smakuje tak samo. Masz na swoi koncie wiele ważnych wygranych, jak choćby Mistrzostwo Świata. Jednak może przypominasz sobie konkursy, które nie były aż tak istotne dla Twojej kariery, natomiast z jakiegoś powodu szczególnie ważne dla Ciebie?

GS: Myślę, że na przykład powrót po ciężkim urazie czy kontuzji. Walka z takimi sytuacjami jest zawsze dla sportowca dobrą okazją, żeby odbudować pewność siebie. To nauka, że życie nie zawsze jest proste, raz jest lepiej, a raz gorzej. Kiedy świat jest dla Ciebie dobry i odnosisz sukcesy, musisz to doceniać. Myślę, że to trochę taki klucz do tego, aby cieszyć się nawet z najmniejszego zwycięstwa.

 

ZM: Jeśli chodzi o Polskę, czy znasz tylko Zakopane? Czy byłeś kiedyś w innym mieście?

GS: Byłem w Wiśle, Zakopanem i na lotnisku w Warszawie… I to chyba wszystko…

 

ZM: Lubisz polską kuchnię?

GS: Do tej pory w hotelach chyba nie jedliśmy jeszcze typowo polskiego jedzenia…

 

ZM: W takim razie powinieneś spróbować.

GS: Musimy o tym pomyśleć.

 

ZM: Czy jest coś, czego nie możesz jeść?

GS: Nie, raczej nie. W zasadzie mogę jeść wszytko, ale przede wszystkim wybieram produkty, które dają mi siłę. Czasem pozwalam sobie również na czekoladę i lody. Każdy tego potrzebuje, żeby umilić sobie życie. Wiadomo, że kiedy zawodowo trenujesz sport, nie bez znaczenia jest twoja dieta. Generalnie trzeba być perfekcyjnym przez cały rok. Każdy, nawet najmniejszy element twojego życia, ma znaczenie w drodze do sukcesu: ciało, umysł, sprzęt, jedzenie, rodzina… Dopiero wtedy, gdy wszystkie te czynniki współgrają ze sobą, jesteś w stanie osiągnąć sukces.

 

MM: Twoja dieta latem jest inna od tej zimowej?

GS: Troszkę, ale nie jakoś bardzo znacząco.

 

MM: Potrzebujesz przecież dużo energii.

GS: Oczywiście.

 

MM: Wróćmy jeszcze do tematu fotografii. To coś zupełnie innego niż skoki narciarskie. Można powiedzieć, że to Cię relaksuje, zapominasz wtedy o stresie?

GS: Fotografia to dla mnie szansa, żeby widzieć świat z trochę innej perspektywy. Kiedy bierzesz udział w Pucharze Świata, każdy twój dzień ma taki sam schemat. To fajne, jeśli pomiędzy godzinami ciężkiej pracy możesz znaleźć czas na chwilę relaksu. Na przykład kiedy byłem w Oslo, chodziłem rano po mieście i robiłem zdjęcia. To dawało mi dużo radości, było korzystne dla mojej psychiki. Czułem się wolny. Przestrzeń miasta dawała mi inspirację do tego, by dać z siebie wszystko wieczorem, w czasie konkursu.

 

MM: Czyli dzięki fotografii możesz pokazać swój własny punkt widzenia?

GS: Właśnie tak. Każdy widzi świat własnymi oczami, w inny sposób. Przez fotografię ja mogę pokazać swój. To sprawa bardzo indywidualna.

 

ZM: Jak wyobrażasz sobie swoje życie za 20 lat?

GS: Naprawdę nie wiem..

 

ZM: A czy masz jakieś plany niezwiązane ze skokami narciarskimi?

GS: Tak. Założyć rodzinę, kiedyś..

 

ZM: Dziękujemy bardzo za rozmowę.

GS: Bardzo proszę.

{youtube}oR9d0AMgVno{/youtube}

 

rozmawiały w Predazzo Zosia i Małgosia Mynett

 

 

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram