Martin Koch, fot. Stefan PiwowarDla każdego sportowca zakończenie kariery i przejście na tak zwaną sportową emeryturę nie jest łatwą decyzją . Trudno bowiem rozstać się z czymś, co robiło się przez większą część swojego życia, szczególnie gdy praca ta dawała wiele satysfakcji. Wszystkie zwycięstwa, jak i porażki, doping kibiców już na zawsze pozostają w pamięci zawodników.

 

Jak wiadomo , w przyszłym sezonie na belce startowej zabraknie kolejnego utytułowanego skoczka Martina Kocha. Wiadomość o końcu jego kariery spowodowała smutek na twarzach tysięcy kibiców. Pomimo tego że niejeden skoczek może pochwalić się większą ilością osiągnięć na swoim koncie niż Koch, to i tak śmiało można powiedzieć, że Austriak zapisał wielką kartę w historii skoków narciarskich. Przez wiele lat zawodnik ten był mocnym ogniwem austriackiej kadry, znanym wszystkim specjalistą od lotów narciarskich.

Martin Koch, fot. Stefan PiwowarMartin Koch wywodzi się ze sportowej rodziny, jego matka jest spokrewniona z Ernstem Vettorim oraz z Arminem Koglerem, dwoma wybitnymi austriackimi skoczkami narciarskimi. Austriak swoją przygodę ze skokami rozpoczął już jako sześcioletni chłopiec, „zakochany w nartach” Martin nie zdawał sobie nawet wtedy sprawy z tego, że za kilkanaście lat zacznie regularnie pojawiać się w zawodach Pucharu Świata i odnosić wielkie sukcesy, przyczyniając się do tworzenia „austriackiej potęgi” w skokach.

To właśnie w naszej „zimowej stolicy” Polski – Zakopanem – Koch zdobył swoje pierwsze pucharowe punkty, miało to miejsce w 1999 roku. Dobrym wynikiem w klasyfikacji generalnej Austriak zakończył sezon 2001/2002, uplasował się wówczas na 8 miejscu. Koch przywiózł tamtej zimy dwa drugie miejsca z Sapporo, a z Engelbergu trzecią lokatę. Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Salt Lake City, Austriacy nie zaliczyli do udanych, „zza oceanu” wrócili bez medali. Najlepszym miejscem Kocha była 8. pozycja na dużej skoczni, trener nie wystawił go do drużynowego konkursu.

Kolejny sezon 2002/2003 był dla skoczka z Villach dużo gorszy niż poprzedni, w „generalce” uplasował się dopiero na 34 pozycji. Skoczek na większe sukcesy w Pucharze świata musiał poczekać do 2006 roku. W swoim kraju na skoczni w Kulm na Mistrzostwach świata zajął miejsce tuż za podium, wyprzedziło go tylko dwóch jego rodaków Morgenstern, Widhölzl a także Norweg Ljøkelsøy. W 2007 r. Austriak w Oslo stanął na drugim stopniu podium, a na skoczni w Letalnicy dwa razy był trzeci, udowadniając, że to właśnie na „mamutach” czuje się najlepiej.

Martin Koch, Gregor Schlierenzauer i Thomas Morgenstern, fot. Bartosz LejaDo jego najważniejszych osiągnięć można zaliczyć złoty medal który wywalczył ze swoimi kolegami na Igrzyskach Olimpijskich w Turynie na skoczni K-125 w Pragelato. W organizowanych 2008 roku Mistrzostwach Świata w Lotach w Obersdorfie pierwsze miejsce zajął Schlirenzauer tuż za nim uplasował się Koch, mimo iż odległościami pokonał triumfatora łącznie o 1,5 metra. W drużynie to skoczek z Villach był najsilniejszym ogniwem, które przyczyniło się do uzyskania najwyższej lokaty, dwa lata później podczas lotów w Planicy, powtórzył z kolegami to osiągnięcie. Na Mistrzostwach świata w Libercu (2009) Austriacy również nie mieli sobie równych.

Martin Koch dwa razy stawał na najwyższym stopniu pucharowego podium, jego dwa zwycięstwa miały miejsce w 2011 r., podczas zawodów w Harrachovie (8 stycznia) a także Obersdorfie (5 lutego). Jego rekord w długości lotu wynosi 241,5 metrów – taki wynik uzyskał 11.02.2011 podczas serii treningowej przed konkursem w Vikersund. 2011 rok to również dwa drużynowe złota dla Austriaka podczas światowego czempionatu w Oslo. W sezonie 2010/2011 Koch zajął najwyższe w karierze miejsce w generalnej klasyfikacji PŚ – szóste.

Podczas MŚ w lotach na Vikersundbakken w 2012 roku stoczył natomiast pasjonujący pojedynek o tytuł z Robertem Kranjcem i Rune Veltą. Ostatecznie to Słoweniec cieszył się ze złota, Norweg zdobył srebro, a Austriak po upadku przy skoku na 243 metry musiał się zadowolić najniższym stopniem podium. W drużynie ponownie wraz z kolegami sięgnął po złoto.

Miniony sezon (2013/2014) nie był udany dla Kocha, m.in. skoczek nie pojawił się już na początku zimy w składzie Austrii, a także nie pojechał na Igrzyska Olimpijskie do Soczi. W klasyfikacji generalnej zajął odległe bo dopiero 72 miejsce.

Martin Koch, fot. Julia PiątkowskaW tegorocznych zawodach w Planicy (22 marca 2014 r.) Austriak oddał swój ostatni, pożegnalny skok. Można powiedzieć, że jako wybitnemu lotnikowi, jedyne czego w karierze mu zabrakło to indywidualnego złota w MŚ w lotach. Podobnie można zresztą powiedzieć choćby o Norwegu Romoerenie.

Jak wiadomo Koch nie rozstaje się ze skokami na dobre, od przyszłego sezonu razem ze swoim kolegą znakomitym skoczkiem Andreasem Goldbergerem, będzie komentował zawody w kanale ORF. Na stanowisku komentatora Austriak zastąpi swojego wujka Armina Koglera.

Skoki narciarskie po raz kolejny tracą wielką gwiazdę, ale zakończenie kariery przez Martina Kocha nie było zaskoczeniem dla kibiców, już przed sezonem skoczek sugerował, że będzie to jego ostatni sezon w karierze w którym może wykorzystać 100% swoich możliwości, dlatego też zakończy swoją przygodę ze sportem jako skoczek. Sam Koch swoją karierę ze skokami podsumował słowami: „Nie chciałbym przechodząc na sportową emeryturę, popatrzeć wstecz i pomyśleć: ‚mogłem osiągnąć więcej’. Chciałbym móc powiedzieć, że dałem z siebie wszystko, kochałem ten sport i zrobiłem wszystko, co tylko można było zrobić”.

 

Agnieszka Połomska

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram