Bronisław Stoch dla SkokiPolska: „Największym sukcesem jest to, że Kamil się nie zagubił” (cz. 1)

Stoch.Bronislaw.fot.K.SluzewskaAktualny mistrz olimpijski i mistrz świata, pochodzący z podzakopiańskiego Zębu – Kamil Stoch w jednym z wywiadów podkreślił, że mottem, które przyświecało mu w drodze do sukcesu były słowa jego ojca, Bronisława Stocha, a brzmiały one: „Trzeba sto razy przegrać, by raz wygrać”. Właśnie ojciec Kamila opowiedział nam o tym, jak jego syn przekuwał sportowe i życiowe doświadczenia na wielkie triumfy i sukcesy. 

 

Katarzyna Służewska: Kamil jest mistrzem świata, podwójnym złotym medalistą olimpijskim, zdobywcą Kryształowej Kuli. Czy tak wielkie sukcesy w znaczącym stopniu włynęły na Waszą rodzinę?

Bronisław Stoch: Generalnie nic wielkiego nie zmieniły. Może dlatego, że idziemy normalnym torem. Nie angażujemy się specjalnie w akcje, które są związane bezpośrednio ze sportem. Staramy się żyć swoim własnym życiem zawodowym, życiem prywatnym. Staramy się troszeczkę odgradzać od tego szumu. To jest jakby dodatkowa aktywność, która została na nas wymuszona. Oczywiście zmieniło się to, że żyjemy w takiej świadomości, że mamy poczucie wielkości osiągnięć syna i mamy poczucie historyczności tych osiągnięć. Zostało to już gdzieś zapisane i tego już nikt nie wymaże.

 

„Mamy poczucie historyczności osiągnięć syna” – Bronisław Stoch.

 

KS: Jak bardzo zmienił się Kamil, od tego chłopca, który jako 12-latek opowiadał o olimpijskich marzeniach, po dziś dzień?

BS: Wydaje mi się, że była to spokojna ewolucja. Nie było nagłych zmian, tylko spokojne dojrzewanie do ciężkiej pracy, osiągnięć, do ich dojrzałego konsumowania. Trzeba powiedzieć, że sukcesy to nie tylko wielka radość i wielka korzyść życiowa i emocjonalna, ale to także wielka odpowiedzialność, coś co obciąża człowieka, coś co trzeba umieć dźwigać.

 
Stoch_Kamil_lot.zgrupowanie.wisla.2014_fot.Julia.Piatkowska
Kamil Stoch, fot. Julia Piątkowska

KS: Czym pasjonował się Kamil Stoch jako młody chłopak? Czy były to tylko skoki, czy skoki i coś jeszcze?

BS: Głównie skupiał się na skokach. Jak pamiętam, Kamil jako dziecko przychodził ze szkoły, rzucał wszytko, zjadł troszeczkę i szedł na narty, bo tak go one ciągnęły. W nocy stawiał sobie świeczkę na progu prowizorycznej skoczni i potrafił z niej skakać nawet do dziesiątej wieczorem. Prosił mnie jeszcze, bym szedł i pokazywał mu ile skoczył, aby mógł wyznaczyć sobie odległość.

 

KS: Czy Kamil dzielił się z Państwem swoimi marzeniami?

BS: Od czasu do czasu dzielił się z nami swoimi marzeniami. Jednak z marzeniami to jest tak, że są one przeważnie skryte. Jeśli mówiłby zbyt często o tych najbardziej skrytych, to one mogłyby brzmieć banalnie i w pewnym momencie nie wiadomo było by czy są to nadal marzenia, czy tylko gadanie. Mówił więc o nich rzadko, co świadczy o tym, że były to naprawdę skryte, a zarazem wielkie, marzenia.

 
Stoch_Kamil_Krysztalowa.Kula_J.Piatkowska
Kamil Stoch, fot. Julia Piątkowska

KS: Sport, sportem, ale jest jeszcze nauka. Czy z momentem gdy Kamil trafił do klubu sportowego w Zakopanem, a tym samym rozpoczęły się regularne treningi, nie pojawiły się problemy w szkole?

BS: Trudno to było pogodzić, ale to jest chyba problem każdego sportowca, żeby rozwijać się dwutorowo. W szkole trzeba być na lekcjach, a on nie zawsze mógł być obecny, bo był albo na zawodach albo na obozach sportowych. W skoordynowaniu tych dwóch zajęć pomogło mu przejście do szkoły sportowej, gdzie potrafiono tak zorganizować zajęcia, żeby Kamil mógł uzupełniać braki po przyjeździe z obozów. Chwała Bogu, że doszliśmy do porozumienia z dyrektorem szkoły sportowej – panią Barbarą Sobańską, oraz trenerem Sobańskim. Szkoła zorganizowała już wtedy gimnazjum i Kamil przeszedł tam z podstawówki. Dzięki temu mógł się spokojnie rozwijać zarówno sportowo, jak i edukacyjnie.

 
Stoch_Kamil_J.Bodzianny
Kamil Stoch, fot. Jagoda Bodzianny

KS: Rodzice naszej wybitnej biegaczki narciarskiej, Justyny Kowalczyk podkreślali ogromne poświęcenie i mnóstwo wyrzeczeń, które musiała ona podjąć, aby osiągnąć sportowy sukces. Jak Pan, również z punktu widzenia rodzica, może określić poświęcenie Kamila wobec skoków narciarskich?

BS: Żeby w pełni to zobrazować, powiedzmy tak – Kamil już od dziecka nie miał możliwości innych zajęć, czy to taneczno-muzycznych czy jakichś innych, bo po prostu nie miał na to czasu. Były tylko skoki treningowe oraz zawody w sobotę i niedzielę. Ze względu na to, że czas zawsze był zajęty, to Kamil nie miał specjalnie czasu ani na zabawę z kolegami, pobieganie sobie po lesie, czy też inne typowe zabawy dziecięce. Od tego wszystkiego był odcięty, zatem to jest tego typu poświęcenie. Podczas gimnazjum i szkoły średniej rano były treningi, a po południu szkoła. Do domu przyjeżdżał około godz. 20:30 i ze zmęczenia potrafił zasnąć przy kolacji. Tak to wyglądało w okresie młodzieńczym. Teraz natomiast wykonuje treningi dwa razy dziennie i to jest rygor, który sam sobie narzuca i którego sam pilnuje. Jest to zatem nawyk, który nabrał z czasem. Nie można udawać, że się trenuje, bo sport jest jedną z nielicznych dziedzin w życiu, która mówi całą prawdę o naszej dyspozycji i możliwościach. Nie można udawać, że coś się umie, bo raz może się udać, a dziesięć razy się nie uda.

 

„Sport jest jedną z nielicznych dziedzin w życiu, która mówi całą prawdę o naszych możliwościach” – Bronisław Stoch.

 

KS: Czy te wszystkie wyrzeczenia sprawiły, że Kamil miał kiedykolwiek myśli dotyczące zaprzestania skakania?

BS: Wydaje mi się, że to nie sam sport i nie same niepowodzenia, czy porażki go zniechęcały, tylko nieodpowiednie postawy trenerów, którzy nie potrafili podejść do niego po partnersku i sprawiedliwie traktować wszystkich sportowców. Osoby te wyraźnie różnicowały i protegowały jednych, czy drugich. Są to błędy, które niszczą ducha sportowego i motywację, które są jednak bardzo ważne.

 
Stoch_Kamil_fot.Klaudia.Zadebska
Kamil Stoch, fot. Klaudia Zadębska

KS: Jak wiadomo, na sportową drogę i karierę składają się zarówno wzloty, jak i upadki. Który sukces i którą sportową porażkę Kamila, przeżywał Pan najbardziej i jakie towarzyszyły temu uczucia?

BS: Największą porażką w karierze Kamila jaką pamiętam, były Mistrzostwa Świata Juniorów w Rovaniemi w 2005 r., gdzie Polacy zdobyli wicemistrzostwo w drużynie. Pamiętam jednak, że po pierwszej serii konkursu indywidualnego wyraźnie prowadził, a w drugiej rundzie skoczył najdalej, jednak po wylądowaniu zachwiało nim i upadł, przez co stracił możliwość zdobycia złotego medalu. Wiedziałem ile to dla niego znaczy, to była nauczka, pokazująca, że zawsze można przegrać. Wiedziałem jednak, że dla niego może być to bardzo deprymujące, a zarazem bardzo znaczące, że może zaważyć nawet na dalszej karierze. Na szczęście wzmocniło go to i dobrze to przeżył i później zaczęły się też sukcesy. Dla mnie największym sukcesem jest to, że Kamil nie zagubił się w tym wszystkim. Nie to, że wygrywa, ani to, że zdobywa medale, ale to, że jest to mądry i fajny chłopak. Wydaje mi się, że jest to największy sukces nas wszystkich.

 

„Największym sukcesem jest to, że Kamil nie zagubił sie w tym wszystkim. Nie to, że wygrywa, ani to, że zdobywa medale, ale to, że jest to mądr i fajny chłopak. Wydaje mi się, że jest to największ sukces nas wszystkich” – Bronisław Stoch.

 
Stoch_Kamil_fot.Katarzyna.Sluzewska
Kamil Stoch, fot. Katarzyna Służewska

KS: Czy jako psycholog, uważa Pan, że Kamil łatwo przyjmował porażki?

BS: Porażka musi trochę dołować. Na tym właśnie polega doświadczanie porażki, żeby przeżyć ten nastrój i tą frustrację. Każdy ma potrzebę osiągnięcia sukcesu, czegoś dobrego, potrzebę bycia zauważonym i nagrodzonym za to co się robi. Każda porażka pozbawia nas tego i musimy to przeżyć. Trzeba było go tego mądrze nauczyć i przygotować na to, że takich porażek może być więcej, czasem nawet więcej niż sukcesów. Była potrzeba pokazania, że także porażki mają też pozytywne strony, że dzięki porażkom można nauczyć się dużo więcej niż z wygranych. Wydaje mi się, że w kryzysowych sytuacjach udało mi się Kamilowi pomóc. I to jest taki mój prywatny, zawodowy wkład.

 

Druga część wywiadu jest dostępna TUTAJ.

 

rozmawiała Katarzyna Służewska

 

Komentarze

comments

1 thought on “Bronisław Stoch dla SkokiPolska: „Największym sukcesem jest to, że Kamil się nie zagubił” (cz. 1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram