Łukasz Kruczek dla SkokiPolska: „To frustrujące, jeśli szczęście nie jest po naszej stronie”

Łukasz Kruczek, fot. Katarzyna SłużewskaPolscy skoczkowie zakończyli wczoraj w Klingenthal zmagania w Letniej Grand Prix, jednak nie był to finał wymarzony. W czołowej trzydziestce zaprezentował się tylko Piotr Żyła, a pozostali nasi reprezentanci byli eliminowani przez kontuzje, wiatr, a także słabszą dyspozycję. – Czuliśmy sie jak „nie w tym filmie” – przyznał trener Łukasz Kruczek.

 

SkokiPolska: Chyba nie tak wyobrażaliście sobie finał w Klingenthal, przede wszystkim pod kątem występu Kamila Stocha?

Kamil Stoch, fot. Julia Piątkowska
Kamil Stoch, fot. Julia Piątkowska

Łukasz Kruczek: No nie, można powiedzieć, że czuliśmy się jak nie „w tym filmie”. Co do samego Kamila, było loteryjnie i warunki zmieniały się bardzo często. Jak ktoś dobrze trafił to odleciał, ale z drugiej strony skok też nie był super, był taki jak drugi w treningu oficjalnym i choćby w serii próbnej. To są skoki i takie zawody będą miały miejsce i w przyszłości. Nie da się tego uniknąć. Są to konkursy nieco frustrujące, szczególnie jeśli ten element szczęścia nie jest po naszej stronie.

 

SkokiPolska: Jak można opisać skoki Piotrka Żyły, szczególnie co wydarzyło się w drugiej serii?

Łukasz Kruczek: W drugim skoku Piotrek zachował się trochę zbyt agresywnie, co spowodowało, ze prawa narta nieco „utonęła” i musiał nad bulą korygować lot. W efekcie odbiło się to na odległości.

 
Dawid Kubacki, fot. Julia Piątkowska
Dawid Kubacki, fot. Julia Piątkowska

SkokiPolska: Dawid Kubacki od pewnego czasu zdaje się skakać dość równo, jednak są to występy na granicy awansu – czego w nich brakuje?

Łukasz Kruczek: W Klingenthal Dawid nie skakał dobrze, można powiedzieć, że nie miał – podobnie jak Kamil – szczęścia do warunków, ale fakt jest taki, że mimo tego, przy dobrym skoku nie powinno być u niego problemów z wejściem do finałowej serii.

 

SkokiPolska: Na skoczni w Klingenthal w warunkach konkursowych testowano siatki przeciwwiatrowe. Czy pańskim zdaniem sprawdziły się?

Łukasz Kruczek: Sprawdziły się, było bezpiecznie. Loteryjności konkursu nie da się wyeliminować, ale zachować bezpieczeństwo tak. Dla zawodników konkurs wyglądał podobnie jak te, kiedy siatek nie było – była loteria, ale dla organizatorów jest pewnie dużo na plus, bo konkurs szedł płynnie i nie było przerw w jego przeprowadzeniu.

 
Jakub Wolny, fot. Katarzyna Służewska
Jakub Wolny, fot. Katarzyna Służewska

SkokiPolska: Letnia Grand Prix 2014 przeszła do historii, podsumowując, kto był dla Pana największym zaskoczeniem in plus oraz in minus tego lata?

Łukasz Kruczek: Najważniejszym zaskoczeniem in plus był Kuba Wolny i jego postawa. To jest to o co nam chodzi, aby systematycznie dochodzili nowi zawodnicy mogący skakać na wysokim poziomie i doskakujący do tych najlepszych. W ten sposób buduje się ekipę, która może walczyć o wysokie lokaty w konkursach drużynowych. In minus – to na pewno wyniki Maćka Kota i Janka Ziobry, którzy tego lata nie błyszczeli.

 

SkokiPolska: Jak wygląda aktualna sytuacja z Kubą Wolnym i jego kolanem?

Łukasz Kruczek: Na tą chwilę Kuba jest w szpitalu w Nowym Targu i tam będzie szczegółowo badany m.in. przez naszego lekarza Aleksandra Winiarskiego. Jak będzie pewna informacja to ją przekażemy.

 

SkokiPolska: Czy można się spodziewać przesunięć i zmian kadrowych zawodników przed zimą?

Łukasz Kruczek: Zmian kadrowych nie będzie, czegoś takiego się nie stosuje ze względów czysto formalnych. Natomiast decyzję o tym, kto będzie startować w Pucharze Świata podejmiemy na ostatnim zgrupowaniu przed zimą. Te ostatnie testy będziemy realizować wspólnie wszystkimi grupami.

 

rozmawiał Bartosz Leja

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram