„No i poleciało”: Kadra bez Stocha nie istnieje. Oceny po TCS

Kamil Stoch, fot. Julia Piątkowska

Za nami Turniej Czterech Skoczni. Wyniki biało-czerwonych w zdecydowanym stopniu rozczarowały. Niestety, forma naszych skoczków była jak parabola – raz na szczycie, raz u podnóża. W ekspresowym wydaniu i w nietypowej formie pozwoliłem sobie na oceny dla naszych skoczków za ich występ w TCS.

 

Kamil Stoch. Dobre zmęczenia początki

Kamil Stoch, fot. Julia Piątkowska
Kamil Stoch, fot. Julia Piątkowska

Dwukrotny mistrz olimpijski z Soczi z pewnością nie tak sobie wyobrażał tę imprezę jeszcze przed rozpoczęciem sezonu. Marzenia o pierwszym w karierze podium zostały rozwiane w momencie, gdy jasnym stało się, że Stoch będzie przejdzie operację, która w stu procentach usprawiedliwia naszego mistrza.

Turniej rozpoczął bez obciążenia psychicznego. Druga „dziesiątka” po pierwszej serii konkursowej, a w drugiej serii nagłośniony „boom” po bardzo dobrym skoku. Dlaczego nagłośniony? Patrząc na skoki rywali w pierwszej odsłonie można było przypuszczać, że w drugiej będą zbliżać się do odległości osiągniętych podczas rywalizacji w parach. Tak się jednak nie stało, a Stoch to idealnie wykorzystał. Po cichu wszedł najpierw do pierwszej dziesiątki, by potem skończyć na czwartym miejscu. Nie ukrywajmy, że dał się ponieść fantazji Hannu Lepistoe, który po konkursie w Oberstdorfie stwierdził, iż to Stoch wygra TCS.

W Garmisch Kamilowi poszło nieco gorzej. Nic to jednak dla Polaka, który od początku zaznaczał, że przyjeżdża tu… potrenować.

Po przeniesieniu rywalizacji do Austrii, na jedną z bardziej pasujących Stochowi Bergisel, wszyscy przypuszczali, że Stoch będzie tłem dla bijących się o końcowy triumf w niemiecko-austriackim tournee. Tak też było, choć siódma lokata zasługuje przecież na uznanie. Turniej dla Kamila skończył się na 10. pozycji, po tym, jak zajął w Bischofshofen 15. miejsce w konkursie.

Ocena: 9/10

 

Piotr Żyła. Raz na wozie, raz pod wozem

Piotr Żyła, fot. Julia Piątkowska

Ten klasyk idealnie oddaje formę Piotrka w Turnieju Czterech Skoczni. Popularny „Wewiór” potrafił zadziwić wielu znakomitym skokiem treningowym czy kwalifikacyjnym, by w konkursie totalnie psuć swoją próbę, jak w Bischofshofen. Z kolei przykład z Innsbrucka pokazuje, że Żyła nie nabył powtarzalności i pewności w głowie przed ważnym skokiem. Nie skacząc w serii próbnej, w pierwszej serii konkursu oddaje znakomity skok, który plasuje go przed Stochem. Drugi jest już powrotem do „normalności”…

Z Piotrkiem Żyłą jest inaczej niż z Kamilem Stochem. Tutaj nawet spokojny trening nie wniesie trwałych zmian jak to ma miejsce u złotego chłopaka z Zębu. Prędzej czy później wróci (niestety) „stary Wewiór”. Skoczek rodem z Wisły nie jest już w wieku Murańki czy Wolnego, żeby można było o niego wprowadzać znaczące zmiany w skakaniu. Prawdopodobnie takim Piotrkiem pozostanie… No właśnie – cieszyć czy smucić? Tego nikt nie wie.

Ocena: 6/10

 

Dawid Kubacki. Góra, dół

Dawid Kubacki, fot. Julia Piątkowska
Dawid Kubacki, fot. Julia Piątkowska

Klasyczny styl Dawida Kubackiego to odbicie kierowane zbytnio do góry. W końcowej fazie lotu brakuje u niego prędkości i właśnie tych metrów utraconych po wysokim locie nad bulą.

Turniej Czterech Skoczni Dawid „przeskakał” cały. Niestety, punktował tylko w Innsbrucku. W Oberstdorfie przegrał z kretesem. Skok o 20 metrów krótszy od swojego rywala w parze pokazał jak wyraźna jest różnica formy austriackich i polskich skoczków w tym momencie. W Nowy Rok w Ga-Pa nie było lepiej. Nowotarżanin awansował do konkursu, ale jego droga zakończyła się znów na pierwszej serii.

W Innsbrucku polscy skoczkowie zaliczyli najlepszy start w sezonie. Aż czterech punktowało, w tym Dawid Kubacki, który w drugiej serii znalazł się jako „szczęśliwy przegrany”. Zawody ukończył na niezłym 22. miejscu.

Bischofshofen? Bez komentarza…

Ocena: 4/10

 

Aleksander Zniszczoł. Przyszłościowy zawodnik

Aleksander Zniszczoł, fot. Julia Piątkowska
Aleksander Zniszczoł, fot. Julia Piątkowska

Zniszczoł pokazywał w TCS, że potrafi kwalifikować się do konkursu PŚ, co było wyzwaniem nie do osiągnięcia dla jego bardziej utytułowanego kolegi, Janka Ziobry, mającego za sobą podia PŚ. Niewiele do punktów zabrakło w Oberstdorfie, gdzie był 32. Bardzo dobrze było w Innsbrucku, gdzie także punktował, zajmując dobre jak na niego, 28. miejsce. Konkursy w Garmisch oraz Bischofshofen zupełnie 20-latkowi nie wyszły.

Uważam, że na turniejowej arenie pokazał się nam zawodnik, który dobrze rokuje na przyszłość. Wyniki wynikami, rewelacyjne nie były, ale gdyby teraz trzeba było wybierać drużynę na MŚ, Zniszczoł powinien się w niej znaleźć.

Ocena: 5/10

 

Jan Ziobro, Klemens Murańka, Bartłomiej Kłusek, czyli to nie tak miało być…

W przypadku Janka Ziobry idealnie trafionym wydaje się być powyższe stwierdzenie. Po triumfie w Engelbergu w zeszłym sezonie wydawało się nam, że rośnie kolejny skoczek, który będzie się dobijać do światowej elity. Ten Turniej Czterech Skoczni zawodnik Eve-nementu powinien jednak jak najszybciej wymazać z pamięci. Statystyki nie kłamią. Polak skakał w konkursie tylko w Oberstdorfie, gdzie był 50. To przełożyło się niestety na ostatnią pozycję w „generalce” TCS.

Ocena: 1/10

 

Klemens Murańka, niestety, też zawiódł. Awans do konkursu, podobnie jak w przypadku Ziobry, wywalczył tylko w Oberstdorfie. Razem z Ziobrą słusznie zostali wysłani po niemieckiej części Turnieju do Polski, by tu spokojnie trenować. Co z tego wyjdzie? Przekonamy się w Wiśle. Na Turnieju spory zawód.

Ocena: 1.5/10

 

Niestety, tercet zawodników z Polski, którzy startowali tylko w jednej serii konkursowej uzupełnił Bartłomiej Kłusek. Nikt raczej nie wierzył w wygranie rywalizacji z Jacobsenem w Bischofshofen, ale brak awansu do konkursu w Innsbrucku to spory zawód. Zwłaszcza po obiecujących wynikach w PK.

Ocena: 1.5/10

 

Polacy

Nie był to udany Turniej Czterech Skoczni dla Polaków. Potwierdziły się moje przypuszczenia, które zamieściłem w jednym z poprzednich „No i poleciało”, że polscy skoczkowie wręcz nie mogą żyć bez Kamila Stocha. Mimo iż ten odciążył ich z presji po Oberstdorfie, nie stanęli na wysokości zadania i nie skakali na miarę swoich możliwości. A te mają ogromne!

Myślę sobie, co by było, gdyby Stocha nie było? A może lepiej nie myśleć… Oby w polskiej części Pucharu Świata było lepiej. Wszak Mistrzostwa Świata zbliżają się wielkimi krokami. A jak dobrze pamiętamy to nasi skoczkowie będą bronić brązowego medalu w drużynie. W jakim składzie? Konia z rzędem temu, kto odważy się postawić na medal polskiej reprezentacji w Falun.

 

Piotrek Więcławek

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram