Severin Freund fot. Julia PiątkowskaWalka trzech zawzięcie skaczących muszkieterów wygląda imponująco. Zaczęło się w Kuopio, w Trondheim zaczęło się przetasowanie, zaś konkursy w Oslo zweryfikowały rozkład przed walką o trofeum sezonu. Po trzeciej i czwartej wiktorii z rzędu Severin Freund jest na najlepszej drodze do zwycięstwa w całym cyklu. Odebrać może mu je tylko kataklizm.

 

Mistrz świata z Falun nie zwalnia tempa. W Oslo udowodnił, że czasy dominatorów na skoczniach nie odeszły w zapomnienie. „Esteta totalny”, „elegant skaczący z gracją” – jakkolwiek nie określilibyśmy Niemca, jego skoki można oglądać i pokazywać młodym adeptom dyscypliny w nieskończoność. Przeżywamy deja vu – dokładnie rok temu Kamil Stoch zadziwiał świat skoków tym czym robi to dzisiaj jego niemiecki konkurent. Tak jak Freund swoją przewagę zbudował na skoczniach w Kuopio, Lahti, Trondheim i Oslo. I nie oddał jej do końca.

 

Wiązaniowe gdybanie
Nie jestem zwolennikiem wyciągania dalece idących wniosków po pojedynczym skoku konkursowym, który zmienił rozkład sił. W przypadku Krafta warto jednak zrobić wyjątek. Drugi skok w Trondheim, cudem ustany przez Austriaka (w locie wypięło się wiązanie, po wylądowaniu dojechał do szpaleru z poluzowaną nartą) faktycznie podciął mu skrzydła. Niedawny lider skakał w Oslo co najwyżej dobrze. Jego marzenia o odebraniu Niemcowi żółtej koszulki prysły już w pierwszym z konkursów w stolicy Norwegii (gdzie był 10, w Trondheim 9. – przyp.). Najlepszy z podopiecznych Heinza Kuttina ma już tylko matematyczne szanse na Kryształową Kulę.

 

Freunda cień

Jak cień za Freundem podążał w konkursach w Skandynawii kolejny as sezonu, Peter Prevc. Choć w drugich seriach konkursów w Oslo to on skakał najdalej ze wszystkich, górą i tak był skaczący stylowo niemal perfekcyjnie Niemiec. Dziesiąte części punktu dały Niemcowi dwadzieścia bezcennych punktów przewagi, w niedzielę skoczek Wernera Schustera dorzucił kolejne czterdzieści. Gdyby nie kapitalny awans Słoweńca (z 17. miejsca na trzecie!) komfort psychiczny Niemca przed Planicą byłby jeszcze większy. Teraz pozostaje jedynie dopięcie swego.

Niemal sto punktów straty to przy obecnej dyspozycji Freunda to bardzo dużo. Słoweniec może pogodzić się z kolejnym drugim miejscem w cyklu. Obaj nie odpuszczą ostatnich konkursów. Prevc ma do tego dwa powody – wyczekiwaną przez całą zimę własną publikę oraz ostatnie z możliwych do wygrania trofeów sezonu, czyli Małą Kryształową Kulę za loty narciarskie.

Znając lotne aspiracje Niemca (z którym podzielili się zwycięstwami w Vikersund) rywalizacja o „mniejszą kulkę” zapowiada się nie mniej interesująco. Czy jej efektem będzie nowy rekord świata? A może w weekendowe szaleństwo lotów włączy się kolejny as latania?Odpowiedź poznamy już za niecały tydzień.

 

Bartłomiej Chudy

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram