Dawid Kubacki: „Jestem w formie, moje skoki wyglądają inaczej”

Dawid Kubacki, fot. Julia Piątkowska

Dawid Kubacki, fot. Julia PiątkowskaDawid Kubacki zdobywając złoty medal Mistrzostw Polski potwierdził, że na początku sezonu wrócił na właściwe tory w swoich skokach. – Wiedziałem co mam zrobić i wiedziałem, że mnie na to stać. Jestem w formie – powiedział z przekonaniem i wyraził zadowolenie ze współpracy z nowym szkoleniowcem, Maciejem Maciusiakiem.

 

25-letni reprezentant kadry B skokami na 132,5 i 127 metrów wywalczył pierwszy w karierze tytuł mistrza Polski na dużej skoczni w Wiśle-Malince. – Wiedziałem co mam zrobić i wiedziałem, że mnie na to stać. Jestem w formie. Może nie wyszło do końca tak jakbym chciał, bo drugi skok był troszkę gorszy, ale mimo wszystko zrealizowałem swoje zadanie – komentował na gorąco tuż po zawodach. – Co prawda mieliśmy lekkie ruchy powietrza z tyłu, warunki były ciężkie i musieliśmy iść z wyższych belek, ale myślę, że zawody można uznać za wyrównane – dodał.

Od początku trwającego sezonu letniego Kubacki współpracuje z nowym szkoleniowcem Maciejem Maciusiakiem, a także psychologiem. – Cały czas z trenerami wykonuję pracę, którą założyłem sobie przed sezonem i to przynosi efekty. Jestem z tego zadowolony. Są też efekty współpracy z psychologiem, myślę jednak, że czeka mnie jeszcze sporo długofalowej pracy. Nie będę spoczywał na laurach – powiedział i dodał: – Myślę, że od zeszłych sezonów poukładało mi się w głowie. Teraz do każdych zawodów podchodzę indywidualnie, nie rozgraniczam zimowych i letnich konkursów oraz tego, czy są to zawody o czapkę gruszek, czy te wyższej rangi. To jest kluczem do dobrego skakania.

Skoczek z Szaflar porównał także treningi prowadzone przez Łukasza Kruczka i Macieja Maciusiaka. – Są spore różnice. Maciek ma inne podejście, koncepcja skakania jest inna i ja się z nią zgadzam. To przynosi efekty i dla mnie to jest dobry krok. To nie są drastyczne zmiany jeśli chodzi o sam plan treningowy, ale niektóre ćwiczenia, które przekładają się później na skocznię są inaczej wykonywane. Dużo większą uwagę zwracamy na to, aby po wyjściu z progu klatkę piersiową trzymać z przodu. Całe moje skoki wyglądają zupełnie inaczej, dużo fajniej leci mi się w powietrzu, także przy lądowaniu czuję sporą różnicę. Wszystko idzie w dobrym kierunku – zapewnił.

Zapytany o plany na kolejne miesiące sezonu letniego, Kubacki odparł: – Nie będziemy lekceważyć letnich konkursów, ponieważ jest to dla nas praktyka. Dzięki temu uczymy się, jak skakać w zimie. W poprzednim roku zdarzyło się, że odpuściliśmy lato i później obudziliśmy się na zawodach w zimie. To niektórym przeszkodziło i wybiło z rytmu. Teraz te założenia się zmieniły.

Jak się okazuje, w przygotowaniach polskiego skoczka do sezonu nie obyło się bez problemów. Kłopotem okazał się ból kolan. – To jest typowe „kolano skoczka”, czyli zapalenie ścięgna, ale nie jest to bardzo dokuczliwe. Są specyficzne ćwiczenia, które muszę odpuścić, ponieważ mogłyby mi zaszkodzić. Ważne żeby stan się nie pogorszył – tłumaczy.

W pokonkursowych komentarzach pojawił się także temat nowych przepisów kontroli kombinezonów, który miał miejsce już podczas Letniego Pucharu Kontynentalnego w Kranju. – Te przepisy są niejako wymuszone przez naszą reprezentację. Zawsze prosiliśmy, aby te kontrole się odbywały, bo małych oszustw było sporo. Jeżeli te przepisy będą egzekwowane, to mamy pewność, że wszyscy będą fair i będzie sprawiedliwie na każdych zawodach – ocenił Kubacki.

 

notowane w Wiśle, informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram