Nicholas Fairall, czyli wszystko rozpoczyna się od pierwszego kroku (felieton)

Nicholas Fairall, fot. Julia Piątkowska5 stycznia świat skoków narciarskich wstrzymał oddech. Sport, który od zarania dziejów igrał z żywiołem, widział już wiele upadków, jednak gdy Nicholas Fairall w trakcie kwalifikacji w Bischofshofen opuszczał zeskok w otoczeniu służb medycznych, nikt nie podejrzewał, że upadek, wyglądający jak setki innych, okaże się dużo poważniejszy niż przypuszczano.

 

Ze szpitala, do którego trafił amerykański skoczek, docierały niepokojące informacje. Od początku podejrzewano uszkodzenie kręgosłupa, a skoczek nie miał czucia w nogach. Okazało się, że niezbędna będzie operacja. Zaniepokojeni kibice słali słowa wsparcia dla Nicka ze wszystkich stron świata, serwisy społecznościowe rozgrzały się do czerwoności w oczekiwaniu na informacje o stanie zdrowia skoczka, pojawiały się setki pytań, na które nikt nie znał odpowiedzi. Niedługo po informacji o udanym zabiegu, pytanie było tylko jedno – czy Nick Fairall będzie chodził?

Nicholas Fairall po upadku w konkursie w Bischofshofen, fot. Julia Piątkowska
Nicholas Fairall po upadku w konkursie w Bischofshofen, fot. Julia Piątkowska

Nie dwa złamane żebra, przebite prawe płuco i drobne krwawienia wewnętrzne, ale pęknięcie pierwszego kręgu lędźwiowego i jego przemieszczenie stały na przeszkodzie w drodze do odzyskania sprawności. Początkowo pojawiały się sprzeczne wieści związane z przewidywanym czasem, po którym amerykański skoczek znów stanie na nogi, a może nawet powróci do uprawiania sportu. Jedyną cechą wspólną owych informacji był fakt, że niezbędna będzie kosztowna rehabilitacja. Problemem spędzającym sen z powiek stała się nie motywacja zawodnika, który od początku był uosobieniem optymizmu, ale środki finansowe, dzięki którym Nicholas mógłby odzyskać zdolność samodzielnego poruszania się.

W walkę o fundusze na pokrycie kosztów leczenia włączyła się ogromna rzesza fanów. Stworzono konto, na które chętni mogli wpłacać pieniądze na rehabilitację Amerykanina, a sama akcja miała wiele polskich akcentów – Wojciech Fortuna sprzedał swój złoty medal olimpijski z Sapporo i przeznaczył na rehabilitację Fairalla połowę kwoty uzyskanej ze sprzedaży, natomiast Kamil Stoch zainicjował pomysł, aby diety, które skoczkowie otrzymali od organizatorów Pucharu Świata w Zakopanem, przekazać na leczenie amerykańskiego zawodnika. Swoją nagrodę za zajęcie 1. miejsca w konkursie drużynowym przekazali na rzecz Nicka reprezentanci Niemiec. Środki napływały z całego środowiska skoków narciarskich, proces leczenia – początkowo tak odległy – stawał się z dnia na dzień coraz bardziej realny.

Nicholas Fairall, fot. Julia Piątkowska
Nicholas Fairall, fot. Julia Piątkowska

Amerykański skoczek pozostawał w szpitalu w austriackim Schwarzach przez miesiąc, do stanu pełnego wyleczenia uszkodzonego płuca. Tuż po powrocie do ojczyzny rozpoczął intensywną rehabilitację szpitalną w New Jersey. 18 marca był początkiem nowego etapu w życiu Nicka, rozpoczęcie rehabilitacji ambulatoryjnej stanowiło kolejny krok w walce o odzyskanie zdrowia. Wówczas sam skoczek zaczął zauważać pojawiające się postępy. Obecnie, jak sam przyznaje, ma już zdecydowanie więcej czucia w nogach. Rezultaty ciężkiej pracy, wielkiej motywacji i niezwykłej cierpliwości już są, Nick stawia pierwsze kroki o kulach. Żeby dojść do pełnej sprawności, przed sympatycznym zawodnikiem jeszcze długa droga, ale dziś wszyscy wiemy, że warto tą drogą podążać.

Słowa wsparcia nie cichną do dziś, a kibice pokazują, że los zawodnika jest im drogi. Nawet jeśli Nicholas już nie uczestniczy w zawodach, dopuszcza ewentualność, że jeszcze zobaczymy go na belce jako czynnego zawodnika. Siedem miesięcy po fatalnym upadku amerykański skoczek chodzi o kulach. Czy więc cała akcja miała większy sens? Wszystko przecież rozpoczęło się tylko od wiary, że będzie dobrze. Młody Amerykanin powoli wychodzi na prostą i jakże tu nie ufać jego zapewnieniom, że wszystko rozpoczyna się od pierwszego kroku (wideo) >>

 

Agnieszka Mirowska

 

Komentarze

comments

3 thoughts on “Nicholas Fairall, czyli wszystko rozpoczyna się od pierwszego kroku (felieton)

      1. Nick Fairall jak na załączonym pod koniec tekstu linku wideo – na razie naprawdę stara się stawiać pierwsze samodzielne kroki. Oby szło ku lepszemu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram