Takanashi i wszystko jasne, czyli podsumowanie LGP Pań w Skocznej Myślodsiewni (felieton)

Yuki Ito i Sara Takanashi, fot. Stefan PiwowarWprawdzie – nie ma się co oszukiwać i mydlić oczu, bo można na tym wyjść jak Zabłocki na mydle – skokami narciarskimi pań interesuje się może co piąty z tych, którzy śledzą informacje na temat zmagań panów, ale to nie znaczy, by zaniedbywać rywalizację dziewcząt i nie poświęcić im tych paru (no, może trochę więcej) zdań, co też właśnie czynię.

 

Ale jakbym miała być szczera to mam z tą batalią mały problem. Otóż o ile w skokach panów dzieje się całkiem dużo (nagłe zwroty akcji, z wichrem w roli głównej, na podium obecni skoczkowie dotychczas w tym miejscu nieobecni i inne tego typu czary), o tyle dziewczęta nie zapewniają emocji na poziomie karuzeli czy diabelskiego młyna. I tu tkwi clue programu. Bo po co sprawdzać wyniki konkursu, skoro i tak wiadomo, kto zajął miejsce na szczycie podium, a i drugiej lokaty można być właściwie pewnym. Zero sensu, kompletna strata czasu.

Żeby nie było, że tak mi źle i narzekam na cały świat, tylko po to aby się wyżalić, to ta japońska dominacja ma jednak i pewne plusy. Zwłaszcza jeden, który dostrzegłam, gdy przyszło mi pisać relację z konkursów pań. Mianowicie od razu, zanim postawiłam choćby jedną literkę, mogłam sobie wybrać zdjęcie główne z podobizną Sary Takanashi, zamiast ustawiać je na samym końcu, kiedy zegarek niemiłosiernie pogania, krzyczy wręcz na mnie (choć bezgłośnie…), wskazując, że relacja już powinna być na stronie, bo za 7 minut druga seria! Nawiasem mówiąc, jeszcze trochę i nasza biblioteka nie wytrzyma tych ciągłych zwycięstw 18-letniej Takanashi, zdjęcia Sary to nie liczby – kiedyś się skończą… To tak trochę nie w temacie, ale mam nadzieję, że wybaczycie mi ten przydługi, bardziej dziennikarski niż sportowy wstęp. Ot, takie refleksje dziennikarza i kibica w jednym. A pomyśleć, że jeszcze całkiem niedawno byłam wyłącznie tym drugim…

 

Japonia – kraj skokami kwitnący?

Kento Sakuyama, fot. Bartosz Leja
Kento Sakuyama, fot. Bartosz Leja

W tym roku na obu frontach, żeńskim i męskim, mamy letnie zwycięstwa reprezentantów z Kraju Kwitnącej Wiśni. Wśród pań na czele znalazły się Sara Takanashi i Yuki Ito, a w rywalizacji mężczyzn trofeum odbierze Kento Sakuyama, ale o tym w innym miejscu, choć już niedługo. O ile zimowej formy 25-letniego skoczka z Liyamy jakoś tak do końca pewna nie jestem (a i nie sprzyjają mu statystyki, bo ostatnio rzadko się zdarza, by letni dominator potwierdzał wysokie loty w zimie), o tyle na fenomenalną postawę Takanashi można by stawiać niemałe pieniądze. Pewnie i Yuki Ito regularnie będzie jej deptała po piętach. Mam taki mały postulat – może by przemianować tę zwyczajową nazwę na Kraj Skokami Kwitnący?

Sara Takanashi, fot. Julia Piątkowska
Sara Takanashi, fot. Julia Piątkowska

Sara Takanashi w tym sezonie Letniej Grand Prix po prostu nie dała rywalkom najmniejszych złudzeń, pozbawiając je choćby iluzorycznych szans na triumf w którymkolwiek z konkursów. 18-latka znalazła się na czele wszystkich serii konkursowych, a w próbnych tylko raz dała się wyprzedzić swojej starszej koleżance, Yuki Ito. Bez najmniejszych wyrzutów sumienia pozostawiała rywalki w pokonanym polu, triumfując z dużą przewagą. Najmniejsza ostateczna różnica nad drugą zawodniczką wyniosła 4.4 punktu (inauguracyjny konkurs w Courchevel), a największa o 25 oczek więcej (29.4 podczas pierwszych zmagań w Czajkowskim). Średnio Takanashi przeskakiwała rywalki o 18.4 punktu. Zazwyczaj odawała też dwie najdłuższe próby w konkursie, choć zdarzały się i wyjątki. Chcecie przykładów? Proszę bardzo. W pierwszym konkursie w Czajkowskim w finałowej kolejce Takanasi uzyskała 99,5 metra, a Katharina Althaus wylądowała 1,5 metra dalej, tyle że… z belki najazdowej wyższej o dwie pozycje. A najdłuższy skok dnia (101,5 metra w otwierającej odsłonie) i tak należał do Japonki. Nudy, nudy niemożebne, po co to oglądać? A może to dlatego nie transmitują?

Co tam słychać w reszcie świata?

Line Jahr, fot. Julia Piątkowska
Line Jahr, fot. Julia Piątkowska

Coś w tym jest, że gdy dominuje jedna nacja, to pozostałe jakoś tak giną. Bo niby Norweżki zaliczyły udany start w Czajkowskim, ale już tydzień później forma Line Jahr jakby wyparowała i po wcześniejszych lokatach w czołowej trójce pozostało tylko wspomnienie i zapis w tabelkach z rezultatami. Dwa razy na podium wskoczyły Austriaczki (Daniela Irashko-Stolzl w Courchevel i Jacqueline Seifriedsberger w finałowych zmaganiach w Kazachstanie).

Pozytywnie zaskoczyły Rosjanki – choć żadnej nie udało się znaleźć „na pudle” ani tym bardziej powalczyć z Takanashi, to w każdym z konkursów co najmniej jedna podopieczna Romana Kerova (a trzykrotnie nawet dwie) meldowała się w czołowej dziesiątce, wielokrotnie pokonując bardziej doświadczone koleżanki. Z jednej strony można by powiedzieć, że nie zawiodły Słowenki, ponieważ prezentowały równą, stabilną i „drużynową” formę, ale z drugiej czy nie brakuje tu choćby jednego miejsca na podium?

Nita Englund, fot. Julia Piątkowska
Nita Englund, fot. Julia Piątkowska

I na koniec największe zaskoczenie, czyli 23-letnia Amerykanka, Nita Englund, która, można by powiedzieć, wyrównała osiągnięcie z tegorocznego Pucharu Świata w Rasnovie, po raz pierwszy w karierze lądując na drugim stopniu podium letnich zawodów najwyższej rangi. 5. pozycja zdobyta w finałowym konkursie pozwoliła ponadto na zgarnięcie trzeciej lokaty w klasyfikacji generalnej cyklu. Kto wie, może 23-letnia skoczkini z z Iron Mountain zimą godnie zastąpi kontuzjowaną Sarę Hendrickson? A Polki? Ten temat lepiej pomińmy milczeniem.

5 występów, 5 triumfów, 500 punktów, 11 zwycięstw z rzędu w zawodach Letniej Grand Prix od września 2013 roku, wszystkie rywalki pokonane w cuglach i jakby bez najmniejszego wysiłku, widoki na wysokie lokaty zimą – oto wyniki Sary Takanashi, które przeszły już jednak do historii. Teraz czeka tylko przyszłość, w dodatku – mimo wszystko – niepewna.

 

Kasia Nowak

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram