Sławomir Hankus dla SP: „Etapem docelowym dla dziewczyn są Igrzyska”

Sławomir Hankus, fot. Bartosz Leja

Sławomir Hankus, fot. Bartosz LejaPolskie skoczkinie narciarskie czeka kolejny zimowy sezon startowy. Biało-czerwona kadra prowadzona przez Sławomira Hankusa będzie zdobywać kolejne doświadczenia i stawiać kolejne kroki w narciarskim świecie. Sprawdźcie, co o postępach i aktualnej formie Kingi Rajdy, Magdaleny Pałasz i Joanny Szwab powiedział polski szkoleniowiec.

 

Jak mógłby Pan ocenić aktualną dyspozycję swoich podopiecznych?

Polskie skoczkinie narciarskie podczas Mistrzostw Polski w Szczyrku (fot. Kasia Nowak)
Polskie skoczkinie narciarskie podczas Mistrzostw Polski w Szczyrku (fot. Kasia Nowak)

Sławomir Hankus: Aktualna dyspozycja jest u każdej z zawodniczek trochę inna. Magdalena Pałasz praktycznie cały sezon przygotowawczy powraca do stabilnego skakania. Pewnego, bez komplikacji i z pełną kontrolą. Po kilku upadkach nie da się zacząć od razu skakać super, jest to spory problem nie tylko dla Magdy, ale i dla wszystkich zawodników, w końcu własne bezpieczeństwo i zdrowie stawia się tutaj na szali z dobrymi wynikami sportowymi. Potrzeba czasu do powrotu spokoju psychicznego. Jesteśmy na dobrej drodze, może to prozaiczne, ale brak upadku przez około 350 skoków jest już dobrym prognostykiem. Odnośnie Joanny Szwab – miewa ona skoki fajne, dobre, mieszane z falą skoków słabych, bez koncentracji i wiary w to, że umie i potrafi skakać. Ona sama musi uwierzyć w to, co robi, a nie robić to tylko po to, żeby to robić. Wtedy będzie dobrze, bo to że potrafi skakać dobrze, udowodniła już kilka razy. Kinga Rajda jest najmłodszą zawodniczką w grupie i na tę chwilę realizuje spokojny trening motoryczny ukierunkowany na ogólny rozwój siły i szybkości, a przy tym staramy się zachować wypracowaną przez nią technikę. Pewne rzeczy muszą iść ze sobą w parze i potrzeba spokojnego podejścia, żeby w którąś stronę nie przeholować.

 
Kinga Rajda, fot. Julia Piątkowska
Kinga Rajda, fot. Julia Piątkowska

Wydaje się, że to właśnie Kinga Rajda jest liderką kadry. Co może osiągnąć w ciągu kilku lat?

Jak wspomniałem wcześniej, Kinga na tę chwilę najlepiej prezentuje się od strony techniki, w tym ma przewagę nad resztą dziewczyn. Dodatkowo ma bardzo dobre „czucie powietrza”, co daje jej super układ w locie. Popracować musimy nad siłą i szybkością, ale z tym trzeba pomalutku, nie da się zrobić mocnego treningu na jednorazowy efekt. Etapem docelowym dla dziewczyn mają być Igrzyska Olimpijskie i do tego momentu mamy sporo czasu na spokojny trening siły, bez naciągania efektów na „już”.

 

Czy Magdalena Pałasz ma już za sobą kryzysowe chwile i stać ją na powrót do formy sprzed 2-3 lat?

Magdalena Pałasz, fot. Bartosz Leja
Magdalena Pałasz, fot. Bartosz Leja

Magda nie miała upadku podczas przygotowań, a to już bardzo dużo, patrząc przez pryzmat poprzedniej zimy. Radzi sobie całkiem spokojnie i dobrze. Przede wszystkim wróciła u niej pewność siebie i możemy być dobrej myśli przed sezonem zimowym. W mojej ocenie Magda dostała ogromną lekcję pokory i z perspektywy roku treningowego mogę ją bardzo pochwalić za to, że tę lekcję odrobiła. Widać to również po testach motorycznych. Wyniki są bardzo dobre, co wskazuje na dobrze przepracowane lato i jesień oraz że plany treningowe są dla niej optymalne. Gdy przeniesie koncentrację z wygrywania za wszelką cenę na zawodach na dobre, spokojne skakanie, to na pewno jest zawodniczką z papierami na regularne punkty Pucharu Świata.

 

Zawodniczki w rozmowach wspominają, że mają za mało szans na starty i nabranie doświadczenia w międzynarodowych zawodach. Jak Pan to skomentuje?

Joanna Szwab, fot. Bartosz Leja
Joanna Szwab, fot. Bartosz Leja

W mojej ocenie jeśli poziom treningowy znacznie odbiega od tego dobrego poziomu startowego, jaki zawodniczki same już prezentowały, to nie widzę sensu jechać na zawody gdzieś za granicę. Szkoda czasu jechać 600-800 km, żeby skoczyć 3-4 skoki „po buli”. Uważam, że nabieranie doświadczenia nie może odbywać się przez sam wyjazd na zawody, to nic nie daje. Zawodniczki nie odczuwają wtedy większej motywacji, bo z góry zakładają, że są za słabe do walki z rywalkami i traktują to tylko jako kolejny wyjazd. Jeśli jechać na wyższe rangą zawody, to po to, aby walczyć o jakieś rozsądne miejsca.

 

Które z dziewczyn spoza kadry mógłby Pan wyróżnić, z którymi można wiązać największe nadzieje?

Nie chciałbym oceniać z nazwisk innych zawodniczek. Bardzo cieszy mnie jednak to, iż są takie i że chcą trenować i skakać na nartach. Jest kilka młodszych dziewczyn, które zapowiadają się na dobre zawodniczki, ale potrzebujemy kilku lat, aby się ukształtowały. Być może za 2-3 lata będziemy mogli wystawić drużynę na Mistrzostwach Świata Juniorek. Pewnych etapów nauki skakania na nartach nie da się jednak przeskoczyć.

 

W jakiej perspektywie czasu możemy spodziewać się zatem regularnych startów polskich skoczkiń w międzynarodowych zawodach?

Na pewno tej zimy zaprezentujmy się kilkukrotnie, w jakich konkursach – nie mogę na tę chwilę powiedzieć, bo będzie to zależało, jak już wspomniałem, od poziomu sportowego. Tym bardziej na Puchar Świata nie pojedziemy już „za darmo”, byle wystartować.

 

Jakie cele na nadchodzącą zimę stawiacie sobie jako reprezentacja Polski?

Jako reprezentacja chcielibyśmy pokazać się jednak w Pucharze Świata i urwać tam kilka punktów. Chcemy też dobrze wypaść w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich Młodzieży (YOG) w Lillehammer oraz na Mistrzostwach Świata Juniorów w Rasnovie. Mam również nadzieję, że reszta Polek nadrobi troszkę poziom do zimy i będziemy się cieszyć w końcu z regularnym mówieniem o polskich skoczkiniach narciarskich.

 

rozmawiał Bartosz Leja

 

Przeczytajcie więcej o polskich skoczkiniach:

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram