Jan Ziobro: „Nie chciałbym straszyć, ale jesteśmy dobrze przygotowani”

Jan Ziobro, fot. Bartosz Leja17. miejsce w Letniej Grand Prix 2015 i sentyment do Engelbergu – to może oznaczać tylko jedno: rozmowę z Janem Ziobrą. Co skoczek ze Spytkowic powiedział na temat okresu przygotowawczego, stabilizacji formy, celów na nadchodzącą zimę i nierównego traktowania skoczków w zależności od numeru startowego widniejącego na koszulce?

 

Jan Ziobro o…

Jan Ziobro w locie, fot. Julia Piątkowska
Jan Ziobro w locie, fot. Julia Piątkowska

Letnim okresie przygotowawczym:Wszystko poszło zgodnie z planem, zdrowie dopisywało. Nie zawsze szczęście, ale też nie zawsze można je mieć. Myślę, a nawet wiem, że jesteśmy dobrze przygotowani, i z takim założeniem chcielibyśmy wejść w sezon, by to właśnie pokazać. Nie chciałbym straszyć jak bokser przed walką, że przyjedziemy i wszystkich rozwalimy. Ciężko pracowaliśmy, zresztą jak co roku, i po prostu chcemy pokazać to, co zrobiliśmy, co przetrenowaliśmy. Mamy nadzieję, że wyjdzie nam to z dobrym skutkiem, a nie z mizernym. 

O pewności siebie:Zawsze trzeba być pewnym siebie, chyba że coś poszło nie tak, to można być niepewnym. Wszystko poszło zgodnie z planem, dlatego nie ma przesłanek ku temu, żeby było źle. Może być różnie, ale nie zakładamy czarnego scenariusza.

O treningach w Oberhofie i przejściu na tory lodowe:Różnicę było czuć, ale to nie był dla nas jakiś duży problem. Raczej była ona spowodowana tym, że na normalnej skoczni i na dużej skoczni są tory różnych producentów, a dodatkowo na dużym obiekcie tor jest ciut węższy. W prędkości i poruszaniu się, czyli samym ślizgu, jakiejś wielkiej różnicy nie ma.

O rezygnacji z, niegdyś popularnego i nagminnego, przedsezonowego poszukiwania śniegu w Europie:Nie skaczemy na nartach od miesiąca czy dwóch, tylko od kilkunastu lat. Na pewno w pierwszym czy drugim skoku lądowanie na śniegu będzie inne, ale jesteśmy na to przygotowani i znamy te odczucia. Jak się człowiek nauczy jeździć na rowerze, to nawet gdy odstawi go na 10 lat, to dalej potrafi na nim jeździć. Tak samo jest z lądowaniem na śniegu, na pewno będzie inne odczucie, ale tego się nie zapomina. 

Jan Ziobro, fot. Maria Grzywa
Jan Ziobro, fot. Maria Grzywa

O znaczeniu inauguracyjnego konkursu i nierównym traktowaniu skoczków:Pogoda w Klingenthal jest różna, jednak w skokach trzeba mieć nie tylko umiejętności, sprzęt i dobry sztab trenerski, ale też szczęście do warunków. Pierwszy konkurs zawsze jest ważny, bo to takie umiejscowienie zawodnika na kolejny etap. Jeżeli wypadnie się słabo, to potem jedzie się na początku stawki, a nikt na tych skoczków nie zwraca większej uwagi – jadą po to, żeby jechać, jadą po to, żeby skoczyć. Ostatnia dziesiątka jest zawsze inaczej traktowana, czeka się na warunki, nie puszcza w złych, to się nie zmieni, zawsze tak będzie. Właśnie dlatego ważne jest, by w pierwszych konkursach być wysoko – żeby później było lżej.

O stabilizacji formy w kolejnym sezonie:Liczę, że będzie dobrze. Całe lato skakałem na równym, dosyć dobrym i w miarę wysokim poziomie i mam nadzieję, że w zimie będzie tak samo. To takie dobre podłoże, jeśli najpierw latem cały czas się skacze dobrze, to potem z większą pewnością podchodzi się do startów zimowych. Im więcej dobrych skoków latem, tym dłużej można skakać zimą na dobrym poziomie.

O celach na nadchodzącą zimę:Za każdym razem dąży się do tego, żeby być najlepszym, każdy skacze w Pucharze Świata po to, żeby wygrać, a przynajmniej, żeby się liczyć w stawce. Nie ukrywam – też mi na tym zależy, ale najważniejsze są dobre skoki i powtarzalność – wtedy są też dobre miejsca. Nie zakładam, że w tym sezonie chcę być pięć razy na pierwszym miejscu, dwa razy na drugim i trzy razy na trzecim. Po prostu chcę dobrze skakać.

Jan Ziobro, fot. Anna Cis
Jan Ziobro, fot. Anna Cis

O sentymencie do Engelbergu:Myślę, że Engelberg będzie celem już zawsze, nie tylko w tym roku. Jakby nie było, tam odniosłem moje pierwsze zwycięstwo w Pucharze Świata, to miejsce będzie mi zawsze przypominać ten triumf i na pewno będę tam wracał z dobrymi wspomnieniami. Mimo to Engelberg sam w sobie jest tylko Engelbergiem i sama skocznia za mnie nie wygra.

O niewielkim odstępie czasowym miedzy Turniejem Czterech Skoczni a Mistrzostwami Świata w Lotach: – Wszyscy jedziemy na tym samym wózku, każdy będzie miał 9 dni wolnego i rolę będą odgrywały pewne niuanse. I tu, i tu trzeba dobrze skakać. Nie różnicuję tych imprez – obie są ważne, a najważniejsze… dobre skoki.

 

rozmawiała i notowała Kasia Nowak 

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram