To nie była tylko przerwa – Anssi Koivuranta kończy karierę

Anssi Koivuranta, fot. Bartosz LejaWydawało się, że to tylko przerwa. Ot, krótki epizod, w którym pierwsze skrzypce miał grać kurs pilotażu, nie zaś, jak do tej pory, skoki na nartach. A jednak stało się inaczej – Anssi Koivuranta podjął decyzję o zakończeniu kariery. I chociaż sympatycznego Fina nie zobaczymy już na skoczni, nie oznacza to, że zrezygnował z podboju przestworzy.

 

Plan przygotowań i oczekiwania kibiców zakładały, że 2 marca 2017 roku zobaczymy Koivurantę na skoczni, z medalem na szyi. Ambitne założenia sprawiły, że w 2014 roku zmienił miejsce i sposób treningu celem wskoczenia na najwyższy poziom w konkursach Pucharu Świata. Początkowo miał zamiar powrócić do czynnego uprawiania sportu po roku, może dwóch, teraz wiemy, że decyzji nie podtrzyma i ostatecznie żegna się ze skoczną areną.

Mimo że jego koledzy z kadry udowadniali, że powroty są możliwe, z czego Janne Ahonen nawet dwa razy, Koivuranta nie ma w planach powrotu. – Ogień wygasł. Frustracja z powodu braku zadowalających wyników odkryła cechy, których nigdy nie chciałem w sobie widzieć. Pomimo zmęczenia w ubiegłym sezonie starałem się patrzeć na wszystko z optymizmem – tak były podopieczny Janiego Klingi opisuje swoje uczucia związane z karierą.

Anssi Koivuranta, fot. Julia Piątkowska
Anssi Koivuranta, fot. Julia Piątkowska

Skoki narciarskie są sportem, w którym jedna, nawet zaledwie kosmetyczna zmiana jest w stanie wywindować zawodnika na sam szczyt. Takiego zwrotu w karierze Koivuranta doświadczył w sezonie olimpijskim 2013/14. Wówczas wiele dały mu konsultacje z Janne Happonenem, a były kombinator norweski miał motywację do skakania na nartach. Teraz jednak wiele się zmieniło. – Wszystko zależy od nastawienia psychicznego. Dane było mi przejść przez prawie wszystkie możliwe emocje sportowe. Sukces, choroba, kontuzja, rozczarowanie, zmiany, wzloty i upadki – wylicza były reprezentant Suomi, który jako jedyny w historii zapisał na swoim koncie triumf w konkursie Pucharu Świata zarówno w skokach, jak i dwuboju. 

Przyczyną decyzji są między innymi doświadczenia z sezonu 2013/14, który przyniósł nie tylko radości, ale i rozczarowania – Nie zdobyłem medalu olimpijskiego w 2014 roku, choć wyścig po najwyższe trofea trwał do samego końca (Koivuranta zajął 12. miejsce na normalnej skoczni i 11. na dużej – przyp.red) – mówi 27-latek, który jednak nie żałuje podjętej decyzji. – Nie ma we mnie negatywnych emocji, poczułem ulgę – zakończył zdobywca Kryształowej Kuli w kombinacji norweskiej za sezon 2008/2009, któremu w młodym wieku wróżono, że największe sukcesy odniesie po 30. roku życia.

Warto zauważyć, że osiągnięć nie brakowało, jednak przeważały te, które przyniosła mu kariera kombinatora norweskiego; w skokach nigdy nie wyszedł poza przeciętność. Z igrzysk olimpijskich w Pragelato Fin wywiózł brązowy medal zdobyty wraz z kolegami w sztafecie. Krążek tego samego koloru przyniosło mu Sapporo i indywidualna rywalizacja na skoczni HS-100 i dystansie 15 kilometrów, a dzięki pomocy pozostałych członków reprezentacji mógł cieszyć się z mistrzowskiego tytułu w sztafecie. Teraz czas na nowe doświadczenia, także w przestworzach…

 

źródło: iltasanomat.fi / informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram