Adam Małysz: „Nie ma osoby, która przekona Żyłę do innego skakania”

Adam Małysz, fot. Bartosz Leja

Adam Małysz, fot. Bartosz LejaNowy sezon, który rozpoczął się ponad tydzień temu w niemieckim Klingenthal, stawia przed zawodnikami i kibicami sporo pytań. Na niektóre odpowiedzi poznamy dopiero w marcu w słoweńskiej Planicy, a przez ten czas tajniki skoków narciarskich będzie nam przybliżał choćby… Adam Małysz, który został komentatorem Eurosportu.

 

Trudno było mi podjąć decyzję o komentowaniu skoków, bo czasu mam bardzo mało. Będę komentował konkursy na początku sezonu, potem zrobię sobie przerwę na Rajd Dakar, a po powrocie kibice skoków znowu mnie usłyszą. Zjadłem zęby na tej dyscyplinie, wiem o niej wiele i dalej się nią interesuję – powiedział były polski skoczek w rozmowie z Michałem Bugno z portalu sportowefakty.wp.pl.

Jak się okazuje, pomimo wielu różnych projektów i rajdowej kariery Małysz nadal pozostaje w bliskim kontakcie z narciarskim środowiskiem. – W dalszym ciągu współpracuję z naszymi kadrami – ostatnio głównie z kadrą B, prowadzoną przez Macieja Maciusiaka – przyznaje.

„Orzeł z Wisły” wypowiedział się także o kluczowych kwestiach, które mogą zadecydować o pucharowych zwycięstwach tej zimy. – Na pewno duży wpływ na wyniki będą miały kombinezony i sprzęt. Każdy materiał pod wpływem różnych temperatur zachowuje się trochę inaczej. Sam miałem takie sytuacje, że kombinezon, w którym świetnie skakało mi się latem, zimą zupełnie nie spełniał swojego zadania.

Małysz, zapytany o ocenę dyspozycji polskich skoczków jeszcze przed rozpoczęciem sezonu, odparł: – W ostatnich treningach na pewno świetnie skakał Maciek Kot. Całkiem nieźle prezentował się też Dawid Kubacki, choć jego wyniki nie były już tak dobre jak latem. Oczywiście bardzo dobrze skakał też Kamil Stoch. Pozostali skakali przyzwoicie, ale mieli też pojedyncze wpadki. Ich forma nie była ustabilizowana.

Jak już wiemy, podczas pierwszych zawodów Pucharu Świata okazało się, że letnie treningi nie do końca przełożyły się na udany start w zawodach najwyższej rangi.

37-letni wiślanin wspomniał też o słynnym już dojeździe do progu wykonywanym przez Piotra Żyłę. – Jest niezmiernym talentem, ale zarazem okropnie upartym człowiekiem. Wymyślił sobie swój sposób na skakanie i myśli, że to dla niego dobre. Czasem nawet wychodzą mu pojedyncze skoki, ale tak naprawdę to trochę mylące, bo pozycja, którą przyjmuje, często mu przeszkadza. Piotrek tylko raz czy dwa razy dał się namówić na spróbowanie czegoś innego, ale kiedy mu nie wyszło, od razu stwierdził, że wraca do swojego sposobu. Myślę, że nie ma takiej osoby, która byłaby w stanie przekonać go do innego skakania.

 

źródło: sportowefakty.wp.pl

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram