Maciej Kot dla SkokiPolska: „Na takich skokach zaważyły nasze błędy”

Maciej Kot w locie na Lysgardsbakken, fot. Julia PiątkowskaMaciej Kot po wczorajszej zdobyczy punktowej i zajęciu 18. pozycji dzisiaj wylądował poza rundą finałową. Podopieczny trenera Maciusiaka sam przyznaje jednak, że pucharowy weekend w norweskim Lillehammer był krokiem w dobrą stronę. – Na cztery skoki, jakie oddałem, trzy były dobre, a tylko jeden zły. Wróciłem do normalnego skakania – zapewnia.

 

W dzisiejszym konkursie skok na 91 metrów dał młodszemu z braci Kotów 34. miejsce. Do awansu do rundy finałowej zabrakło mu zaledwie 2 punktów. Zakopiańczyk podzielił więc los czterech swoich kolegów z drużyny i drugą serię mógł już oglądać tylko w roli kibica.

Na pewno występ poniżej oczekiwań, ponieważ jeden zawodnik w trzydziestce to trochę porażka. Szczerze mówiąc, niewiele brakowało, aby w drugiej serii było nas czterech, ale jednak… Nikogo to nie cieszy, ale myślę, że nie ma się co załamywać – ocenił tuż po konkursie. – Warunki były zaskakująco dobre. Wiatr się obracał, ale na takim obrazie skoków zaważyły przede wszystkim nasze pojedyncze błędy. Każdy z nas mógłby wymienić dwa, trzy błędy, jakie popełnił. Przy dobrych skokach warunki by nam nie przeszkodziły – dodał Kot.

Reprezentant kadry B pochwalił też poziom rywali i całego niedzielnego konkursu w Lillehammer. – Gdy patrzy się na czołową dziesiątkę czy na tych, którzy weszli do drugiej serii, widzi się, że tam raczej nie ma przypadków. Wiadomo, czasami można zaskoczyć, ale ci, którzy mieli skoczyć swoje, to skoczyli – przyznał.

Zapytany o nastawienie wobec niełatwej sytuacji polskiej kadry oraz własnych skoków, Kot odparł: – Trzeba znaleźć pozytywne strony tego weekendu, a w moim przypadku takich jest więcej niż negatywnych. Gorszy był tylko ten dzisiejszy skok. Wczoraj był bardzo pozytywny dzień, dzisiejsze kwalifikacje także. Wróciłem może nie do bardzo dobrego, ale do normalnego skakania, stałem się w miarę powtarzalny. To buduje pewność siebie i automatyzm. Na normalnej skoczni na cztery skoki, jakie oddałem, trzy były dobre, a tylko jeden zły, w którym wiem, co źle zrobiłem i który trzeba od razu odrzucić. Mam w głowie wizję dobrych skoków.

 

korespondencja z Lillehammer, Julia Piątkowska

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram