Andrzej Stękała dla SkokiPolska: „Jestem bardzo zawiedziony tą decyzją”

Andrzej Stękała, fot. Julia PiątkowskaAndrzej Stękała nie znalazł się w składzie na 64. Turniej Czterech Skoczni, choć debiutując w PŚ w Engelbergu, zaprezentował się lepiej niż podopieczni Łukasza Kruczka, dwukrotnie przeskakując Piotra Żyłę. 20-latek z Dzianisza w rozmowie z nami skomentował decyzję trenera kadry A: – Jestem bardzo zawiedziony, ale nie będę się na nikogo obrażał. 

 

Andrzej Stękała dostał niedawno swoją szansę na zaistnienie w zawodach najwyższej rangi i w pierwszym starcie zdobył punkty. Uplasował się na 27. pozycji, pokonując Klemensa Murańkę, Dawida Kubackiego i słabo spisującego się Piotra Żyłę. Start w Pucharze Świata związany był jednak z opuszczeniem przez 20-latka zawodów Pucharu Kontynentalnego w Rovaniemi, dzięki którym Polak mógłby wywalczyć dodatkowe miejsce dla biało-czerwonych w na kolejny period (TCS i zawody w Willingen – przyp. red). Prawdopodobnie, gdyby w PŚ mogło startować 6 podopiecznych Kruczka i Maciusiaka, właśnie Stękała dołączyłby do składu.

Andrzej Stękała, fot. Bartosz Leja
Andrzej Stękała, fot. Bartosz Leja

Jak sam zainteresowany skomentował decyzję o debiucie w Engelbergu i późniejszym braku powołania do kadry na narciarski „Wielki Szlem”? – Teraz można tylko gdybać, nie żałuję, że pojechałem do Engelbergu. Jestem bardzo zawiedziony decyzją Łukasza Kruczka, ale nie zamierzam się na nikogo obrażać. Dalej będę kroczyć ścieżką, którą obraliśmy z Maćkiem Maciusiakiem, i będę dążyć do lepszych skoków – przyznał już bez emocji, po zawodach PK na Gross-Titlis-Schanze, gdzie zajął 8. i 2. pozycję. 

Debiut w zawodach najwyższej rangi, który był jednym z przedsezonowych celów Andrzeja Stękały, został zaliczony, pierwsze punkty w PŚ również, ale to nie koniec. Kolejne aspiracje 20-latka są jasno wytyczone. – Chcę zdobywać coraz lepsze lokaty – przyznaje otwarcie.

Andrzej Stękała, fot. Julia Piątkowska
Andrzej Stękała, fot. Julia Piątkowska

W jednej z rozmów z naszym portalem w zeszłym sezonie Andrzej Stękała przyznał, że chciałby dalej trenować z Robertem Mateją, jednak obecnej zimy znalazł się pod skrzydłami Macieja Maciusiaka. Nie porównuje jednak obu szkoleniowców. – Jeżeli miałbym tych dwóch trenerów tylko dla siebie, byłbym najlepszym skoczkiem na świecie. Zarówno Robert, jak i Maciek są bardzo dobrymi trenerami i dobrze mi się z nimi współpracuje. Chociaż już nie trenuję z Robertem, to czasami coś mi podpowie – zaznaczył Stękała, któremu Maciej Maciusiak towarzyszył w pucharowym debiucie w Engelbergu. Jakie znaczenia ma dla sportowca obecność jego szkoleniowca podczas zawodów? Okazuje się, że niebagatelne. – Dobrze mieć trenera obok siebie, bo można jeszcze nad czymś popracować czy wyeliminować błędy już w trakcie zawodów – podkreśla brązowy medalista Letnich Mistrzostw Polski na skoczni Skalite w Szczyrku. 

Powszechnie mówi się, że skoczkowie nie powinni zwracać uwagi ani na to, które miejsce zajmują w poszczególnych klasyfikacjach, ani na to, co piszą o nich dziennikarze. Zwłaszcza Adam Małysz odcinał się od medialnych doniesień. Utalentowany reprezentant klubu AZS Zakopane ma jednak inne podejście. – Wiem, które miejsce zajmuję w klasyfikacji PK, bo widziałem tę klasyfikację milion razy – przyznaje i dodaje jednocześnie: – Ja czytam to, co o mnie piszą, lubię czytać komentarze, ale nie przejmuję się tym, czy piszą dobrze, czy źle. Jeśli piszą, że nie umiemy skakać, to niech przyjdą na skocznię, dam im narty i wtedy zobaczymy, czy to takie proste – zabawnie zakończył pucharowy debiutant.

 

rozmawiała Kasia Nowak

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram