Stefan Hula: „Kasai jest niesamowity, nie wiem, co on zażywa”

Stefan Hula, fot. Julia PiątkowskaStefan Hula po zadowalających występach w dotychczasowych konkursach Pucharu Świata otrzymał szansę na start w światowym czempionacie w lotach. W pierwszym dniu rywalizacji nie zawiódł, pewnie awansując do kolejnych etapów zmagań. Jak sam przyznał, jako najstarszy polski zawodnik zazdrości formy… Noriakiemu Kasaiemu.

 

29-letni mieszkaniec Szczyrku w konkursowych próbach osiągał 202,5 oraz 167,5 metra. Jak ocenił swój występ w pierwszym etapie mistrzostw? – W połowie było dobrze, pierwsza seria fajna, pozytywny skok… Niewiele zabrakło do rekordu [„życiówka Huli wynosi 205 metrów – przyp.], ale trochę w powietrzu popsułem, za bardzo przycisnąłem. Teraz skok trochę gorszy, nie było też warunków sprzyjających lotom, jak w pierwszej serii. Nie będę jednak narzekał, wiele na mamutach nie skakałem i nigdy jakoś daleko. Jutro będę się starał oddać fajny skok, przy dobrych warunkach może się uda uzyskać „życiówkę”.

Najlepsi latali jednak na Kulm-Skiflugschanze znacznie dalej – warto wspomnieć choćby próby Prevca (243,0 m) i Kasaiego (240,5 m). – Nie widziałem tych skoków, trzeba było się przygotowywać do drugiej serii. Słyszałem jednak, jak publiczność reagowała, także działo się – przyznał Hula, a o formie 43-letniego Japończyka powiedział: – Nie wiem, co on zażywa i je… jest niesamowity. Wczoraj nie skakał, dzisiaj przyszedł na spokojnie, ciach, ciach, no i się tym bawi. Latanie sprawia mu mega frajdę i trochę mu zazdroszczę. Jakby mi ktoś przewidział, że będę latał tak jak on, to na pewno bym też tyle skakał.

Podopieczny trenera Macieja Maciusiaka ocenił też próby swoich młodszych kolegów z drużyny. – Oni mają już duże doświadczenie, nie są to ich pierwsze zawody. Dawid dzisiaj super poskakał, Klimek pierwszy skok miał fajny, drugi trochę gorszy, ale dużo zależy tutaj od warunków i od tego, jaki będzie skok. Mały błąd dużo kosztuje, nie jak na skoczni 120-metrowej, tutaj odbija się to na większej odległości – podsumował.

Jak przyznał reprezentant kadry B, czas przed zawodami na austriackim mamucie był dla niego bardzo intensywny. – W ogóle nie było czasu, żeby odpocząć, przyjechaliśmy w nocy w niedzielę. W poniedziałek było troszkę luźniej, we wtorek byłem na treningu i odnowie, trochę się zregenerowałem. Ciężko było jednak złapać oddech i świeżość – przyznaje.

 

informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram