Peter Prevc: „Do poziomu Peterki wciąż dużo mi brakuje”

Peter Prevc, fot. Julia PiątkowskaPeter Prevc tej zimy jest niczym Sara Takanashi – w znaczącej części konkursów okazał się najlepszy, nie pozostawiając rywalom szans. I mimo iż rywalizacja mężczyzn o najwyższe laury jest znacznie bardziej zacięta, to Słoweniec wciąż nie przestaje zachwycać. – Dziś nie było łatwo, potrzebne było trochę szczęścia, a ja je miałem – powiedział po zwycięstwie w Trondheim.

 

Mimo, że najstarszy z braci Prevców w treningowych skokach w Trondheim nie plasował się na czele stawki i nie nokautował rywali, to w samym konkursie ponownie pokazał wielką klasę. W trudnych warunkach spowodowanych wiatrem z tyłu skoczni, skoki na 135 i 132 metry dały mu dziewiąty triumf w sezonie i umocnienie się na fotelu lidera pucharowej „generalki”.

Dziś nie było łatwo, potrzebne było trochę szczęścia, a ja je miałem. Do tego skakałem naprawdę dobrze. Nie uważam też, że wiatr ma mniejszy wpływ na mój styl skakania, nawet jeśli tak to wygląda. Jeśli chodzi o klasyfikację generalną Pucharu Świata, jesteśmy na razie tylko w środku sezonu. Na skoczni muszę być przede wszystkim spokojny oraz cierpliwy i pokazywać dobre występy aż do Planicy – komentował po zmaganiach na Granåsen.

Peter Prevc odnosząc dziś 15. pucharowe zwycięstwo w dotychczasowej karierze zrównał się w klasyfikacji wszech czasów ze swoim utytułowanym rodakiem, Primožem Peterką. – To dobrze, ale Primož już jako nastolatek wygrał dwie Kryształowe Kule. Do jego poziomu wciąż dużo mi brakuje, a przede mną wciąż są znaczące wyzwania – skomentował 23-letni podopieczny trenera Gorana Janusa.

Już za kilka dni skoczków czekają aż trzy konkursy na największej mamuciej skoczni na świecie – Vikersundbakken. To właśnie tam w 2015 r. Prevc jako pierwszy skoczek w historii poszybował na nartach ćwierć kilometra. – W minionym roku w Vikersund w sobotę byłem bohaterem z 250 metrowym lotem, a dzień później skoczyłem tylko 130 metrów. Bardzo dobrze wiem, jak krótka jest droga od bohatera do zera. Na skoczni trzeba być przede wszystkim spokojnym i cierpliwym – przyznał spokojnie Słoweniec.

Czy tym razem Prevc powalczy o odzyskanie rekordu świata, który aktualnie dzierży Norweg Anders Fannemel? Przekonamy się już za kilka dni.

 

źródło: fis-ski.com / słoweńskie media

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram