Alexander Stoeckl dla „SP” o norweskim sukcesie oraz problemach Velty i Stocha

Alexander Stoeckl, fot. Stefan PiwowarTrwająca zima jest jedną  z najlepszych w historii norweskich skoków narciarskich. Trener Alexander Stoeckl znalazł wspólny język z ekipą z kraju Wikingów i zdołał zbudować najlepszą drużynę sezonu. Do ścisłej światowej czołówki wskoczyli m.in. Gangnes, Forfang i Tande. Nam Austriak opowiedział o tajemnicy sukcesu, a także o problemach Velty, Schlierenzuera i Stocha.

 

Norwegowie znajdują się na zdecydowanym prowadzeniu w klasyfikacji generalnej Pucharu Narodów, a w indywidualnej pucharowej stawce w czołowej dziesiątce plasują się: Forfang, Gangnes, Tande i Fannemel (ostatnia trójka ma też na koncie po jednym konkursowym triumfie). Największymi sukcesami są jednak z pewnością medale (złoty drużynowy i srebrny indywidualny, Gangnesa) mistrzostw świata w lotach w Tauplitz, a także wygrana w konkursie PŚ w Zakopanem.

 
Norwescy mistrzowie w lotach (Gangnes, Tande, Forfang, Fannemel), fot. Julia Piątkowska
Norwescy mistrzowie w lotach (Gangnes, Tande, Forfang, Fannemel), fot. Julia Piątkowska

Kasia Nowak:  Anders Bardal i Anders Jacobsen zakończyli sportowe kariery, jednak z ich młodszych następców udało się Panu stworzyć jedną z najlepszyh norweskich drużyn w historii. Zdradzi Pan tajemnicę tego sukcesu?

Alexander Stoeckl: Właśnie ci młodsi zawodnicy trenowali właściwe elementy w najmłodszych latach i kiedy osiągają najwyższy poziom, są do tego lepiej przygotowani. Wierzę w naszą filozofię związaną z długoterminowym rozwojem skoczka jako sportowca, ale też jako człowieka. To nasz klucz do sukcesu.

 

Jaka jest Pana opinia o słabszej formie Kamila Stocha? Czy zaobserwował Pan różnicę w jego skokach z tego i poprzednich sezonów?

Trudno mi powiedzieć. Nie śledzę aż tak bardzo jego skoków. Uważam jednak, że są to bardziej problemy techniczne, które sprawiają mu wiele trudności. Przypuszczam, że jego forma fizyczna jest tak samo dobra, jaka była w zeszłych latach.

 

Zastanawia nas, co się stało z Rune Veltą. Rok temu został mistrzem świata, a teraz ma problemy ze zdobywaniem punktów w zawodach Pucharu Kontynentalnego. Dlaczego?

Rune Velta, fot. Julia Piątkowska
Rune Velta, fot. Julia Piątkowska

Rune zmaga się z problemami technicznymi. Latem jego skoki nie poszły w odpowiednim kierunku. Kiedy rozpoczął się dla niego sezon zimowy, nie był w dobrej formie i nie udało mu się tego zmienić aż do teraz. Jestem jednak przekonany, że będzie ciężko pracował przez następne miesiące, aby udowodnić każdemu, także samemu sobie, że jest wciąż jednym z najlepszych skoczków.

 

Pillip Sjoeen przed sezonem mówił o zawieszeniu kariery, jednak później zmienił zdanie. Jak obecnie wygląda jego sytuacja?

Szczerze mówiąc, nie wiem, jaką podejmie decyzję. Przez ostatnie miesiące skakał całkiem sporo i wydawał się być szczęśliwy z kontynuowania kariery. Zobaczymy jednak, co wydarzy się po sezonie.

 

Karierę na poważnie zawiesił z kolei Gregor Schlierenzauer. Co myśli Pan o jego decyzji?

Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie. Byłaby to wielka szkoda, gdyby nie wrócił do skoków narciarskich, jednak musimy po prostu poczekać, zobaczymy, co będzie.

 
Johann Andre Forfang i Anders Fannemel, fot. Przemek Wardęga
Johann Andre Forfang i Anders Fannemel, fot. Przemek Wardęga

Który z podopiecznych jest dla Pana największym zaskoczeniem tej zimy?

W tym sezonie doświadczyłem wielu niespodzianek ze strony wielu różnych zawodników, jednak chciałbym powiedzieć, że regularność Johanna Forfanga jest największą z nich. Zdołał się utrzymać na najwyższym poziomie w swoim pierwszym pełnym sezonie Pucharu Świata. W mojej opinii to wielka siła. Kenneth Gangnes jest z kolei pierwszym znanym mi zawodnikiem, który po kilku ciężkich kontuzjach zaprezentował taki powrót.

 

Na początku zimy mogliśmy zaobserwować całkiem sporo dyskwalifikacji norweskich skoczków. Czy oznacza to, że próbowaliście wprowadzić nowe rozwiązania w sprzęcie?

Każdy stara się rozwijać sprzęt narciarski. Było także wielu innych zawodników, którzy doświadczyli dyskwalifikacji. My mieliśmy ich zbyt wiele na samym początku, ale udało nam się to zmienić i teraz dostosowaliśmy się do „średniej”.

 

Przed sezonem Norweski Związek Narciarski zdecydował, że skoczkowie spoza kadry A będą musieli zapłacić za swoje przygotowania i treningi. Jak oceni Pan ten system po kilku miesiącach funkcjonowania?

Było to konieczne, aby zorganizować im dobry pakiet szkoleniowy oraz sprzęt podczas całego sezonu. Jeśli spojrzycie na wyniki, była to właściwa decyzja. Niektórzy zawodnicy startujący w Pucharze Świata są właśnie z tej grupy, jak choćby Joachim Hauer.

 

rozmawiała Kasia Nowak

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram