Heinz Kuttin: „Stoeckl stworzył drużynę, o jakiej marzy każdy trener”

Norwegowie z trofeum za zwycięstwo w Pucharze Narodów 2015/16, fot. SkokiPolska

Choć wielu kibiców wspierających norweską kadrę przed sezonem obawiało się, że podopieczni Stoeckla, pozbawieni wsparcia ze strony doświadczonych poprzedników – Andersa Bardala i Andersa Jacobsena – nie sprostają oczekiwaniom, młodzi skoczkowie udowodnili, że mają w rękach równie silne atuty, a dziś ich wyczyny chwalą trenerzy zagranicznych reprezentacji. 

 

Anders Fannemel, fot. Bartosz Leja
Anders Fannemel, fot. Bartosz Leja

W minionym już sezonie Johann Andre Forfang, Kenneth Gangnes i Daniel-Andre Tande przebojem wdarli się do elity, odnosząc swoje pierwsze zwycięstwa w Pucharze Świata. Skoczek z Tromso jeszcze latem przebywał w szpitalu, by wyeliminować uciążliwe objawy związane z zapaleniem zatok. Najstarszy Gangnes przez lata zmagał się z kontuzjami, dwukrotnie doznając urazu więzadła w kolanie, a mało kto sądził, że kiedykolwiek wróci do skakania na poziomie pucharowej czołówki. 27-latek zaskoczył jednak wszystkich, a trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej sezonu potwierdziło, że letnie wysokie lokaty nie były przypadkowe. Okazuje się jednak, że wyczynom skoczków ze Skandynawii nie może nadziwić się i sam szkoleniowiec. – Jestem zaskoczony, nie sądziłem, że można osiągnąć takie rezultaty z tak młodym zespołem i utrzymać poziom przez cały sezon, to nie jest zwyczajna sytuacja – opowiadał z uśmiechem Austriak w wywiadach udzielanych norweskim mediom.  

Kennerh Gangnes, fot. Bartosz Leja
Kennerh Gangnes, fot. Bartosz Leja

Do tak imponujących wyników prowadziła jednak długa droga, która na początku obfitowała w wiele trudnych momentów. W sezonie 2013/14 w czołowej trzydziestce klasyfikacji generalnej znalazło się tylko trzech skoczków z Kraju Wikingów – 4. Anders Bardal, 23. Anders Fannemel i 30. Rune Velta. Wówczas podopieczni Stoeckla w Pucharze Narodów zajęli 5. lokatę. z dorobkiem 3162 punktów. Dwa lata później zdobyli ich ponad dwa razy więcej (7202), a w czołowej dziesiątce aż roiło się od norweskich barw – oprócz trzeciego Kennetha Gangnesa znaleźli się w niej: piąty Johann Andre Forfang, siódmy Daniel-Andre Tande i dziesiąty Anders Fannemel.

Johann Andre Forfang, fot. Bartosz Leja
Johann Andre Forfang, fot. Bartosz Leja

Tym samym brak takich skoczków, jak Philipp Sjoeen czy spisujący się wyjątkowo słabo Rune Velta nie wpłynął na dyspozycję zespołu. Skoczkowie najlepszej drużyny tej zimy odnieśli indywidualnie cztery zwycięstwa (Forfang, Tande, Gangnes, Fannemel), a na podium plasowali się aż 25 razy. Osiem miejsc w czołowej trójce zanotował 21-letni Forfang, a bezkonkurencyjny w tej klasyfikacji był Kenneth Gangnes, stając na podium aż dziewięciokrotnie. Swoje cegiełki do wspólnego sukcesu dorzucali też Anders Fannemel (1) Andreas Stjernen (2), Daniel-Andre Tande (4) i Joachim Hauer (1). Tym samym tylko w ośmiu konkursach indywidualnych (na 29 rozegranych) żaden z podopiecznych Stoeckla nie znalazł się wśród trzech najlepszych zawodników.   

Daniel-Andre Tande, fot. Bartosz Leja
Daniel-Andre Tande, fot. Bartosz Leja

Podopiecznych Stoeckla i jego pracę chwalą też trenerzy innych ekip, którzy bezskutecznie próbowali konkurować z Norwegami. – Mam do niego wielki szacunek, stworzył najbardziej wszechstronną i zwartą ekipę. To niesamowite – patrzeć, jak wiele znakomitych rezultatów zaliczyli Norwegowie w ciągu całego sezonu. Stoeckl stworzył drużynę, o jakiej marzy każdy trener – chwali swojego kolegę, ale i rywala z wieży trenerskiej, Heinz Kuttin, a wtóruje mu kolejny rodak szkoleniowca Norwegów, Werner Schuster. – Norwegowie zbudowali zupełnie nowy system. Mają utalentowanych skoczków i dobrą energię w zespole. Zasłużyli na triumf w Pucharze Narodów. Sam zainteresowany nie zamierza jednak spoczywać na laurach.Najważniejsze, by udało się utrzymać taki poziom.

Co ciekawe, 42-letni szkoleniowiec mianem największego sukcesu minionej zimy wcale nie określa triumfu w Pucharze Narodów czy trzeciego miejsca Kennetha Gangnesa w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, ale… – Najbardziej pozytywnym elementem była duża liczba skoków na stałym, wysokim poziomie. To fantastyczny sezon, który pozostawi wiele wspomnień.

Alexander Stoeckl, fot. Bartosz Leja
Alexander Stoeckl, fot. Bartosz Leja

Finał Pucharu Świata i związane z nim emocje przeżywane w towarzystwie tysięcy kibiców zgromadzonych na Letalnicy to jednak nie koniec wrażeń w życiu Austriaka. 26 marca ma przyjść na świat jego pierwszy potomek, którego płci przyszły tata nie chciał zdradzić. – Jestem bardzo zdenerwowany. Mam nadzieję, że zdążę wrócić do domu przed porodem – przyznał trener najlepszej ekipy minionej zimy na łamach norweskiego dziennika Dagbladet, licząc jednocześnie, że rodzinne zmiany nie wpłyną na jego pracę. – Rozmawiałem z kolegami z wieży trenerskiej, którzy mają dzieci, i wierzę, że będzie dobrze. Dlatego z niecierpliwością czekam na to, co przyniesie przyszłość – zakończył z optymizmem opiekun najszczęśliwszej drużyny skoczków w sezonie 2015/16.

 

źródło: nrk.no / dagbladet.no 

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram