Skoczkowie spoza kadr – Kukuła: „Powinny zajść zmiany, jest niezdrowa rywalizacja”

Artur Kukuła, fot. Julia PiątkowskaPodczas gdy kadrowicze z pełnym ekwipunkiem i wsparciem narciarskich struktur rozpoczynają zazwyczaj każdy kolejny sezon, oni niejednokrotnie bez wyraźnego finansowego wsparcia, z pojedynczymi parami nart i kombinezonów, walczą o choćby jedno powołanie do składu. Skoczkowie spoza kadr. Jak sobie radzą i jakie wyglądają ich szanse na przyszłość?

 

Przed każdym kolejnym sezonem po konsultacjach trenerów i działaczy Polskiego Związku Narciarskiego są ustalane grupy szkoleniowe i kadry, które reprezentują nasz kraj w czasie prawie całego kolejnego roku. Po personalnych decyzjach to właśnie skoczkowie kadry A, B oraz C otrzymują największe wsparcie zarówno finansowe, jak i szkoleniowe. Zawodnicy przynależni do tych zespołów są także najczęściej nominowani do udziału w międzynarodowych zawodach FIS (Puchar Świata, Puchar Kontynentalny, FIS Cup). Jak jednak wiadomo, forma skoczka narciarskiego jest zjawiskiem o tyle poszukiwanym, co ciężko uchwytnym, i bywa, że w trakcie trwania sezonu można ją zagubić. Reasumując – czy zawsze na zawody jeżdżą zawodnicy, którzy aktualnie mają wyższą dyspozycję? Teoretycznie powinna być to oczywista oczywistość. W praktyce – niestety nie zawsze tak jest. Mimo że zdarza się, iż skoczkowie spoza kadr przeskakują kadrowiczów, bardzo rzadko pojawiają się w międzynarodowych rozgrywkach. Jak zatem wyglądają ich szanse na przebicie się do narciarskiego świata?

 

Nominacje na zagraniczne zawody nie zawsze sprawiedliwe

Artur Kukuła, fot. Julia Piątkowska
Artur Kukuła, fot. Julia Piątkowska

O tym wszystkim opowiedział nam Artur Kukuła, który na co dzień stara się zostać zauważony przez szkoleniowców mających pod swoją opieką grupy treningowe PZN.

– Nominacje na zawody zagraniczne na pewno nie były dokonywane sprawiedliwie. Na Puchar Kontynentalny trener Maciusiak woził tylko swoich zawodników z kadry B, a na innych zwracał uwagę tylko czasami, jak było jakieś wolne miejesce w składzie. Poza tym na PK jeździli tylko zawodnicy kadry B, bez względu na prezentowaną przez nich formę. Coś takiego jak kwalifikacje wyłaniające skład w ogóle w tym sezonie nie istniało. Podobnie z zawodami FIS Cup – tylko zawodnicy będący w kadrze mieli opłacane wyjazdy. Jeśli zawodnik spoza kadry chciał pojechać na FIS Cup, musiał sobie sam opłacić cały wyjazd, którego koszty były dość duże – tłumaczy rozgoryczony Kukuła, który mimo iż w sierpniu 2015 r. dwukrotnie plasował się na podium zawodów FIS Cup w Szczyrku, nie dostał kolejnych szans na starty w tym cyklu.

Na pewno jeśli chodzi o nominacje, tak dalej być nie może. Powinny być organizowane kwalifikacje przed każdymi lub prawie każdymi zawodami, bo inaczej zawodnicy, którzy potencjalnie mogą zrobić dobry wynik, ale nie są w kadrze po całym roku przygotowań, siedzą w domu przez cały sezon – zauważa 23-letni reprezentant klubu WSS Wisła.

 

Mniej sprzętu, czyli… jeden kombinezon na sezon

Jak się okazuje, różnice pomiędzy kadrowiczami i zawodnikami trenującymi tylko w klubach polegają nie tylko na szansach na zagraniczne nominacje, ale także warunkach treningowych i dostępnym sprzęcie narciarskim.

Artur Kukuła, fot. Julia Piątkowska
Artur Kukuła, fot. Julia Piątkowska

Kadry mają środki na realizowanie treningów i na sprzęt. Przede wszystkim sezon zimowy mogą zacząć wcześniej dzięki wyjazdom na obozy w miejsca, gdzie warunki pozwalają na treningi na skoczni. Ja, trenując w klubie, na obozy jeździłem tylko do Szczyrku, a na śniegu mogłem zacząć skakać dopiero wtedy, gdy w Polsce były na to warunki. W kwestii sprzętu też jest duża różnica – miałem jeden kombinezon startowy na cały sezon zimowy, podczas gdy zawodnicy w kadrach tych kombinezonów mieli kilka lub kilkanaście, a taki materiał dość szybko się zużywa. W lecie nawet tego nie było, bo musiałem skakać w kombinezonie pożyczonym od Olka Zniszczoła z poprzedniej zimy – wylicza Kukuła i dodaje: – Trzeba również wspomnieć o kwestiach takich jak sztab szkoleniowy, serwisman czy fizjoterapeuta. Tego poza kadrą nie ma. Także jeśli chodzi o odżywki czy odnowę biologiczną… jeśli poza kadrą zawodnik chce mieć do tego dostęp, musi koszty pokrywać z własnej kieszeni.

 

Rywalizacja skoczków i trenerów

W tej niełatwej sytuacji pochodzący z Goleszowa zawodnik, zapytany o kontakt z trenerami kadr oraz samymi zawodnikami, odparł: – Z chłopakami jak to z chłopakami, z niektórymi kontakt jest lepszy, z niektórymi gorszy, natomiast największym problemem jest tu kontakt z trenerem kadry B – Maciejem Maciusiakiem. Nie będę się wypowiadał na temat stosunków między kadrami, bo to akurat mnie nie dotyczyło, ale wiem, że dużo osób narzeka na jego podejście. Przykładem jest mój trener klubowy, Rafał Śliż, który próbował walczyć o sprawiedliwe nominacje, kwalifikacje na zawody, ale nic to nie dało. Za każdym razem był zbywany jakimś głupim tłumaczeniem lub nawet wprost. Powinna być zdrowa rywalizacja między zawodnikami, tak żeby każdy starał się jak najlepiej skakać, a między trenerami powinna być współpraca, a tymczasem jest całkiem odwrotnie. Między trenerami jest niezdrowa rywalizacja o to, kto pośle swoich zawodników na zawody.

Artur Kukuła, fot. Bartosz Leja
Artur Kukuła, fot. Bartosz Leja

Jak już wiemy, w nowym sezonie 2016/2017 zajdą zmiany w sztabie szkoleniowym polskiej kadry A. Stanowisko trenera po Łukaszu Kruczku obejmie Austriak, Stefan Horngacher. Czy ten kierunek zmian może być szansą dla zawodników trenujących poza związkowymi grupami szkoleniowymi? – To nie powinna być jedyna zmiana – dobitnie twierdzi Kukuła, kontynuując: – Na pewno pod względem wyników kadra B miała dobry sezon, ale stało się to kosztem atmosfery panującej w skokach, dużego zamieszania i niesprawiedliwości. W sztabie kadry B też według mnie powinny zajść zmiany. Powinny w kolejnym sezonie być organizowane kwalifikacje na zawody Pucharu Kontynentalnego. Na zawody FIS Cup też powinno być więcej nominacji, bo jeśli zawodnik ma mało startów, to jak już dostanie szansę pokazania się na zawodach wyższej rangi, to ma dużo trudniej pod względem psychicznym. Wie, że dostał jedną szansę i drugiej już może nie mieć, zjada go po prostu stres.

 

Perspektywy na przyszłość

Otrzymywaliśmy już wiele sygnałów od młodych i utalentowanych zawodników, którzy nie załapali się do oficjalnych grup szkoleniowych, że noszą się z zamiarem zakończenia sportowej kariery w obliczu braku wyraźnych perspektyw na sportową przyszłość. Artur Kukuła, który niedawno ukończył kurs trenerski, przyznaje, że ma plan B, jednak póki co chciałby się skupić na aktywnym skakaniu na nartach.

– Kocham to, co robię, i jeśli zajdą korzystne zmiany, będę wiedział, że jest o co walczyć. Tym bardziej, że zeszłe lato miałem najlepsze w karierze. W zimie zdobyłem też pierwszy punkt w Pucharze Kontynentalnym… Jeśli tylko będę widział, że jest sens dalej walczyć, to nie odpuszczę – zakończył.

 

informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram