O igrzyskach… dwa lata po Soczi, czyli Jakub Kot i przygoda ze skokami „od kuchni”

Jakub Kot (fot. Martyna Osuchowska / Behind the Sport)

Jakub Kot (fot. Martyna Osuchowska / Behind the Sport)

Jakub Kot, fot. Martyna Osuchowska / Behind the SportOd igrzysk w Soczi, które Polakom przyniosły worek medali, minęły już ponad dwa lata. Obok występujących w biało-czerwonych barwach sportowców w Rosji pojawił się i Kuba Kot, choć może nie w tej roli, o jakiej zawsze marzył – oto z czynnego skoczka na kilka tygodni przeobraził się w wolontariusza i organizatora jednej z największych sportowych imprez na świecie.

 

O tym, jak dziś ocenia decyzję o wyjeździe i jak igrzyska wpłynęły na jego życie, opowiedział specjalnie dla nowego projektu – „Behind the Sport„, którego pomysłodawczyniami są Martyna Osuchowska i Kasia Nowak współpracujące z naszą Redakcją.   

 

Martyna Osuchowska: Decyzja o wyjeździe do Soczi. Impuls czy długo rozważana decyzja? Co spowodowało, że w ogóle wpadłeś na taki pomysł?

Kuba Kot: Trochę tego, trochę tego. Musiała być w tym wszystkim odrobina szaleństwa, bo sezon wtedy jeszcze trwał, ja byłem wówczas czynnym zawodnikiem, miałem treningi, zawody, wyjazdy, ale że nie szło najlepiej, mama zaczęła nagabywać, że „może byś jednak zrezygnował, pojechał gdzie indziej, spróbował czegoś innego”. Sama wysłała mi link z rekrutacją na wolontariat na igrzyska olimpijskie, mówiła: „zaloguj się, może i tak Cię nie wezmą, ale chociaż spróbujesz”. Zalogowałem się…, żeby mama dała spokój. O dziwo, przeszedłem pierwszy etap, drugi, trzeci, a potem dostałem maila, że zostałem zakwalifikowany. (…) Było w tym i trochę impulsu, ciekawości, żeby zobaczyć igrzyska, i to z tej innej strony, a z drugiej decyzja: OK, skoki skokami, ale może czegoś innego też trzeba spróbować. 

 
Jakub Kot, fot. Martyna Osuchowska / Behind the Sport
Jakub Kot, fot. Martyna Osuchowska / Behind the Sport

Kasia Nowak: Nigdy nie żałowałeś, że byłeś w Soczi, a nie na Pucharze Kontynentalnym w Planicy, w którym mógłbyś wystartować, gdyby nie igrzyska?

Niestety, zawsze jest „coś za coś”. Jeśli podejmujesz jedną decyzję, musisz liczyć się z jej konsekwencjami. Szkoda, że nie można być w dwóch miejscach naraz albo, że często dwa fajne wydarzenia nakładają się na siebie czasowo. Ale takie jest życie. Ostateczną decyzję o wylocie do Soczi musiałem podjąć już na początku sezonu zimowego i nie było od niej odwrotu. Nie wiedziałem, jaka będzie moja forma na skoczni w trakcie trwania Igrzysk,  a że ówczesne skakanie było słabe w moim wykonaniu, wybrałem wolontariat. W końcu doczekałem się lepszych skoków i mógłbym powalczyć w lutym jako skoczek, ale oczywiście decyzje już zapadły i trzeba było być konsekwentnym.

 

Kasia Nowak: Jak wspomniałeś, dziś często pracujesz przy zawodach, czy to Pucharze Świata, czy to przy regionalnych zmaganiach – choćby latem w Zagórzu byłeś asystentem delegata technicznego. Czy to, że w Soczi zobaczyłeś organizację takiego wydarzenia „od kuchni”, wpłynęło na decyzję o zaangażowaniu się w podobny sposób w kolejne konkursy?

Może „często” to za dużo powiedziane, ale faktycznie zacząłem działać i kształcić się w kierunku organizacji zawodów, bycia delegatem itp. Z pewnością wizyta w Soczi była cennym doświadczeniem w tym względzie. Zobaczyłem, jak impreza najwyższej rangi światowej wygląda od tej drugiej strony, jak to wszystko działa. Już wcześniej miałem okazję pracować np. w Wiśle przy Pucharze Świata, ale Soczi to były jednak Igrzyska. Nie wpłynęły one może znacząco na moje dalsze decyzje, ale…

 

Jesteście ciekawi, co nastąpiło dalej oraz co Kuba Kot sądzi o Walterze Hoferze poznanym od innej, pozasportowej i bardziej prywatnej strony? A może zastanawiacie się, kto i dlaczego po igrzyskach w Soczi nazywa go „Big Boss Kuba” oraz jak sportowy wolontariat wpłynął na życie Kuby? Jeśli tak, przeczytajcie cały wywiad na stronie Behind the Sport >>> Dla miłośników sztuki dodamy, że znajdziecie tam też kilka artystycznych zdjęć…

Materiał filmowy nakręcony podczas wywiadu z Kubą znajdziecie na stronie Behind the Sport na Facebooku >>

 

rozmawiały Kasia Nowak i Martyna Osuchowska
tekst: Kasia Nowak
zdjęcia: Martyna Osuchowska

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram