Sjoeen przerywa milczenie: „Nie chciałem kłamać, że wszystko jest w porządku”

Phillip Sjoeen, fot. Julia PiątkowskaJest zima 2014/2015. Młodziutki Norweg zdobywa złoty i brązowy medal na MŚ juniorów w Ałmatach. Szturmem dostaje się do światowej czołówki skoczków. Jego nazwisko coraz częściej pojawia się na pierwszych stronach norweskich gazet. Eksperci wieszczą mu pełną sukcesów karierę, porównując do największych gwiazd odnoszących sukcesy w młodym wieku.

 

Niespodziewanie latem 2015 r. przychodzi wypalenie. Nazwisko skoczka znika z list startowych konkursów PŚ. Jednak Phillip Sjoeen, bo o nim mowa, nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Ostatnio mówiło się o nim niewiele. W minionym sezonie wystąpił tylko w dwóch konkursach PŚ i czterech PK. Rzadko udzielał się w mediach, sponsorzy przestali o niego zbiegać – było to wynikiem decyzji młodego Norwega o zawieszeniu kariery podjętej w zeszłe wakacje. Początkowa decyzja Sjoeena o zakończeniu przygody ze skokami wywołała wstrząs w świecie skoków. Niemożliwym wydawało się, że tak utalentowany sportowiec zamierza na zawsze pożegnać się z ukochaną dyscypliną sportu z przyczyn innych niż zdrowotne. Po pewnym czasie rodak Romoerena wycofał się ze swojej deklaracji i powrócił do treningów. Dlaczego jednak tak łatwo z nich wcześniej zrezygnował?

 

Przedwczesny syndrom wypalenia

Phillip Sjoeen, fot. Julia Piątkowska
Phillip Sjoeen, fot. Julia.Piątkowska

Jak przyznał sam sportowiec w udzielonym kilka dni temu dla norweskich mediów wywiadzie, jego decyzja była konsekwencją wypalenia, jakiego doświadczył po sezonie 2014/2015. Juniorskie sukcesy oraz znakomite występy podczas LGP 2014 (2. miejsce w klasyfikacje generalnej) spowodowały duże zainteresowanie mediów życiem prywatnym i zawodowym zaledwie 18-letniego wtedy zawodnika. Sjoeen nie był również w stanie unieść presji oczekiwań.

Niektórzy zarzucają mu, że zbyt pochopnie podjął decyzję o zawieszeniu kariery, dając tym samym pożywkę mediom. Co myśli o tym sam zainteresowany? – Człowiek uczy się całe życie. Jeśli chodzi o wywiady, starałem się po prostu być uczciwy. Uważam, że ludzie nie powinni stwarzać za wszelką cenę pozorów, że coś robią. Owszem, byłem jednym z najlepszych skoczków w lecie, ale zimą nie udało mi się tego powtórzyć. Nie chciałem kłamać, że wszystko jest w porządku, i nadal trenować, bo wcale tak nie było – wyjaśnił Norweg, dodając, że po zawieszeniu kariery długo nie wiedział, co ma ze sobą zrobić; potrzebował czasu na przemyślenie, w jakim kierunku powinna biec jego kariera.

 

Norwesko-austriacka przyjaźń

Gregor Schlierenzauer, fot. Julia Piątkowska
Gregor Schlierenzauer, fot. Julia Piątkowska

Nie od dziś wiadomo, że w świecie skoków Austriacy stanowią poważną konkurencję dla Norwegów. Jak się jednak okazuje, jedną z osób mającą swój wkład w powrót Sjoeena do czołówki jest nie kto inny, jak Gregor Schlierenzauer. Powracający do zdrowia po niefortunnej kontuzji, której doznał podczas wypoczynku w Kanadzie, zainteresował się sytuacją Norwega. Kiedy najbardziej utytułowany austriacki skoczek dowiedział się za pośrednictwem Międzynarodowej Federacji Narciarskiej o kryzysie Sjoeena, niezwłocznie podjął próbę kontaktu z Norwegiem. Wiosną i latem ubiegłego roku sportowcy odbyli wiele rozmów na temat motywacji, kontaktując się głównie za pośrednictwem wiadomości tekstowych. Szczególnie cenne dla Sjoeena okazały się rady, których udzielił mu „Schlieri”: – Powiedział, że muszę stać się bardziej odważny, żeby osiągnąć sukces, i że mój czas jeszcze nadejdzie. Doradził mi, że powinienem skupić się teraz na treningach i korzystać z pomocy osób z mojego otoczenia – tłumaczył rolę Schlierenzauera 20-letni mieszkaniec z Oslo. Przyjaźń, która połączyła obu skoczków, zaowocowała podjęciem decyzji o wspólnych treningach, jednak wypadek Austriaka pokrzyżował te plany.

 

Apetyt na sukces

Phillip Sjoeen, fot. Julia Piątkowska
Phillip Sjoeen, fot. Julia Piątkowska

Mimo że rok temu młody Norweg deklarował definitywny koniec kariery, dziś wydaje się bardziej zmotywowany do działania niż kiedykolwiek. Podkreśla, że wypalenie zawodowe i trudny czas, który po nim nastąpił, wiele wniosły do jego sportowego życia: – Przede wszystkim nauczyłem się myśleć długofalowo. Widzę teraz, że w ostatnim sezonie byłem zbyt pewny siebie i próbowałem dostać się do czołówki bez odpowiedniego przygotowania, brakowało mi fundamentów. Z tego powodu ciągle byłem zestresowany i niezadowolony z siebie. Tak powstało błędne koło – wyjawił. Ponadto drużynowy mistrz świata z Ałmatów boleśnie przekonał się o trafności powiedzenia „Zwycięzca ma wielu przyjaciół, zwyciężony ma prawdziwych”. Przyznał, że po tym, jak jego kariera przybrała niekorzystny obrót, wielu sponsorów, a także kolegów po fachu odwróciło się od niego. – Ten trudny czas zweryfikował przyjaźnie i pokazał mi, komu naprawdę na mnie zależy. Podziękowania należą się mojej rodzinie i kilku osobom związanym ze skokami, dzięki którym odzyskuję radość ze skakania – mówił Sjoeen, zaznaczając, że chociaż zeszłego sezonu nie może zaliczyć do udanych pod względem wyników, to nauczył się podczas niego o wiele więcej niż w całej dotychczasowej karierze.

 

Kadra B i nowe możliwości

Phillip Sjøen, fot. Julia Piątkowska
Phillip Sjøen, fot. Julia Piątkowska

Mimo że Sjoeen nie znalazł się w niedawno ogłoszonej kadrze A norweskich skoczków, to czuje się zmotywowany do działania sukcesami kolegów z reprezentacji narodowej: medalami na MŚ w lotach oraz zwycięstwem w Pucharze Narodów. W opinii Norwega powołanie go do kadry B jest na tę chwilę najlepszą decyzją. Zawodnik bardzo cieszy się z możliwości współpracy z Royem Myrdalem, z którym pracował przez 5 lat, także w czasie swojego najlepszego sezonu 2014/2015. – Mamy wspólny język, jeśli chodzi o skoki. Liczę, że wyciszenie, spokój i współpraca z Royem przyniosą efekty i pozwolą mi się rozwinąć – cieszy się Sjoeen. Nie obawia się, że zaklasyfikowanie do kadry B zamknie mu furtkę do występów w PŚ. Treningi w kadrze B wyglądają nieco inaczej niż w kadrze narodowej. Zawodnicy mają więcej autonomii, własną ścieżkę rozwoju i technikę. Według Sjoeena właśnie to wydaje się być powodem, dla którego tak wielu zawodników z kadry B (np. Halvor Egner Granerud) w ubiegłym sezonie z powodzeniem skakało w PŚ.

 

Nadzieje na przyszłość

Letnie Grand Prix i Puchar Kontynentalny zbliżają się wielkimi krokami. Sjoeen kilka razy w tygodniu trenuje do nadchodzącego sezonu w kompleksie sportowym Olympiatoppen w miejscowości Sognsvann. Po kilku tygodniach pracy nad techniką oraz próbach na igelicie Norweg z radością oczekuje początku rywalizacji, jednak pozostaje ostrożny w prognozach dotyczących nadchodzącego sezonu: – Od dłuższego czasu pracuję nad techniką, motoryką oraz psychiką. Czuję się gotowy na nowy sezon, ale nigdy nie można być pewnym, co się wydarzy. Jestem pełen dobrych nadziei

Zawodnik zdaje sobie sprawę, że znajduje się obecnie w zupełnie innym miejscu kariery niż w jego najlepszym sezonie – za punkt odniesienia dla swoich osiągnięć przyjmuje MŚ juniorów w Ałmatach. Otwarcie mówi, że wiele mu jeszcze brakuje do dyspozycji, dzięki której zdobył drużynowe złoto, ale wierzy, że wraz z dochodzącą jesienią wróci do dobrej formy.

 

źródło: nettavisen.no

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram