Andreas Wellinger: „Połowa moich fanów pochodzi z Polski”

Andreas Wellinger, fot. Julia PiątkowskaLato to nie tylko czas wytężonych treningów i szlifowania formy do zimowych zmagań na skoczni, ale również jedna z niewielu okazji w roku na poświęcenie czasu mediom oraz fanom. Andreas Wellinger opowiedział rodzimemu portalowi berchtesgadener-anzeiger.de o swoich planach na przyszły sezon, mało znanych początkach kariery i niebagatelnej roli kibiców.

 

Severin wróci silniejszy

Szczegółowy plan przygotowań niemieckich skoczków na początku maja zdradził Richard Freitag. W pierwszym etapie treningów podopieczni Wernera Schustera skupili się na aspektach psychofizycznych, a pod koniec miesiąca oddali pierwsze skoki na obiekcie Kälbersteinschanze w Berchtesgaden.

Severin Freund, fot. Julia Piątkowska
Severin Freund, fot. Julia Piątkowska

Dla Wellingera lato upływa nie tylko pod znakiem przygotowań do kolejnego sezonu, lecz stanowi również pretekst do stawiania sobie sportowych celów. Jak sam stwierdził, zamierzeń na nadchodzącą zimę ma wiele, ale na tę chwilę priorytetem jest ustabilizowanie wyników. – Moim celem, do którego dążę w każdym sezonie, jest ciągłość. Staram się, żeby zarówno moje wyniki, jak i kondycja były stabilne. W ostatnim sezonie moje skoki były dosyć nierówne, dlatego podczas najbliższej zimy zamierzam działać bardziej konsekwentnie i ustabilizować moje wyniki. Będę zadowolony, kiedy znajdę się w gronie 10 najlepszych skoczków. Jest to plan realny, co udowadniałem w ubiegłych sezonach – zapewnił reprezentant naszych zachodnich sąsiadów.

Podczas gdy 20-latek zmaga się z nierówną formą, Severin Freund przechodzi rekonwalescencję po niedawnej operacji kolana. Młody Niemiec wierzy w rychły powrót starszego reprezentacyjnego kolegi na skocznię. Zapytany o jego stan zdrowia, odpowiedział: – Severin jest na dobrej drodze do powrotu do uprawiania sportu. Rekonwalescencja po operacji zajmie mu 4 miesiące, co może stanowić pewną przeszkodę do uzyskania optymalnej formy w zimie, ale znam go długo i wiem, że zrobi wszystko, aby powrócić na skocznię silniejszym.

 

Zaczęło się od kombinacji

Niemcy ze srebrnym medalami MŚ w lotach Kulm 2016 (fot. Julia Piątkowska)
Niemcy ze srebrnym medalami MŚ w lotach Kulm 2016 (fot. Julia Piątkowska)

Mało kto wie, że Andreas Wellinger swoją sportową karierę zaczynał jako kombinator norweski. Jak sam twierdzi, biegi nie szły mu jednak najlepiej, za to o wiele lepsze wyniki osiągał w skokach. Brak sukcesów w kombinacji przekładał się  na mniejszą motywację, co z kolei stało się bodźcem do zmiany trenowanej dyscypliny. – Pewnego dnia pomyślałem „Dlaczego w ogóle to robię?” Właśnie wtedy zadecydowałem, że skupię się na skokach. To była dobra decyzja – stwierdził skoczek.

Choć zeszły sezon nie należał do najlepszych w historii niemieckiej kadry, to nasi sąsiedzi zza Odry mają się czym pochwalić. Zdobycie drużynowego wicemistrzostwa świata w lotach w Tauplitz było najlepszym momentem sezonu dla Wellingera. – W  ostatnich miesiącach bardzo rozwinąłem się w materii lotów narciarskich i poprawiłem swoje rezultaty. Loty znacznie różnią się od skoków. W przeciwieństwie do skoków dobre loty ciężko wytrenować. Większą rolę gra w nich wrażliwość i wyczucie odpowiedniego momentu – powiedział podopieczny Schustera.

Pierwszymi inspiracjami młodego Niemca byli jego znakomici rodacy – Martin Schmitt i Sven Hannawald. Możliwość ich osobistego poznania była spełnieniem jego dziecięcych marzeń. Obecnie skoczek stawia sobie za przykład Severina Freunda. – Podziwiam dokładność, z jaką trenuje i przygotowuje się do konkursów. Ta cecha jest gwarancją jego sukcesów. Czuję się szczęśliwy, że najlepsi niemieccy skoczkowie są dla mnie nie tylko wzorami do naśladowania, ale przede wszystkim kolegami z reprezentacji. Motywuje mnie to do oddawania dalekich skoków i dążenia do dorównania im – przyznał Wellinger.

 

Konstruktywny upadek

Andreas Wellinger, fot. Julia Piątkowska
Andreas Wellinger, fot. Julia Piątkowska

W wywiadzie utytułowany Niemiec wrócił również do niebezpiecznego upadku podczas konkursu w Kuusamo w 2014 r., który wykluczył go na kilka miesięcy z rywalizacji. Skoczek twierdzi, że wypadek miał duży wpływ na jego karierę i sportowy rozwój. – Tamten upadek był w dużej mierze spowodowany moim własnym zaniedbaniem. Od czasu tamtego zdarzenia podczas oddawania skoków jestem bardziej świadomy i skoncentrowany. Z drugiej strony to nie jest tak, że przy każdej próbie myślę tylko o ryzyku niewylądowania na dwóch nartach. Podczas skoku jest jeden albo dwa elementy, na których się koncentruję, jednak ważną rolę odgrywa też pewien automatyzm ruchów, na który ma się niewielki wpływ. Właśnie z tego powodu trudno doszukiwać się przyczyn zepsutych skoków – opowiedział wicemistrz świata juniorów z 2015 r.

Warto wspomnieć tu o początkach i szybkim rozwoju kariery Niemca. W Pucharze Świata zadebiutował w 2012 r. w Lillehammer i już kilka miesięcy później znalazł się w gronie pretendentów do światowej czołówki. Jak sam przyznał: – Dostanie się do elity najlepszych skoczków poszło mi gładko. Na początku miałem wyjątkowy „flow”, dobre skoki przychodziły mi łatwo, wyniki były obiecujące. Jednak kiedy konkurencja staje się ostrzejsza, zaczynasz się zastanawiać. Wraz z refleksami przychodzi czas na prawdziwą pracę nad sobą. Samo poczucie, że oddajesz dobre skoki, już nie wystarczy – stwierdził reprezentant klubu SC Ruhpolding.

 

Polscy fani najwierniejsi

Andreas Wellinger, fot. Stefan Piwowar
Andreas Wellinger, fot. Stefan Piwowar

Andreas Wellinger, jak wielu sportowców młodego pokolenia, aktywnie udziela się w mediach społecznościowych. Jego oficjalne profile na Facebooku i Instagramie mają łącznie ponad 100 tys. obserwatorów. – Media społecznościowe to nieodłączna część życia sportowca. To wspaniałe, że tylu ludzi jest zainteresowanych sportem i moimi poczynaniami. Ich komentarze i radość z moich sukcesów są dla mnie ogromnym wsparciem – tak o roli fanów w swoim życiu wypowiedział się niemiecki skoczek. Zawodnik dodał, że sam prowadzi swoje kanały społecznościowe, zależy mu bowiem na wiarygodności przekazywanych treści oraz osobistym kontakcie z kibicami. Wellinger publikuje posty głównie w języku angielskim. Jak się okazuje, nie wynika to tylko z powszechności tego języka. – Połowa moich fanów pochodzi z Polski. Domyślam się, że to kwestia mentalności Polaków, którzy są zapalonymi kibicami skoków. Tamtejsi skoczkowie mają 7-cyfrowe liczby obserwatorów w mediach społecznościowych – powiedział z podziwem reprezentant Niemiec, mając zapewne na myśli Facebookowy Fan Page Piotra Żyły.

Andreas Wellinger utrzymuje jednak kontakt z kibicami nie tylko wirtualnie. Jako twarz kampanii reklamowej Milka Ski Stars sportowiec pojawił się na organizowanym przez producenta słodyczy festiwalu czekolady w niemieckim mieście Lörrach.

 

źródła: badische-zeitung.de / berchtesgadener-anzeiger.de

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram