Jan Ziobro: „Pracujemy, by weekendy takie jak w Engelbergu zdarzały się częściej”

Jan Ziobro, fot. Bartosz LejaMiniony sezon w wykonaniu Jana Ziobry pozostawiał wiele do życzenia. Kadrowe zmiany mają być jednak nową szansą dla skoczka ze Spytkowic, który chciałby powrócić do formy sprzed ponad trzech lat, kiedy stawał na podium Pucharu Świata w Engelbergu. – Jest wiara w to, co robię, i pełne zaufanie do trenerów – powiedział po zgrupowaniu w Planicy.

 
Robert Mateja, fot. Stefan Piwowar
Robert Mateja, fot. Stefan Piwowar

Bartosz Leja: W poprzednim sezonie Twoim trenerem kadrowym był Łukasz Kruczek, teraz jest nim Robert Mateja. Czym różnią się ci szkoleniowcy?

Jan Ziobro: Robert a Łukasz to całkiem odmienne osoby i całkiem odmienni szkoleniowcy. Różnic jest tak dużo, że nie ma sensu ich nawet wymieniać. Robert bazuje na tym co założył Stefan Horngacher, i tego się trzyma. Ma też jednak swoje zdanie i swoje doświadczenie. Nie opowiada głupot – białe jest zawsze białe, a czarne jest zawsze czarne. 

 

Nad czym skupiasz się podczas treningów przed nadchodzącym sezonem?

W tym momencie pracuję nad wyrównaniem pozycji dojazdowej. Do sezonu chcę podejść normalnie, po prostu staram się robić swoje. Na pewno jest wiara w to, co robię, i pełne zaufanie do trenerów.

 

Szczyrk, Hinzenbach, Planica, niebawem Wisła – już w czerwcu będziecie mieć za sobą skoki na 4 obiektach. Taka różnorodność pomaga?

Wszystkie te skocznie mi odpowiadają i na wszystkich dobrze się czułem. Zmiany obiektów do treningu to dobra sprawa. Człowiek robi się elastyczny na rożnego rodzaju obiekty, to pomaga w dobrym skakaniu.

 
Jan Ziobro, fot. Julia Piątkowska
Jan Ziobro, fot. Julia Piątkowska

Masz za sobą rozmowę z trenerem Stefanem Horngacherem – jak oceniasz jego osobę i pierwsze treningi, które mieliście okazję przeprowadzić pod jego opieką?

Przede wszystkim tak jak Robert Mateja, tak i Stefan Horngacher jest dla mnie wielkim autorytetem. Podobnie jest z osobą Piotra Fijasa. Sam Stefan jest człowiekiem, w którego towarzystwie się nie męczę – jest twardy, zawzięty ale i bardzo ludzki. Ja lubię takie cechy i zasady, które są proste, bez zbędnego naciągania. Towarzystwo osób, które wymieniłem, pomaga w oddawaniu dobrych skoków. Bardzo cenię sobie też współpracę z Marcinem Bachledą, który ma naprawdę wielkie pojęcie o skokach i wie, co mówi. Nie sposób zapomnieć też o naszym fizjoterapeucie, Michale Górnym, który stara się, aby nasze nogi były w stu procentach gotowe do każdego treningu.

 

Na zakończenie – czy często wracasz myślami do pucharowych konkursów w Engelbergu z 2013 roku?

Czasami lubię powspominać ten weekend, jednak żyję tym, co jest teraz. Pracuję ciężko w towarzystwie fachowców po to, by takie weekendy jak tamten w Engelbergu zdarzały się częściej.

 
rozmawiał Bartosz Leja
 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram