Tami Kiuru dla SP: „Jeśli fińscy skoczkowie uwierzą w siebie, wszystko jest możliwe”

Tami Kiuru, fot. Tuija HankkilaNa podium zawodów Pucharu Świata stawał trzykrotnie (w tym raz w Zakopanem), a medale światowych imprez zdobywał przede wszystkim w zmaganiach drużynowych. Teraz Tami Kiuru, bo o nim mowa, sam został dyrektorem sportowym mistrzostw świata w Lahti. Nam opowiedział o sytuacji fińskich skoków i swojej nowej roli, która nie pozwala mu tęsknić za rywalizacją.

 

Kasia Nowak: Jakie obowiązki wiążą się z pełnioną przez Pana funkcją dyrektora sportowego mistrzostw świata w Lahti i czy doświadczenie, które zdobył Pan podczas swojej kariery skoczka narciarskiego, pomaga w ich wypełnianiu?

Tami Kiuru: Jestem odpowiedzialny za stworzenie konkursów na wysokim poziomie we wszystkich trzech dyscyplinach narciarstwa klasycznego (skokach narciarskich, biegach narciarskich i kombinacji norweskiej – przyp.red.) i zgodnie z zasadami wytyczonymi przez FIS. W tym celu współpracuję z szefami konkursów i menadżerami poszczególnych obiektów. Nasza ekipa ściśle współpracuje z Międzynarodową Federacją Narciarską, osobami odpowiedzialnymi za przekazywanie wyników, nadawcami telewizyjnymi i innymi przedstawicielami mediów. Odpowiadam też za spełnianie potrzeb zespołów i zespołu technicznego, co obejmuje m.in. dbanie o jakość i funkcjonowanie infrastruktury sportowej, konieczne roboty tymczasowe, sprzęt czy transport. Muszę być też pewien, że wszystkie pozasportowe elementy i działania idą w zgodzie ze stroną czysto sportową. Kluczowe jest zatem posiadanie zgranego zespołu ludzi. 

Wieloletnie starty w Pucharze Świata pomagają, jednak musiałem włożyć dużo pracy, by zapoznać się z narciarstwem biegowym. Moja praca jest związana z zawodami, ale pokazuje drugą stronę sportu. Jako zawodnik skupiasz się tylko na rywalizacji, nie mając świadomości, ile pracy wcześniej wykonali organizatorzy.

 
Przebudowa skoczni "Salpausselkae" w Laht we wrześniu 2015, fot. Stanisław Okas
Przebudowa skoczni „Salpausselkae” w Laht we wrześniu 2015, fot. Stanisław Okas

Jakie zmiany zostały dokonane na skoczniach w Lahti i dlaczego nie zdecydowaliście się na powiększenie dużego obiektu?

Powiększenie rozmiaru skoczni poprzez pogłębienie zeskoku nie było możliwe ze względu na występujące tam wody gruntowe. Osobiście jestem zadowolony, że stary profil został zachowany. Ostatecznie zeskok został odbudowany na nowych fundamentach, które ciągną się wzdłuż wzniesienia. Zmodernizowano także rozbieg na bazie betonowej konstrukcji, która pozostała w istniejącym stanie. Zamontowaliśmy także tory lodowe oraz nowe siatki chroniące przed wiatrem.

 

Fińscy skoczkowie nie odnoszą ostatnio zbyt dobrych rezultatów. Czy w tym kontekście nie obawia się Pan o liczbę kibiców obecnych na trybunach podczas zawodów?

Faktycznie, w ostatnim czasie nasi skoczkowie nie błyszczą, ale wierzę, że w przyszłym roku będą najlepsi od wielu lat. Tworząc tak wielkie wydarzenie, nie możemy polegać jedynie na sukcesach rodzimych sportowców, ale patrzeć na mistrzostwa kompleksowo – jak na imprezę, która ma wiele różnych stron i niuansów. Niezależnie od wszystkiego będziemy mieli rekordowe, siódme mistrzostwa świata w Lahti, podczas których o medale powalczą najlepsi sportowcy na świecie.

 
Tami Kiuru, fot. Tuija Hankkila
Tami Kiuru, fot. Tuija Hankkila

Gdy Pan skakał na nartach, Finowie dominowali na niemal wszystkich obiektach. Potrafi Pan wytłumaczyć źródło kryzysu?

To z pewnością splot wielu czynników, ale bez znajomości ich wszystkich, zwłaszcza tych, które pojawiły się w ostatnich latach, trudno odpowiedzieć na to pytanie.

 

Myśli Pan, że Andreas Mitter to człowiek, który będzie w stanie przywrócić Finom blask?

Mitter to bardzo sympatyczny gość, a inna perspektywa może być tym drobnym elementem, którego potrzebują nasi skoczkowie. Jeśli uwierzą w siebie, zespołową pracę, a także będą ciężko pracować i utrzymywać jakość tej pracy, wszystko jest możliwe.

 
Hannu Lepistoe, fot. Julia Piątkowska
Hanu Lepistoe, fot. Julia Piątkowska

Do Finlandii zawitał Austriak, jednak w Waszym kraju jest wielu trenerów z sukcesami, takich jak Hannu Lepistoe, Tommi Nikunen czy Janne Vaatainen. Wie Pan, czym się obecnie zajmują?

Janne Vatainen został trenerem w Japonii, Tommi Nikunen z kolei zaangażował się w działalność klubu golfowego w Lahti, a o planach Hannu Lepistoe niestety nic nie wiem. Mamy w Finlandii wielu innych dobrych trenerów i każda wiedza powinna być wykorzystana.

 

A Jani Klinga? Co z jego przyszłością?

Nie znam szczegółów, ale wiem, że toczą się rozmowy nad ewentualną kontynuacją współpracy ze skoczkami, choć już nie tymi najbardziej rozpoznawalnymi.

 

Janne Ahonen i Tomi Nieminen zamierzają wystartować w MŚ jako czynni sportowcy. A Pan nie tęskni za skokami?

Nie, zarówno moje ciało, jak i dusza porzuciły już sport jako rywalizację na najwyższym światowym poziomie, ale oczywiście obu moim kolegom życzę spełnienia ich sportowych celów.

 

rozmawiała Kasia Nowak

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram