Bartłomiej Kłusek dla SP: „Nie mam osobistego kontaktu z Horngacherem”

Bartłomiej Kłusek, fot. Kasia NowakBartłomiejowi Kłuskowi nie powiodło się w indywidualnym konkursie Letniej Grand Prix w Wiśle, w którym musiał zadowolić się 49. miejscem. Niepowodzenie powetował sobie podczas Międzynarodowym Memoriale Olimpijczyków w Szczyrku, zajmując  nim trzecie miejsce. Po zawodach specjalnie dla SkokiPolska skomentował swoje skoki oraz pracę z nowymi trenerami.

 

Bartłomiej Kłusek, fot. Bartosz Leja
Bartłomiej Kłusek, fot. Bartosz Leja

W niedzielne popołudnie na normalnej skoczni kompleksu Skalite Bartłomiej Kłusek oddał skoki na odległość 94 raz 99 metrów, co dało mu 3. lokatę w organizowanym przez miejscowy klub Międzynarodowym Memoriale Olimpijczyków. Tuż po konkursie reprezentant LKS Klimczok Bystra skomentował swój występ. – Jestem zadowolony z drugiego skoku, bo był najlepszy od kilku dobrych dni. Pierwszy był trochę spóźniony, ale w sumie też dobry, a w porównaniu do skoku próbnego te konkursowe były o niebo lepsze. 

Dzisiejsze skoki były też o niebo lepsze od tego, który wczoraj dał 23-latkowi z Buczkowic 49. miejsce w wiślańskich zawodach Letniej Grand Prix. Jako przyczynę słabego występu podopieczny Roberta Matei, w swoistym skokowym żargonie, wskazał problemy techniczne. – Dość mocno chciałem jechać z przodu, wjechałem w przejście, później wzięło mnie w palce. Z tego można jedynie wyprostować nogę i się ratować tak naprawdę, bo nie da się po prostu odbić. Mam problem z pozycją dojazdową. Pracuję nad tym, żeby była stabilna i żeby mnie nie przeciągało do przodu, bo jak to się stanie, to jest po skoku.

Stefan Horngacher, fot. Bartosz Leja
Stefan Horngacher, fot. Bartosz Leja

Podobnie jak u innych polskich skoczków dla Kłuska letnie występy mają być jedynie treningiem i preludium przed udanymi występami na śniegu. – Nie stawiam sobie żadnych celów na lato, chcę je dobrze przepracować, żeby najlepsze skoki i forma przyszły w zimie – przyznał wprost, a na temat innowacji wprowadzonych przez austriackiego trenera dodał: – Zmieniło się dość dużo rzeczy, przede wszystkim trening, mamy trochę inne ćwiczenia, dodatkowo inaczej się też odbijamy w tracie tak zwanych ćwiczeń „na sucho”. Na skoczni też jest inna technika. Tak naprawdę musimy się tego wszystkiego nauczyć. Mamy jeszcze trochę czasu do zimy, dlatego myślę, że się uda – zapewnił z nadzieją.

Robert Mateja, fot. Bartosz Leja
Robert Mateja, fot. Bartosz Leja

Mimo tego, że polscy skoczkowie zostali podzieleni na grupy szkoleniowe, a Bartłomiej Kłusek spod skrzydeł Macieja Maciusiaka trafił pod opiekę Roberta Matei, nad wszystkim czuwa Stefan Horngacher. W opinii zwycięzcy Pucharu Kontynentalnego z Brotterode w 2016 roku, kontakt z Austriakiem jest jednak utrudniony, dlatego bardziej ceni sobie pracę ze szkoleniowcem kadry B. – Z Robertem dobrze się trenuje, a ja świetnie się z nim dogaduję, mamy też grupę, w której wszyscy się ze sobą rozumiemy, panuje miła atmosfera. Robert też ma dobre oko, wie, co trzeba zrobić, żeby było dobrze – zaznaczył, a na temat relacji z głównym „mózgiem” nowej myśli szkoleniowej w Polsce, Stefanem Horngacherem, dodał: – Osobistego kontaktu nie mamy, ale współpraca między kadrami jest cały czas i tak naprawdę to Horngacher analizuje nasze treningi czy wyniki testów na platformie. Ogląda nasze skoki i podpowiada, co poprawić, żeby było lepiej, oraz gdzie jest błąd.

 

korespondencja ze Szczyrku, Kasia Nowak

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram