Mats Sagbakken, fot. Vikersund.no / Facebook.com/VikersundNorwegia nie może narzekać na niedobór narciarzy klasycznych. Grono sportowców uprawiających tę dyscyplinę co roku się powiększa. W ojczyźnie Roara Ljoekelsoeya skoki narciarskie uchodzą za sport narodowy i często stanowią rodziną tradycję. Najlepszym tego przykładem jest klan Sagbakkenów, w którym na nartach skacze już trzecie pokolenie.

 

17-letni Mats Sagbakken to przedstawiciel najmłodszego pokolenia skoczków w rodzinie Sagbakkenów. Młody Norweg dopiero nabiera doświadczenia, jednak na jego koncie ma już poważne starty m.in. w mistrzostwach Norwegii seniorów (36. miejsce), krajowym czempionacie juniorów (15. miejsce) oraz wielu lokalnych konkursach w Kraju Wikingów. Młody zawodnik na co dzień trenuje w Lillehammer, które stanowi jeden z głównych ośrodków sportów zimowych w Norwegii. Sagbakken junior uczy się w miejscowej szkole sportowej Toppidrettsgymnas.

 

Tata – rekordzista

Tradycję uprawiania skoków w rodzinie Matsa zapoczątkował dziadek, jednak to jego ojciec, Kjell Erik Sagbakken, zaistniał w sportowym świecie za sprawą swoich sukcesów. Kjell Erik zadebiutował w norweskiej kadrze narodowej w 1993 r., w tym samym roku wystąpił też po raz pierwszy w Pucharze Kontynentalnym. Dwa lata później przyszedł czas na pierwszy start w konkursie Pucharu Świata. W najlepszym sezonie 1998/1999 zajął 11. miejsce w klasyfikacji generalnej PK oraz 64. miejsce w PŚ. Ponadto, Kjell Erik Sagbakken był czterokrotnym brązowym medalistą mistrzostw Norwegii w drużynie (1995, 1998, 1999 i 2000 r.). Najbardziej spektakularnym osiągnięciem zawodnika było jednak ustanowienie nieoficjalnego rekordu zmodernizowanej mamuciej skoczni w Oberstdorfie – w 2011 r. jako przedskoczek uzyskał odległość 211 metrów. Ostatni skok w zimowych zawodach najwyższej rangi oddał w marcu 2000 r. w Oslo, natomiast na sportową emeryturę przeszedł  dwa lata później 2002 r.

 

Śladami ojca

W lutym tego roku najmłodszy ze skaczących Sagbakkenów uczestniczył w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich Młodzieży w Lillehammer jako przedskoczek. Dokładnie 22 lata temu tę samą funkcję podczas XVII Olimpiady Zimowej odbywającej się na tej samej skoczni pełnił jego ojciec.

– Myślę, że to dosyć zabawny zbieg okoliczności. Obie imprezy mają ze sobą wiele wspólnego, choć trudno porównać olimpiadę młodzieży do igrzysk z 1994 r. Wtedy na trybunach skoczni Lysgaardsbakken zasiadało  40 tys. kibiców. Występ przed taką publicznością był dla mnie wspaniałym doświadczeniem. Właśnie dlatego doradziłem synowi, żeby przyjął funkcję przedskoczka – powiedział Kjell Erik Sagbakken na temat występu syna w sportowej imprezie.

Mats oddał wtedy skok o długości 98,5 m uzyskując tym samym lepszy rezultat na skoczni normalnej niż jego tata (94,0 m). – Prześciganie taty to dla mnie frajda – skomentował Sagbakken. – Jako na przedskoczku, nie ciążyła na mnie odpowiedzialność za oddanie dalekiego skoku. Faktycznie, oddawane podczas imprezy skoki traktowałem jak dobrą zabawę, jednak wielkie emocje towarzyszące rywalizacji udzieliły się także i mi – dodał 17-latek.

 

Seniorski debiut

Mats Sagbakken zadebiutował minionej zimy w seniorskich mistrzostwach Norwegii. Skoczek poradził sobie całkiem nieźle kwalifikując się do konkursu finałowego, jednak jego finalny rezultat popsuł błąd przy lądowaniu w pierwszej serii zmagań. Wskutek upadku zawodnik ukończył rywalizację na 36. miejscu, bez prawa występu w drugiej rundzie. Gdyby nie obniżenie not sędziowskich za upadek, uzyskana długość skoku (103,5 m) pozwoliłaby Matsowi na zajęcie miejsca w pierwszej dwudziestce.

– Upadek popsuł wszystko, ale byłem zadowolony z mojego skoku, oczywiście oprócz fazy lądowania. Byłem za mało skoncentrowany w momencie zetknięcia nart z zeskokiem. Warunki pogodowe – ciągle padał śnieg – również mi nie sprzyjały. Oba te czynniki przesądziły o niefortunnym lądowaniu – tłumaczył przyczyny upadku młody Norweg. – Byłem zadowolony z faktu uzyskania kwalifikacji  do konkursu indywidualnego. Dostanie się do drugiej serii byłoby dla mnie czymś „extra” – dodał.

 

Wspólne pasje i marzenia

Doświadczenia zdobywane na skoczni przez kolejnych przedstawicieli klanu Sagbakkenów są swego rodzaju rodzinną spuścizną. Sam Mats przyznaje, że dzięki wsparciu ojca i dziadka nie odczuwał strachu przed skakaniem na coraz większych skoczniach.  

– Pomagam synowi w sferze przygotowania psychicznego, bo chcę, aby zapobiegł błędom, które sam zrobiłem w karierze skoczka. Od czasu do czasu pomagam mu też w kwestiach technicznych – powiedział Kjell Erik o współpracy z synem.

Mats podkreśla, że dzięki sukcesom ojca ma większą motywację do podnoszenia sobie poprzeczki i spełniania sportowych marzeń – To niesamowite, że już trzecie pokolenie naszej rodziny kontynuuje tę tradycję. Dzięki temu, że łączy nas wspólna pasja, tata i dziadek rozumieją moje sportowe decyzje. Moim marzeniem jest udział w igrzyskach olimpijskich w 2022 roku i wygrana konkursu z cyklu Pucharu Świata w Lillehammer – zdradził najmłodszy Sagbakken. Liczymy, że mimo silnej konkurencji w norweskiej reprezentacji, marzenie najmłodszego przedstawiciela sportowej rodziny się spełni.

 

źródło: h-a.no / hamar-dagblad.no

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram