Janni Reisenauer dla SP: „Nowe pokolenie Austriaków przejdzie do ofensywy”

Janni Reisenauer, fot. Bartosz LejaW ostatnich latach Austriacy mogą narzekać na regres pod względem napływu nowych, młodych talentów do kadry narodowej. Wśród juniorów póki co próżno szukać postaci pokroju Morgensterna czy Schlierenzauera. Szansą na austriacki powrót na szczyt są zawodnicy startujący aktualnie w zawodach niższej rangi. Wśród nich jest Janni Reisenauer.

 

Janni Reisenauer to 18-letni reprezentant Austrii, który ma w swoim dorobku dwa podia cyklu FIS Cup oraz cztery miejsca w czołowej trójce (w tym dwa zwycięstwa) w zawodach Alpen Cup. Jest także drużynowym wicemistrzem świata juniorów z tego roku z Rasnova.

 

Magdalena Janeczko: Naszą rozmowę zacznę od gratulacji. Na początku lipca zająłeś trzecie miejsce podczas FIS Cup w Szczyrku. Czy taki rezultat to skutek zmian w przygotowaniach do sezonu?

Janni Reisenauer: Cieszę się z wyniku, jaki uzyskałem w Szczyrku. Konkursy w Polsce mają unikalną atmosferę. Ewentualne zwycięstwo tutaj byłoby dla mnie szczególnym doświadczeniem, jednak zarówno moje oba skoki konkursowe, jak i trzecia lokata są dla mnie powodami do dumy. Co do przygotowań, to wyglądały one podobnie jak w ubiegłym roku. Nie wprowadzono u nas znaczących zmian w systemie szkoleniowym zawodników.

 

Tego lata wszystkie austriackie kadry przez pewien czas trenowały razem. Zauważasz więcej zalet czy wad takiego rozwiązania?

Ten system przypadł mi do gustu. Dobrym pomysłem jest zorganizowanie zgrupowania dla wszystkich reprezentantów kraju, bo dzięki temu możemy się wzajemnie od siebie uczyć. Niestety, nie mogłem uczestniczyć w całym wspólnym obozie, ponieważ odbywał się w czasie roku szkolnego. Udało mi się za to uczestniczyć w pojedynczych treningach.

 

Austria uchodzi za jedną z narciarskich potęg, jednak od kilku lat brakuje w niej nowych zawodników, mimo, że w innych krajach utalentowanych skoczków wciąż przybywa. Co może być przyczyną tej sytuacji?

Bezapelacyjnie mamy bardzo silną drużyną narodową, stąd też ciężko się do niej dostać młodym sportowcom. Gdyby było to łatwiejsze, znikłaby cała motywacja i satysfakcja z bycia powołanym do kadry. Myślę, że nowe pokolenie austriackich skoczków niedługo przejdzie do ofensywy.

 

Co innego, kiedy motywacji zaczyna brakować, jak w przypadku Gregora Schlierenzauera. Nie obawiasz się, że podobnie jak on, doświadczysz kiedyś wypalenia zawodowego?

Wydaje mi się, że każdy ma dni, kiedy traci zapał i motywację i jest to zupełnie normalne. Następnego dnia jednak wstajesz i idziesz „latać”. Osobiście lubię to, co robię i nie wyobrażam sobie dnia, w którym mógłbym całkowicie stracić chęć do uprawiania skoków.

 

Wróćmy do letnich zmagań na skoczni. Który obiekt spośród aren Letniego Pucharu Kontynentalnego lubisz najbardziej?

Ogólnie rzecz biorąc przepadam za polskimi obiektami, ponieważ podczas LPK zawsze można liczyć na pokaźne grono kibiców. Natomiast z polskich obiektów szczególnie lubię skocznię im. Adama Małysza w Wiśle. Moim ulubionym miejscem do skakania jest jednak Kuopio, gdzie już niedługo odbędzie się kolejny konkurs tego cyklu. Oprócz tego, że często spędzam wakacje w okolicach tego fińskiego miasta, mam do niego sentymentalny stosunek. W Kuopio  oddałem pierwszy skok powyżej 100 metrów. Ponadto, pierwszą próbę na dużej skoczni oddałem również w tym miejscu. To sprawia, że jestem bardzo podekscytowany myślą o zbliżającej się rywalizacji w Kuopio.

 

Nie samymi skokami człowiek żyje. Zdradzisz nam, której drużynie kibicowałeś podczas tegorocznych mistrzostw Europy w piłce nożnej?

Po odpadnięciu Austrii moim faworytem była Islandia.

 

Dzięki twojej aktywności w portalach społecznościowych można się dowiedzieć, że biegasz w maratonach. Czy długodystansowe biegi to Twoja alternatywna sportowa pasja?

Rzeczywiście bardzo lubię bieganie w maratonach oraz inne sporty wytrzymałościowe. Pierwszym sportem, którym się profesjonalnie zająłem była kombinacja norweska, jednak zrezygnowałem z niej na rzecz samych skoków w 2014 roku. Trudno mi teraz powiedzieć, czy w ciągu najbliższych kilku lat pobiegnę w jakimś maratonie, ponieważ razem z Simonem Greidererem [austriacki skoczek narciarski, reprezentant kadry B – przyp.red.] umówiliśmy się, że pobiegniemy w Vasaloppet [„Vasaloppet”, czyli Bieg Wazów jest najdłuższym długodystansowym biegiem narciarskim na świecie. Rozgrywany jest co roku w marcu w prowincji Dalarna w Szwecji.], kiedy skończymy nasze sportowe kariery. Uściślę, że Bieg Wazów to międzynarodowy wyścig, którego trasa liczy 80 km długości.

 

Znamy już Twój długodystansowy cel sportowy. A czego chciałbyś dokonać najbliższej zimy?

Nadchodzący sezon zimowy będzie obfitował w wydarzenia sportowe wysokiej rangi, jednak dla mnie najważniejsze jest skoncentrowanie się na swojej dyspozycji i wynikach. Zamierzam po prostu ciężko pracować, a czas pokaże, dokąd mnie to zaprowadzi.  

 

rozmawiała Magdalena Janeczko

 

Wszystkich zainteresowanych rozwojem kariery Janni Reisenauera zachęcamy do śledzenia jego poczynań za pomocą portalów społecznościowych:

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram