Davide Bresadola: „Kruczek motywuje do sięgania po więcej”

Bresadola_Davide_FIS.Cup.Szczyrk.winner.2016_fot.Julia.PiatkowskaNa początku lipca Davide Bresadola święcił triumfy podczas FIS Cup w Szczyrku, a jak sam twierdzi, ten sukces to w dużej mierze zasługa Łukasza Kruczka i obranej przez niego taktyki przygotowań. O współpracy z polskim szkoleniowcem, nowej formule treningów oraz młodzieżowych sukcesach w kombinacji norweskiej skoczek opowiedział rodzimym mediom.

 

Davide Bresadola, jak kilku innych skoczków (np. Andreas Wellinger, Anders Fannemel czy Janni Reisenauer), przygodę z profesjonalnym sportem zaczynał od kombinacji norweskiej. Jak powszechnie wiadomo, w krajach Europy Południowej sporty zimowe nie cieszą się dużą popularnością, brakuje infrastruktury do ich uprawiania. Włoch może mówić zatem o wielkim szczęściu, ponieważ wychowywał się w miejscowości Val di Sole, nieopodal której znajduje się kompleks skoczni Pellizano. – W miejscowym klubie sportowym wszystkie dzieci zaczynały od skoków narciarskich, później przychodził czas na specjalizację w kombinacji lub skokach. Jako dziecko osiągałem dobre wyniki zarówno w skokach, jak i biegach. Dodatkowo mój trener był zawodnikiem dwuboju, zatem to on zachęcił mnie ostatecznie do tej dyscypliny – tak swój początkowy wybór kariery sportowej tłumaczy zawodnik klubu C. S. Esercito, który w kombinacji osiągnął spektakularne sukcesy na poziomie juniorskim: w 2004 r. sięgnął po OPA Cup oraz stawał kilka razy na podium Alpen Cup, zajmował również najwyższe lokaty w zawodach krajowych. Największym sukcesem był jednak udział w IO w Turynie w 2006 r.

Davide Bresadola, fot. Julia Piątkowska
Davide Bresadola, fot. Julia Piątkowska

W kontekście tych wyników dziwić może decyzja o skupieniu się jedynie na skokach narciarskich. – Dotarłem do miejsca, w którym nie byłem w stanie już nic poprawić, ponieważ spotkałem się z fizycznymi ograniczeniami. Bodźcem, który zmobilizował mnie do zmiany dyscypliny, stał się brak kwalifikacji do IO w Vancouver w 2010 r. Gdyby nie to, prawdopodobnie dalej trenowałbym kombinację, mimo słabych wyników – mówi 28-latek.

Po zmianie dyscypliny Włoch zaczął treningi w kadrze B, co po młodzieżowych sukcesach w kombinacji okazało się nie lada wyzwaniem. Co prawda wówczas Włoch mógł już wtedy konkurować z najlepszymi zawodnikami, ale kondycyjnie miał jeszcze wiele do poprawy. Z czasem okazało się, że to właśnie skoki sprawiały mu największa satysfakcję. – Myślę, że po prostu jestem urodzonym skoczkiem. Kiedy uprawiałem kombinację, po biegu często nie starczało mi sił na oddanie dobrego skoku. Teraz skupiam się tylko na skokach, więc dobre występy przychodzą mi łatwiej – twierdzi podopieczny Kruczka.

Davide Bresadola, fot. Bartosz Leja
Davide Bresadola, fot. Bartosz Leja

Od decyzji Bresadoli o pozostaniu przy samych skokach minęło już 6 lat. Jak sam zainteresowany ocenia ten wybór z perspektywy czasu? – Kiedy podjąłem decyzję o przekwalifikowaniu się, nie miałem wygórowanych oczekiwań, a na pewno nie spodziewałem się, że będę kiedyś zajmował lokaty w pierwszej dziesiątce PŚ. Niespodziewanie dla siebie samego, już w pierwszym roku kariery skoczka zdobyłem punkty pucharowe oraz pojechałem na MŚ w Oslo. To sprawiło, że zapragnąłem podnosić sobie poprzeczkę coraz wyżej – podsumowuje reprezentant z Półwyspu Apenińskiego.

Zmiana dyscypliny miała równie swoje wady – Bresadola dotkliwie odczuł konieczność zredukowania wagi. – Dużo trudniejsze było monotonne jedzenie sałatek niż wyczerpujące treningi fizyczne – zauważa podopieczny Łukasza Kruczka.– W skokach bardzo ważna jest również psychika, żeby wszystko było w głowie poukładane. Jak każdy sport ekstremalny, wyczerpują nie tylko fizycznie, ale również psychicznie. Podczas skoku nic nie dzieje się przypadkowo, chwila nieuwagi ma wysoką cenę. Odpowiedzialność za dobry występ spoczywa wyłącznie na zawodniku. Nic jednak nie daje takiej radości jak zgromadzona na skoczni publiczność – dodaje skoczek.  

Łukasz Kruczek, fot. Bartosz Leja
Łukasz Kruczek, fot. Bartosz Leja

Włoscy zawodnicy zgodnie przyznają, że trener z Buczkowic wniósł powiew świeżości do ich kadry – od początku postawił na nową formułę treningów i innowacyjne pomysły szkoleniowe. Bresadola zaznacza, że wstrząs w postaci dużych zmian to dobry impuls dodający motywacji. – Nowa formuła treningów nie jest łatwa, ale jestem zadowolony z pomysłów Kruczka. Cieszę się, że mam okazję trenować pod jego opieką, bo uważam go za profesjonalistę, który potrafi pokazać zawodnikom nowe możliwości oraz motywować do sięgania po więcej. Ostatni sezon był rozczarowujący w moim wykonaniu. Miałem problemy zdrowotne i sprzętowe, co znacząco wpłynęło na jakość moich występów. Teraz widzę, że powrót do formy jest kwestią odzyskania spokoju i zaufania do samego siebie i do sztabu szkoleniowego. Właśnie dzięki tym dwóm czynnikom zaliczyłem dobry występ w Szczyrku. Przede mną jeszcze wiele pracy, bo dzięki nowemu trenerowi zaczynam od zera. Moim celem jest powrót do rywalizacji w najwyższej stawce, tj. w PŚ. Chcę dawać z siebie wszystko i włożyć w to całe moje serce – zapewnia włoski skoczek.

 

źródło: fondoitalia.it

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram