Kadra narodowa polskich skoczków (fot. Alicja Kosman / PZN)Początek września w pewnym okresie wszystkim nam kojarzył się z powrotem do szkolnych obowiązków i nauki. Poprzednie miesiące związane były jednak z miłym czasem wakacji. Jak powyższe wydarzenia wspominają sami skoczkowie narciarscy polskiej kadry narodowej? O tym opowiedzieli m.in. Kamil Stoch, Dawid Kubacki i Stefan Hula.

 

Jak nasi skoczkowie spędzili wakacje?

Polska, Słowacja, Włochy i Chorwacja – to były kraje, w których nasi skoczkowie spędzili tegoroczne wakacje. Przerwa w treningu była krótka (tylko przez tydzień nie wykonywali żadnych ćwiczeń), więc nie mieli czasu na eksplorowanie dalekich krain. Sposoby na relaks były różne, ale głównie związane z wodą: wędkarstwo, zabawa w aquaparku i plażowanie. 

Klemens Murańka, fot. Bartosz Leja
Klemens Murańka, fot. Bartosz Leja

Klemens Murańka wyruszył na Mazury, aby bez reszty oddać się wędkowaniu. Już kiedyś miałem okazję łowić ryby, to było moje hobby. Łowiłem pstrągi w lokalnych rzekach. Wędkarstwo nie jest mi więc obce. Sprzed lat został mi sprzęt, który wtedy kupiłem, tylko zaginęło mi kilka wędek i musiałem na Mazurach kupić nową, bardzo fajną. Wiem, że mi się przyda, bo wciągnęło mnie wędkarstwo. Bardzo mnie to uspokaja. Wyłączam się od wszystkiego, nic innego się dla mnie wtedy nie liczy, tylko kiedy ta ryba w końcu weźmie. Nic nie widziałem przez cały tydzień niż tylko wędkę i spławik. Odpocząłem sobie psychicznie i fizycznie. Aż za dobra ta odskocznia od sportu – śmieje się skoczek z Zakopanego. Klemensowi nie udało się jednak złowić większej sztuki. – Ryby były małe: leszcze, okonie. Może udałoby się złowić coś większego, ale nie na spławik, a tak właśnie łowiłem, blisko brzegu, a tam, wiadomo, nie ma dużych ryb – przyznał Murańka.

Również Polskę na cel wakacyjnego odpoczynku wybrali Kamil Stoch, Dawid Kubacki i Stefan Hula. Byliśmy w Bieszczadach z dzieciakami z klubu KS Eve-nement Zakopane. Głównie z nimi spędzaliśmy czas, na ich treningach realizowaliśmy też nasze treningi. Czas mijał nam trochę beztrosko, bo przeważnie mieliśmy tylko jeden swój trening dziennie. Wymyślaliśmy wiele zabaw z dzieciakami i myślę, że to była fajna forma spędzania wolnego czasu, a nie tylko przed komputerem czy telewizorem – tłumaczy Dawid Kubacki. To nie pierwsza wizyta naszych skoczków w tej części kraju. – Dwa lata temu byliśmy camperami w Bieszczadach na małej, pięciodniowej wycieczce. Całkiem fajnie jest tam pojechać i się wyciszyć. W ośrodku, w którym mieszkaliśmy spotkaliśmy kilku kibiców, ale w żadnym wypadku nam to nie przeszkadzało, to było tylko kilka autografów czy zdjęć.

Maciej Kot, fot. Bartosz Leja
Maciej Kot, fot. Bartosz Leja

Pozostali zawodnicy Kadry Narodowej A wybrali wodne kąpiele. Piotr Żyła i Jakub Wolny relaksowali się w słowackich aquaparkach, a w najdalszą podróż, na południe Europy, wyruszył Maciej Kot. Wakacje spędziłem tradycyjnie w Chorwacji, tym razem na wyspie Rab. To był tydzień spokojnego odpoczynku, ale z treningami co dwa dni na siłowni. Wakacje spędziłem z rodziną i znajomymi. Była nas większa grupa osób i fajnie, bo nie nudziliśmy się. Nie zliczę już ile razy byłem na wakacjach w Chorwacji, na pewno więcej niż piętnaście. Lubię Chorwację ze względu na czystą wodę i skały. Nie przepadam za piaskiem, dużą ilością ludzi i mętną wodą, jak jest przykładowo nad polskim morzem. Wolę spokój. W Chorwacji łatwo można było znaleźć miejsce, gdzie byliśmy sami na plaży. Lubię też ponurkować, poskakać ze skał. Plaża co chwilę się zmienia, nie jest tak, że przez 100 kilometrów cały czas jest taki sam piasek. Codziennie można być w innym miejscu. Klimat też jest bardzo przyjemny, bo nie jest tak gorąco jak w Egipcie czy Turcji, a pogoda jest pewna. W Chorwacji można naprawdę fajnie wypocząć. Mamy swoje sprawdzone miejsca, do których raz na jakiś czas wracamy, więc można też powiedzieć, że nie jeździmy w ciemno – opowiada lider klasyfikacji generalnej FIS Grand Prix.

Zapytany o najlepsze miejsca na wakacje w Chorwacji, Kot odpowiada bardzo szybko. Na pewno poleciłbym wyspę Rab, na której byłem w tym roku i kilka razy wcześniej. Jeszcze goręcej polecałbym Mali Lošinj, to wyspa niedaleko Rab, jeszcze mniejsza i jeszcze bardziej urokliwa, spokojniejsza. Trzy razy byłem też na Czerwonej Wyspie (Crveni Otok), która jest bardzo mała. Jest tam tylko jeden hotel i to bardzo fajna rzecz, bo cała wyspa do niego należy. Na tej wyspie jest wszystko, ale zarazem jest się trochę poza cywilizacją. Jeśli ktoś lubi takie klimaty, to jest to dla niego świetna alternatywa – poleca skoczek.

Andrzej Stękała, fot. Bartosz Leja
Andrzej Stękała, fot. Bartosz Leja

Z kolei Andrzej Stękała wypoczywał we Włoszech, a najwięcej radości sprawiły mu szybkie samochody w muzeum Ferrari. Najpierw byłem w Monterosso i tam całymi dniami się opalałem i kąpałem w morzu. Zwiedziłem też pozostałe miejscowości Cinque Terre, czyli pięć małych miasteczek położonych na wybrzeżu, a potem pojechaliśmy do Modeny. Stamtąd jest bardzo blisko do muzeum Ferrari, gdzie zwiedziłem cały obiekt, byłem w symulatorze F1, a na koniec jeździłem Lamborghini. Było super! – wspomina Stękała.

 

Skoczkowie wspominają szkolne czasy

Wrzesień to z kolei tradycyjnie czas powrotu uczniów do szkolnych ławek. Dzieci i młodzież kończą beztroskie wakacje i rozpoczynają kolejny rok edukacji. Tak jak uczniowie, również nasi skoczkowie powrócili z urlopów i wznowili przygotowania do sezonu zimowego. A jak wspominają szkolne lata?

Stefan Hula, fot. Bartosz Leja
Stefan Hula, fot. Bartosz Leja

Stefan Hula najbardziej lubił lekcje wychowania fizycznego. Dobrze wspominam czas nauki w szkole. Przez to, że trenowałem i jeździłem na zawody, to często miałem duże braki, ale zawsze nauczyciele byli wyrozumiali i pomagali nadrabiać zaległości – tłumaczy absolwent Szkoły Mistrzostwa Sportowego Szczyrk. – SMS Szczyrk to fajna szkoła. Dobre było też to, że miałem blisko i nie trzeba było daleko jeździć, mieszkać w internacie. Mieszkałem w domu, w Szczyrku. Gdy poszedłem do SMS-u, to akurat w tym czasie dostałem się do Kadry B, więc nie potrzebowałem jakiegoś wielkiego wsparcia jeśli chodzi o treningi. Nie miałem w ogóle na co narzekać. Myślę, że to jest dobra idea, że takie szkoły istnieją i pomagają sportowcom się rozwijać, a także czerpać wiedzę potrzebną do życia – dodaje zawodnik Kadry Narodowej A.

Dawid Kubacki uczęszczał do Liceum Ogólnokształcącego im. Oswalda Balzera w Zakopanem, a w klasie razem z nim uczyli się m.in. serwismen Kadry Narodowej A Kacper Skrobot oraz brat Macieja Kota, Jakub. Drugi z Kotów był natomiast w o rok młodszej klasie. W szkole miałem taki problem, że bardzo często mnie nie było. Nic nie mogłem na to poradzić, bo wyjazdów na zawody czy treningi było bardzo dużo. Ale wiedziałem, że jak wracam, to muszę być przygotowany na to, żeby wszystko pozdawać, napisać zaległe sprawdziany. Nie było u mnie nigdy problemów z ocenami. Motywowało mnie to, że trzeba się nauczyć, pójść, zdać i mieć to z głowy, zamiast kombinować. Gdy się człowiek nie nauczy, to musi przyjść jeszcze raz, a wtedy to wszystko się odwleka w czasie – racjonalnie wyjaśnia nasz skoczek. – Lubiłem dużo przedmiotów, ale na pewno blisko mojego serca był WF. Dobrze też czułem się na geografii, a całkiem nieźle na matematyce. Nie miałem stuprocentowego faworyta, ale było kilka takich przedmiotów, w których dobrze mi szło.

Kamil Stoch, fot. Bartosz Leja
Kamil Stoch, fot. Bartosz Leja

Z kolei Kamil Stoch preferował przedmioty humanistyczne. Lepiej radziłem sobie z przedmiotów humanistycznych, takich jak historia i język polski. Będąc dzieckiem nie lubiłem czytać lektur, ale tylko dlatego, że ktoś mnie do tego zmuszał. Bardziej lubiłem przygodowe książki, zresztą teraz czytam bardzo dużo. Wtedy jednak nie było mi po drodze z lekturami. Oczywiście przepadałem też za WF-em – wspomina podwójny mistrz olimpijski. – W podstawówce dzieci raczej cieszą się z tego, że idą do szkoły, bo wracają do kolegów. Kończy się samowolka, wracają pewne obowiązki, ale dla dziecka są to raczej dość przyjemne rzeczy, nie jest smutne, gdy idzie do szkoły, przynajmniej ja tak miałem. Później bywało oczywiście gorzej. Im człowiek starszy, tym bardziej sobie uświadamia, że szkoła wymaga jednak od nas coraz więcej poświęcenia – z nostalgią podkreśla absolwent ZSMS Zakopane.

 

Autor komunikatu: Alicja Kosman
Rzecznik prasowy Kadry Narodowej w skokach narciarskich

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram