Phillip Sjoeen: „Poprzedni sezon to cios, próbowałem udawać, że nic się nie stało”

Sjoeen_Phillip_WC.Bischofshofen.2015_2_fot.Julia.PiatkowskaOstatnimi czasy w skokach narciarskich termin „sportowe wypalenie” odmieniany jest przez wiele przypadków. Zanim ta przypadłość dopadła Gregora Schlierenzauera, na chwilowy rozbrat ze skokami zdecydował się Phillip Sjoeen, który jedynak teraz znalazł w sobie nowe pokłady motywacji i zamierza wrócić do Pucharu Świata. 

 

Nie przejmuję się latem, minie jeszcze wiele czasu, zanim spadnie pierwszy śnieg, chcę wrócić na Puchar Świata w zimie – mówił w czerwcu Phillip Sjoeen w wywiadzie udzielonym norweskiemu dziennikowi Verdens Gang. Kluczowym punktem tego sezonu będą mistrzostwa świata w fińskim Lahti, jednak te nie znajdują się póki co w sferze zainteresowań 20-latka. – Wiem, że odbędą się mistrzostwa świata, ale na razie mam do nich dystans, bowiem pamiętam, że w sporcie wszystko szybko się zmienia. 

Phillip Sjoeen, fot. Julia Piątkowska
Phillip Sjoeen, fot. Julia Piątkowska

Zmianę w nastawieniu Sjoeena było widać gołym okiem w trakcie zgrupowania w Oslo pod koniec czerwca. Na jego twarzy gościł szeroki uśmiech i nawet ostatni, wydawałoby się, że stracony sezon, nie stał się dla skoczka ze stolicy Norwegii źródłem zmartwień, ale cennych lekcji. – Był to dla mnie cios, ale wiele się nauczyłem o sobie samym i otaczającym mnie środowisku. Nie uważam, by był to sezon zmarnowany; możecie mi wierzyć albo nie, ale jestem wdzięczny, że przeżyłem to wszystko i dotarłem do miejsca, w którym jestem teraz – przyznał podopieczny Stoeckla, wierząc, że przyszłość będzie bardziej kolorowa.

Zapytany o to, co spowodowało słabe występy minionej zimy, odparł: – Złożyło się na to kilka elementów. Wiadomo, jak zmienny i nieprzewidywalny jest sport. W moim przypadku była to kombinacja utraty motywacji, bólu kolan i wcześniejszej decyzji o wycofaniu się ze skoków. Chciałem spróbować swoich sił mimo to, ale efekt był raczej połowiczny.

Phillip Sjoeen, fot. Julia Piątkowska
Phillip Sjoeen, fot. Julia Piątkowska

Wspomnianą decyzję o chwilowej przerwie podjął latem 2015 roku mimo tego, że wcześniej został powołany do kadry narodowej trenującej pod okiem Alexandra Stoeckla. Nie potrafił cieszyć się skokami, nie był gotowy na zainteresowanie ze strony mediów i kibiców. Poprosił o urlop. Potem zmienił zdanie i znów pojawiał się w zimowych konkursach organizowanych pod egidą Międzynarodowej Federacji Narciarskiej, także tych najwyższej rangi. Niestety, bez skutku. – Gdy przyszła zima, próbowałem udawać, że nic się nie stało, na siłę nadrabiałem stracony czas, ale nic z tego nie wyszło – tłumaczył 20-latek z Oslo, który w sezonie 2015/16 wystąpił tylko w 2 konkursach PŚ i 7 PK.Punkty zdobywał tylko w tych drugich.

Po sezonie, w maju, poczuł się w obowiązku, by dokładniej wytłumaczyć kibicom swoją, ostatecznie chwilową, decyzję o przerwaniu kariery. Jak mówił wówczas, czuł się zbyt pewny siebie i myślał, że bez przygotowania i doświadczenia odniesie wielkie sukcesy. Nie chciał kłamać, wolał powiedzieć dziennikarzom, że nie jest w stanie sprostać oczekiwaniom, niż udawać, że wszystko jest w porządku.

Phillip Sjøen, fot. Julia Piątkowska
Phillip Sjoeen, fot. Julia Piątkowska

Teraz czuje, że jest na właściwych torach – torach najazdowych w stronę Pucharu Świata, a konkretnie inauguracyjnego konkursu, który pod koniec listopada odbędzie się w fińskiej Ruce. Do intensywnych treningów wrócił jeszcze wczesnym latem, w czerwcu, ale znów pojawił się ból w kolanach, który utrudniał przygotowania. – Mam co robić, jestem zmotywowany i z niecierpliwością czekam na nowy sezon, mam nadzieję, że dolegliwości nie będą mnie ograniczać – przyznał z nadzieją indywidualny brązowy medalista MŚJ z kazachskich Ałmatów, który marzy, by móc zaprezentować się w Norweskim Turnieju Czterech Skoczni. A przecież podobno marzenia czasem się spełniają, zwłaszcza gdy są poparte ciężką pracą.

 

źródło: Verdens Gang

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram