Maciej Maciusiak dla SP: „Chłopcy są wpatrzeni w Adama, atmosfera się poprawiła”

Polska kadra C podczas przedsezonowej prezentacji (fot. Bartosz Leja)Polscy juniorzy pod wodzą Macieja Maciusiaka mają za sobą pracowity i udany sezon letni. Jak się okazuje, wymierne korzyści przynosi współpraca z pozostałymi kadrami oraz koordynatorem reprezentacji, Adamem Małyszem. Choć przygotowania do sezonu zmierzają ku końcowi, trener Maciusiak zapowiada, że przed juniorami jeszcze dużo pracy.

 

Maciej Maciusiak (fot. Bartosz Leja)
Maciej Maciusiak (fot. Bartosz Leja)

Wchodzimy w miesiąc przygotowań do pierwszych startów. To ciężka praca nad cechami motorycznymi, nad dynamiką i siłą, a także treningi techniczne. Będziemy też dopasowywali sprzęt. Jeśli chodzi o skoki, to czekamy na obiekt, na którym będzie można już skakać na śniegu. Wygląda na to, że te wymagania spełni Ramsau i tam właśnie niedługo się wybierzemy. Starty zaczynamy w grudniu od  zawodów FIS Cup w Norwegii. Chcemy tam pojechać całą szóstką. Być może któryś z naszych zawodników zakwalifikuje się do składu na Puchar Kontynentalny, ale nie wyślemy tam nikogo na siłę – zapowiedział szkoleniowiec.

Dominik Kastelik i Paweł Wąsek (fot. Bartosz Leja)
Dominik Kastelik i Paweł Wąsek (fot. Bartosz Leja)

Latem Maciusiak miał pociechę przede wszystkim z Pawła Wąska, który zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji Pucharu FIS. Dobrą końcówkę sezonu igelitowego zanotował także Tomasz Pilch. Trener nie uważa jednak, by to właśnie oni mieli być traktowani jako liderzy ekipy. Absolutnie nie jest tak, że Paweł i Tomek stanowią trzon grupy. Z dobrej strony pokazywał się Dominik Kastelik, w Pucharze Kontynentalnym punktował Bartosz Czyż. To bardzo wyrównana grupa. Może nie mamy wielu juniorów, ale ci, których mamy, są naprawdę dużymi talentami. Trzeba jednak pamiętać, że jako młodym sportowcom czasami brakuje im stabilizacji. Mieliśmy kilka okresów przygotowań, w każdym z nich każdy ze skoczków różnie reagował na trening. Bywa tak, że z dnia na dzień ktoś przestaje skakać dobrze, a ktoś się zaczyna wyróżniać. Niektórzy z naszych zawodników są pierwszy raz w kadrze, więc wciąż poznajemy ich możliwości – tłumaczy Maciusiak.

Dawid Jarząbek (fot. Bartosz Leja)
Dawid Jarząbek (fot. Bartosz Leja)

Jeszcze kilka lat temu za ogromny talent uważano Dawida Jarząbka, jednego z obecnych zawodników Maciusiaka. Młody skoczek nie może jednak zaliczyć ostatniego roku do udanych. U Dawida trochę za wcześnie wdrożono trening specjalistyczny. Był silniejszy od innych zawodników, skakał i trenował częściej. Poza tym bardzo urósł, nabrał masy. Ciągle musi walczyć o wagę: jeśli chce być jednym z lepszych juniorów w Polsce, to niestety, musi się bardzo kontrolować. Idzie mu to ciężko. Wraz z silną wolą musi iść w parze także ogrom pracy. To nie przychodzi już tak łatwo jak wtedy, kiedy był młodszy i zdecydowanie wyprzedzał rywali na mniejszych skoczniach. Takie przebłyski miał też na początku tego sezonu. Prezentował się wtedy zdecydowanie najlepiej z kadry. Potem jednak stanął w miejscu. A nawet jeśli zrobił krok do przodu, to inni zrobili trzy takie kroki – wyjaśnił szkoleniowiec juniorskiej kadry.

Adam Małysz (fot. Alicja Kosman / PZN)
Adam Małysz (fot. Alicja Kosman / PZN)

Trener kadry juniorów przyznaje, że pozytywny wpływ na funkcjonowanie reprezentacji ma nowy dyrektor koordynator ds. skoków i kombinacji, Adam Małysz. Maciusiak, który był w indywidualnym sztabie Adama Małysza w latach 2009-2011, uważa że autorytet „Orła z Wisły”, obecnego przy przygotowaniach kadry, odpowiednio motywuje młodych skoczków. 

Ci zawodnicy zaczęli skakać na fali „małyszomanii”. Adam jest dla nich idolem sportowym, ale chłopaki przywykli już do jego obecności – był z nami na treningach wiele razy przed objęciem funkcji dyrektora. Wciąż jednak są wpatrzeni w niego jak w obrazek. Nie musi nawet nic mówić – wystarczy że jest, a od razu zaangażowanie naszych skoczków jest większe. Teraz, kiedy jest koordynatorem, Adam ma więcej czasu na to, żeby nam pomóc. Jest też łącznikiem między trenerami a biurem i zarządem PZN-u. Pomaga nam rozwiązywać problemy, których nie da się uniknąć: tak jak w rodzinie, tak samo w grupie szkoleniowej. Na bieżąco przekazujemy mu informacje o tym, jakie robimy postępy. I jest z postawy naszych chłopców bardzo zadowolony – z dumą przyznał szkoleniowiec.

Stefan Horngacher (fot. Bartosz Leja)
Stefan Horngacher (fot. Bartosz Leja)

Maciej Maciusiak bardzo chwali sobie współpracę nie tylko z Małyszem, ale też z pozostałymi grupami szkoleniowymi reprezentacji Polski. – Współpraca ze Stefanem Horngacherem czy Michalem Dolezalem układa się bardzo dobrze. Można z ich strony odczuć duże zainteresowanie młodymi zawodnikami. Bywa, że dzwonimy do siebie po 3-4 razy dziennie, konsultujemy różne nowinki. W sztabie kadry juniorskiej, oprócz mnie i drugiego trenera Wojtka Topora, są jeszcze fizjoterapeuta i trener przygotowania fizycznego. Konsultujemy się także z panią dietetyk. Z założenia często korzystamy z gotowych rozwiązań, nad którymi pracuje dużo szerszy sztab kadry A. Atmosfera bardzo się poprawiła. Grupy współpracują ze sobą, każdy ma jeden cel: dobro reprezentacji. 

Zapytany o to, czy w reprezentacji kierowanej przez Łukasza Kruczka było inaczej, Maciusiak uciął pytanie krótkim komentarzem. – Nie chciałbym do tego wracać.

 

rozmawiał Mikołaj Szuszkiewicz

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram