Maciej Kot: „Wszyscy wiedzieli, że stać nas na zwycięstwo” (AUDIO)

Maciej Kot, fot. Julia PiątkowskaMaciej Kot zamykał występy polskiej drużyny w dzisiejszym konkursie w Klingenthal. W wielkim stylu poprowadził on biało-czerwoną ekipę do pierwszego pucharowego triumfu w historii. Dwa skoki na odległość 139 metrów pozwoliły mu też na uzyskanie największe noty. – Wciąż czekam na indywidualne podium, bardzo chciałbym tego zasmakować – przyznał.

 

W tabeli indywidualnych wyników na czele uplasował się dziś Maciej Kot tuż przed Kamilem Stochem. Dodatkowo solidne próby Piotra Żyły i Dawida Kubackiego pozwoliły na odebranie zwycięskiego trofeum. – Osobiście jestem ze swoich skoków zadowolony. To jedna czwarta sukcesu, bo każdy wniósł wkład, zapracowała na to cała drużyna. Nie tylko zawodnicy, których widać, ale wiele osób którzy nie są widoczni, ale też ciężko pracują na sukces. To dla nas historyczny dzień, pierwsze zwycięstwo i miejmy nadzieję, że nie ostatnie – komentował uradowany 25-latek.

 

Wywiad z Maciejem Kotem (AUDIO):

 
Maciej Kot w locie nad Vogtland Areną (fot. Alicja Kosman / PZN)
Maciej Kot w locie nad Vogtland Areną (fot. Alicja Kosman / PZN)

Zapytany o to czy spodziewał się aż tak dużej przewagi (ponad 40-punktów) polskiej drużyny nad najgroźniejszymi rywalami z Niemiec i Austrii, Kot odparł: – Przed konkursem wiedzieliśmy na co nas stać, ale zawsze pozostaje kwestia, co pokażą rywale. Myślę, że każdy z nas miał w głowie cel, żeby stanąć na podium. Wszyscy wiedzieli, że stać nas również na zwycięstwo. Po pierwszych skokach było widać, że rywale są mocni, ale jednak w każdym skoku jesteśmy minimalnie lepsi i ta przewaga rosła. Po pierwszej serii byliśmy już bardziej pewni siebie i łatwiej nam się skakało w drugiej serii. Uwierzyliśmy, że skaczemy dobrze, że to nasz dzień, że rywale wcale nie są tacy mocni i wystarczy oddać drugi dobry skok – opowiada podopieczny trenera Stefana Horngachera i dodaje: – O to chodzi, żeby te skoki sprawiały radość, żeby to nie było „idę bo muszę”.

Maciej Kot (fot. Julia Piątkowska)
Maciej Kot (fot. Julia Piątkowska)

Już podczas tegorocznego cyklu FIS Grand Prix Maciej Kot przyzwyczaił się do wskakiwania na najwyższy stopień podium (wygrał cztery konkursy). Jak sam jednak przyznał, zimowy triumf to coś wyjątkowego. – Szczerze mówiąc? Czuć różnicę. Wygrywaliśmy już drużynowo Letnie Grand Prix, a jednak emocje związane z zimowym Pucharem Świata są większe, czuć prestiż, większą konkurencję i rzeczywiście to smakuje zupełnie inaczej. Wciąż czekam na indywidualne podium, ale sezon jest długi, bardzo chciałbym tego jeszcze zasmakować – ocenił. Przypomnijmy, że najbliższa szansa na indywidualny pucharowy sukces już jutro. Początek rywalizacji w Klingenthal o godz. 15:00.

Jak się okazuje, na Kota jeszcze po oddaniu dzisiejszych konkursowych skoków czekała miła niespodzianka. – O ile zwycięstwa można się było dziś spodziewać, o tyle wizyty mojej dziewczyny i przyjaciół na pewno się nie spodziewałem – stwierdził ze śmiechem. – Jeszcze przed konkursem z nimi rozmawiałem i wszystko wskazywało na to, że są w Krakowie, a tu nagle okazało się, że są na skoczni. To bardzo miła niespodzianka, byłem w szoku, ale być może to przyniosło mi szczęście – zakończył.

 

Autor komunikatu: Alicja Kosman
Rzecznik prasowy Kadry Narodowej w skokach narciarskich

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram