Gross-Titlis-Schanze otwarta, czy będą 150-metrowe loty w Engelbergu?

'Gross-Titlis-Schanze' w Engelbergu (fot. weltcup-engelberg.ch)W najbliższy weekend Puchar Świata zawita do szwajcarskiego Engelbergu na Gross-Titlis-Schanze, która została oficjalnie otwarta w minioną sobotę. Zaszczyt oddania pierwszego skoku przypadł reprezentantowi Helwetów, Pascalowi Kaelinowi. Włodarze skoczni szykują kilka niespodzianek, m.in. szansę na bardzo dalekie, 150-metrowe loty.

 

Pascal Kaelin, fot. Julia Piątkowska
Pascal Kaelin, fot. Julia Piątkowska

Modernizacja jednej z największych naturalnych skoczni na świecie, wymuszona przez wygasającą z końcem 2015 roku homologację FIS, rozpoczęła się 30 marca. W jej wyniku Gross-Titlis-Schanze została powiększona i przystosowana do współczesnych standardów toru lotu skoczka poprzez cofnięcie progu o cztery metry i podniesienia o dwa. Odpowiedzialnych za przebudowę działaczy cieszy jednak przede wszystkim co innego. – Ważne, że udało nam się zachować naturalny charakter skoczni. Ze względu na nieco zmieniony próg, a co za tym idzie, sposób odbicia, oczekujemy bardziej płynnych lądowań i dalszych skoków – podkreślił szef obiektu, Ernst von Holzen. Nieśmiało mówi się nawet, że zagrożony będzie nie tylko rekord (142 metry Petera Preca, ustanowiony w grudniu 2015 roku), ale i granica 150 metrów. Nieco ostrożniejszy w ocenach jest sam Pascal Kaelin, który oddał pierwszy skok na świeżo zrewitalizowanej skoczni – przyznał, że tak wspaniała próba, jaką popisał się Kamil Stoch w kwalifikacjach w Lillehammer, w Szwajcarii mogłaby dać odległość ok. 145 metrów. 

Kamil Stoch na rozbiegu, fot. Stefan Piwowar
Kamil Stoch na rozbiegu, fot. Stefan Piwowar

Istotną sprawą dla organizatorów są koszty, które nie przekroczyły zaplanowanych wydatków – ostatecznie na przebudowę wydano 2,9 miliona franków szwajcarskich (ok. 11,5 miliona złotych). Jak zaznaczył urodzony w Einsiedeln Kaelin, były to właściwie zainwestowane pieniądze. – Odbicie jest teraz bardziej płynne, łatwiej odnaleźć „dobry timing” w momencie wyjścia z progu, a potem odpowiednią trajektorię lotu. Według mnie skacze się dużo łatwiej niż wcześniej – zdradził dziennikarzom rodzimej Luzernerzeitung po premierowym skoku oddanym w sobotę, w którym przy tylnym wietrze osiągnął 125 metrów. 

Gross-Titlis-Schanze w Engelbergu, fot. Clement Bucco-Lechat (CC.BY-SA.3.0)
Gross-Titlis-Schanze w Engelbergu, fot. Clement Bucco-Lechat (CC.BY-SA.3.0)

Modernizacja ma przynieść korzyści nie tylko skoczkom. Nowoczesne oświetlenie po raz pierwszy umożliwi rozegranie wieczornych zawodów, co w opinii szwajcarskich działaczy przyciągnie przed telewizory dużą liczniejszą widownię. To wszystko zostało przetestowane w sobotę, a na swoją „premierę” czekają specjalne lampki LED umieszczone wzdłuż rozbiegu, które póki co jeszcze nie działają, ale w założeniu pomysłodawców mają zawojować narciarski świat. Wszystko dlatego, że światła podążają wraz ze skoczkiem po rozbiegu, a do tego zmieniają kolor (nawet na życzenie samego skoczka…). – Słoweńscy specjaliści przyjadą do Engelbergu w tygodniu poprzedzającym zawody Pucharu Świata. Gdy tylko wcisną trzy guziki, lampy będą rozświetlać skocznię, zmieniając kolor – zapewnili helweccy działacze czuwający nad właściwym przygotowaniem skoczni położonej w centralnej części Szwajcarii w kantonie Obwalden. 

 

 

źródło: Luzernerzeitung / swiss-ski.ch / informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram