Robert Mateja dla SP: „Ziobry nie interesują dalsze miejsca, celem jest PŚ”

Robert Mateja (fot. Bartosz Leja)

Robert Mateja (fot. Bartosz Leja)

Robet Mateja (fot. Bartosz Leja)Polscy skoczkowie kadry B mają już za sobą pierwsze tegoroczne konkursy Pucharu Kontynentalnego w Vikersund. Najmocniejszym ogniwem był tam Jan Ziobro, który jak przyznał trener Robert Mateja, jest zainteresowany wyłącznie czołowymi lokatami. Na nadchodzące zawody do bezpośredniego zaplecza Pucharu Świata dołączy Andrzej Stękała.

 

Vikersund z mocnym Ziobrą i niedosytem

Na Vikersundbakken (HS-117) Ziobro plasował się na 3., 10. oraz 8. pozycji. Jako jedyny z biało-czerwonych włączył się tym samym do walki z najlepszymi. – Janek skakał przyzwoicie, w pierwszym konkursie nawet bardzo dobrze, wskoczył na podium. Jest ambitnym zawodnikiem, jego w ogóle nie interesują dalsze miejsca. Celem jest występ w Pucharze Świata i do tego próbuje dążyć – ocenił szkoleniowiec kadry B.

Jan Ziobro (fot. Julia Piątkowska)
Jan Ziobro (fot. Julia Piątkowska)

Wśród pozostałych sześciu polskich skoczków punktowało – bez rewelacji – czterech (Biela, Biegun, Wolny, Kłusek). – Oczywiście spodziewaliśmy się, że więcej zawodników włączy się do walki o czołowe lokaty. Spisali się poniżej oczekiwań i możliwości. To były punkty troszeczkę marne, ale konkurencja jest mocna i wyrównana. Potrzebne są bardzo dobre skoki, aby zajmować satysfakcjonujące miejsca – przyznał Mateja.

Polski szkoleniowiec zwrócił jednocześnie uwagę na znaczący mankament rywalizacji w Pucharze Kontynentalnym: – Jury trochę nieodpowiednio podchodzi do tych zawodów. Skoczków z pierwszymi numerami puszcza się z wyższego rozbiegu, oni skaczą daleko, jednak później rozbieg idzie w dół i z tymi naprawdę dobrymi odległościami niektórzy nie kwalifikują się do trzydziestki. Te przeliczniki nie są takie, jak powinny być, i wyniki są wypaczone. Zdarza się, że zawodnik odda najdłuższy skok w konkursie i nie wchodzi do trzydziestki.

 

Stękała wraca… z większą wagą

Andrzej Stękała (fot. Julia Piątkowska)
Andrzej Stękała (fot. Julia Piątkowska)

Podopiecznych trenera Matei oraz przygotowującego się poza grupami szkoleniowymi PZN Stanisława Bielę czekają teraz kolejne zmagania w ramach PK w Kuusamo. Na Rukatunturi (HS-142) zajdzie tylko jedna zmiana w polskim składzie – Przemysława Kantykę zastąpi rewelacja minionego sezonu zimowego, Andrzej Stękała. Dodajmy, że dla 21-latka będzie to dopiero pierwszy start tej zimy. – Byli od niego lepsi zawodnicy, a wiadomo, że mamy kwotę siedmioosobową. Postanowiliśmy jednak wymienić najsłabszego zawodnika, który był w Vikersund, i dać szansę następnemu – tłumaczy 42-letni szkoleniowiec, a zapytany o to, jak odległa jest dyspozycja Stękały od tej sprzed roku, odparł: – Do Pucharu Świata jeszcze mu brakuje. Troszeczkę się pogubił, nie może znaleźć optymalnej pozycji najazdowej. To może być związane z tym, że doszedł mu kilogram wagi, przytył, a to jest nieodpowiedzialność zawodnika.

Stefan Horngacher (fot. Julia Piątkowska)
Stefan Horngacher (fot. Julia Piątkowska)

W ekipie na zawody w Finlandii znalazł się też Jan Ziobro, którego po zmaganiach w Norwegii wielu widziało w składzie na Puchar Świata w Engelbergu. Czy zwycięzca z Gross-Titlis-Schanze z 2013 roku został w narciarskiej „drugiej lidze” ze względu na walkę o kwotę startową? – Nie. Trener Horngacher zdecydował, że na Puchar Świata pojedzie ta sama grupa zawodników, widzi w nich potencjał. My robimy swoje poprzez starty w Pucharze Kontynentalnym, musimy skończyć ten period – mówi Mateja i dodaje: – Tak daleko nie wybiegamy w przyszłość, trener Horngacher tak samo.

Okazuje się jednak, że wciąż istnieje spore prawdopodobieństwo, że jeszcze w tym roku Ziobro pojawi się w Pucharze Świata. – Przed nami są jeszcze dwa konkursy pierwszego zimowego periodu. Później mamy wspólne treningi kadr w Zakopanem, w tygodniu po nadchodzących startach, ale przed Świętami. Na pewno będzie je obserwował Stefan Horngacher i po nich oraz po mistrzostwach Polski (26 grudnia) zdecyduje, kto pojedzie na Turniej Czterech Skoczni – zapewnił Mateja.

 

„Stanisław Biela Team”

Stanisław Biela (fot. Julia Piątkowska)
Stanisław Biela (fot. Julia Piątkowska)

Ciekawą postacią polskiej drużyny startującą w Pucharze Kontynentalnym okazuje się być ten, który oficjalnie trenuje poza grupami szkoleniowymi Polskiego Związku Narciarskiego. W Vikersund Stanisław Biela był drugim najmocniejszym ogniwem biało-czerwonych, w poprzednich latach też miewał przebłyski i udowadniał, że potrafi być filarem polskiego zaplecza.

–  Może nie w tym roku, ale w zeszłym, przed sezonem, Staszek miał wyniki, po których zasługiwał na powołanie do jakiejś grupy – przyznaje Robert Mateja, jednak jak sam przyznaje, treningi poza kadrą to w sporej mierze decyzja samego zawodnika. –  On sam zdecydował, że ma indywidualny team, stać go na to. Biela przygotowuje się ze swoim trenerem, Danielem Bachledą, który poświęca mu całą uwagę. Trenują sami, za zgrupowania Staszek płaci sobie sam, sprzęt też kupuje sam. Taką drogę wybrał. Czy to przynosi efekty? Jego forma zasługuje na Puchar Kontynentalny i na te zawody jeździ – ocenił trener kadry B.

 

rozmawiał Bartosz Leja

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram