Piotr Żyła o szansach Stocha w TCS, grze w karty i… papryce

Piotr Żyła, fot. Julia PiątkowskaPo wtorkowych treningach i kwalifikacjach na skoczni Bergisel będącej trzecią areną Turnieju Czterech Skoczni Piotra Żyły nie opuszczał dobry nastrój. Wiślanin we właściwym sobie stylu skomentował szanse Kamila Stocha na triumf w całej imprezie, wspomnienia sprzed 16 lat, a także zwyczaje kadry związane z regeneracją po zawodach oraz… nietypową dietą. 

 

Dawid Kubacki, legendarny "twórca" paprykowej diety w polskim wydaniu (fot. Julia Piątkowska)
Dawid Kubacki, legendarny „twórca” paprykowej diety w polskim wydaniu (fot. Julia Piątkowska)

W tym roku, pod okiem nowego trenera, w czołówce błyszczy nie jeden Polak, ale kilku. Dlatego też w rozmowie z biało-czerwonymi nie może zabraknąć pytania o rosnące apetyty przed drugą połową Turnieju Czterech Skoczni. Co na ten temat ma do powiedzenia Piotr Żyła, który ostatnio skacze coraz lepiej, a dziś w kwalifikacjach na Bergisel poleciał na 130. metr? – Raczej wykonujemy swoją robotę i z tego się cieszymy – że wszystko nam coraz lepiej wychodzi – skomentował dyspozycję Polaków wiślanin, a zapytany, skąd taka wysoka forma, odparł z humorem: – Bo coraz więcej papryki jemy! O szczegóły trzeba pytać Dawida Kubackiego, bo tak naprawdę to on miał jakieś przecieki – zaznaczył, gdy Michał Bugno z portalu sportowefakty.wp.pl zapytał o „słoweńskie źródła” popularności kolorowego warzywa, którą to zapoczątkowali bracia Prevc.

Przed zaplanowanym na dziś treningami i kwalifikacjami w Austrii wszyscy skoczkowie i trenerzy mieli dzień wolnego. Polacy relaksowali się w towarzystwie sportu raczej odmiennego od tego, który uprawiają na co dzień. – Dużo w karty graliśmy, w kilka rozmaitych gier, między innymi pokera czy tysiąca. Akurat tym razem najwięcej ja wygrałem, ale nie wiem, czy to dobrze o mnie świadczy czy źle. Po prostu umiem dobrze blefowaćstreścił popularny „Wiewiór”.

Piotr Żyła w locie nie blefuje (fot. Julia Piątkowska)
Piotr Żyła w locie nie blefuje. Tylko w kartach (fot. Julia Piątkowska)

Na skoczni jednak należało zachować trochę powagi, zwłaszcza jeśli myśli się o wysokich lokatach. I choć te, jak twierdzi sam Żyła, nie znajdują się w kręgu jego zainteresowań, rezultaty napawają go optymizmem. Zwłaszcza próba z kwalifikacji licząca 130 metrów, dzięki której zwycięzca zawodów PŚ w Oslo-Holmenkollen w 2013 roku zajął 3. miejsce i w parze zmierzy się z mającym wyjątkowe szczęście do biało-czerwonych Andersem Fannemelem. – To był bardzo dobry skok, taki, na jaki mnie stać; nie blefowałem – skomentował Żyła, na końcu odnosząc się do swojej wcześniejszej wypowiedzi związanej z nie do końca czystymi zagraniami podczas karcianych batalii. 

Ponieważ na czele turniejowej stawki wiele się dzieje, nie mogło zabraknąć tematu faworytów całego Wielkiego Szlema. Co oczywiste, Piotr Żyła stawia na swojego kolegę z kadry (spróbowałby nie…). – Myślę, że Kamil jest na tyle mocny, że będzie walczył o zwycięstwo. W tym momencie jest największym faworytem, co pokazywał też na treningach. Kwalifikacje odpuścił, ale myślę, że jest na tyle silny, że nie miał potrzeby, by w nich skakać – przyznał, a na temat dobrych skoków największego rywala Kamila – Stefana Krafta, i słabszych Daniela-Andre Tande dorzucił: – Zawody i dwa decydujące skoki są jutro, a potem jeszcze dwa, na innej skoczni, więc wszystko przed nami. 

Adam Małysz - to dla niego Wy i Piotr Żyła uciekaliście ze szkoły (fot. Julia Piątkowska)
Adam Małysz – to dla niego Wy i Piotr Żyła uciekaliście ze szkoły (fot. Julia Piątkowska)

Austriacka Bergisel wiernym (i mającym dawno skończone 18 lat) kibicom skoków narciarskich kojarzy się przede wszystkim z oszałamiającym triumfem Adama Małysza sprzed 16 lat, który drugiego wówczas Janne Ahonena pokonał o 44.9 punktu. Jak wiele z tego konkursu pamięta 10 lat młodszy od „Orła z Wisły” Żyła? – Mogę powiedzieć, że wszystko. Oglądałem te konkursy i kibicowałem Adamowi z ogromnymi emocjami. Było to dla mnie, jako młodego zawodnika, coś wspaniałego, wielkie przeżycie. Potem każdy chciał być taki, jak Adam Małysz, ja również. Dobrze wspominam te zawody. Nie wiem, czy powinienem się przyznawać, ale z tego, co pamiętam, ze szkoły uciekłem wtedy na jeden konkurs – zakończył piąty skoczek trwających austriacko-niemieckich zmagań.

 

korespondencja z Innsbrucka, Julia Piątkowska

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram