Maciej Kot: „Kamil pokazał mistrzowską klasę, priorytetem jest jego wygrana”

Maciej Kot (fot. Julia Piątkowska)W loteryjnym konkursie w Innsbrucku Maciej Kot zajął wysokie szóste miejsce. Zakopiańczyk przyznał, że jest zadowolony z wyniku, jednak odrobinę żałuje odwołania drugiej serii zawodów. Kot odniósł się także do przygotowania zeskoku skoczni oraz do sytuacji Kamila Stocha, który po upadku w serii próbnej w konkursie skakał z obolałym barkiem.

 

Kibice na długo zapamiętają środowy konkurs na Bergisel, jednak bynajmniej nie z powodu wysokiego poziomu rywalizacji sportowej, a między innymi ze względu na skandaliczne przygotowanie strefy lądowania. Według Kota organizatorzy powinni przed konkursem wyrównać zeskok. – Na zeskoku były dziury i było to widać chociażby po upadku Kamila czy Austriaka [Floriana Altenburgera – przyp. red.[. Szczerze mówiąc, ja też lądowałem dziś na pięćdziesiąt procent. Nie robiłem telemarku idealnie, tylko tak, żeby w ogóle go zaznaczyć. Tak, żeby za dużo nie stracić, ale też za bardzo nie ryzykować – przyznał w rozmowie z Michałem Bugno z portalu sportowefakty.wp.pl.

Choć w trudnych warunkach skoczek z Limanowej odnotował kolejny w tym sezonie występ zakończony miejscem w pierwszej „10”, nie był do końca zadowolony z przebiegu konkursu i odwołania serii finałowej. – Kiedy patrzę na wyniki, to widzę, że jest przede mną kilku zawodników, którzy mieli dużo szczęścia. Dopisał im mocny wiatr wiejący pod narty. Myślę, że gdybyśmy w drugiej serii mieli podobne warunki, to mógłbym ich przeskoczyć. Ale cóż, taki jest ten sport. Trzeba być zadowolonym, że choć jedna seria się tu odbyła – komentował skoczek, który dodał także, że anulowanie drugiej rundy było z kolei dobrą wiadomością dla Kamila Stocha, który dzięki temu zyskał dodatkowy czas na regenerację.

Do decyzji o starcie w zawodach Stocha, którego występ w Innsbrucku stał pod znakiem zapytania po treningowym upadku, Maciej Kot odniósł się w ciepłych słowach. – Kamil miał dużego pecha. Nieszczęśliwie upadł na bark, który przed laty miał operowany. Sam miałem kiedyś operowane kolano i na swoim przykładzie wiem, że jak później coś się z nim dzieje, to po pierwsze działa psychika, a po drugie boli to kilka razy mocniej. Kamil miał mocno ograniczone ruchy i odczuwał duży ból. Decydując się na skok w konkursie, pokazał wielką, mistrzowską klasę – powiedział.

Choć na podium Turnieju Czterech Skoczni szanse ma niewielkie, zakopiańczyk zadeklarował walkę o jak najwyższe miejsce w zawodach w Bischofshofen i lokatę w pierwszej „szóstce” klasyfikacji końcowej Turnieju. Dodał jednak, że cała reprezentacja skupia się w tym momencie na czymś innym – Najważniejsze zadanie w tej chwili to doprowadzenie Kamila do stanu używalności. Tak, żeby był w stu procentach gotowy do walki. Największym priorytetem jest teraz dla nas to, żeby Kamil ten Turniej wygrał – przyznał Kot, który aktualnie zajmuje 5. pozycję w klasyfikacji generalnej PŚ. Nie myśli jednak tylko o sobie, ale i wyniku lidera kadry, Kamila Stocha, a to dowód, że w reprezentacji Polski duch drużyny ma się bardzo dobrze.

 

źródło: sportowefakty.wp.pl

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram