Maciej Kot: „Nigdy tak dobrze się na tej skoczni nie czułem”

Maciej Kot (fot. Julia Piątkowska)Maciej Kot w klasyfikacji Turnieju Czterech Skoczni zajmuje aktualnie siódmą lokatę i w jego zasięgu wciąż jest choćby najlepsza piątka. W dzisiejszych próbach w Bischofshofen udowodnił, że podczas konkursu będzie się liczył. – Nigdy tak dobrze się na tej skoczni nie czułem – ocenił, zaznaczając, że cała drużyna chce wspomóc Kamila Stocha dobrymi skokami.

 

Maciej Kot ma na swoim koncie 12. lokatę wywalczoną w Oberstdorfie, 7. miejsce, które zajął w Garmisch-Partenkirchen oraz 6. pozycję, na której uplasował się wczoraj po jednoseryjnym konkursie w Innsbrucku. Jak podopieczny trenera Horngachera wspominał wczorajszą wietrzną loterię na Bergisel?

Maciej Kot (fot. Julia Piątkowska)
Maciej Kot (fot. Julia Piątkowska)

Była satysfakcja z dobrego skoku. Myślę, że w neutralnych warunkach dałby on fajne miejsce. Było mi troszkę szkoda, że nie było drugiej serii, bo patrząc na wyniki, była możliwość walki o wyższe miejsca. Rywale, którzy byli przede mną, taka jedna dwójka, miała dużo lepsze warunki, można było ich wyprzedzić. Z drugiej strony w drugiej serii mogły być jeszcze gorsze warunki i mógłbym spaść, także myślę, że to był udany konkurs – podsumował.

Już dziś pucharowa karuzela razem z polskimi skoczkami przeniosła się do Bischofshofen. Pierwszy skok treningowy na 134 metry dał Kotowi wysoką 4. lokatę. W drugiej próbie osiągnął zaledwie 102 metry i uplasował się na odległej, 52. pozycji. W kwalifikacjach znów pofrunął daleko – 138 metrów pozwoliło mu zająć 5. miejsce.

Mówiąc szczerze, nigdy tak dobrze się na tej skoczni nie czułem. Rzeczywiście jest tak, jak mówił nam trener na odprawie – treningi na wózku, który wykonujemy prawie codziennie powinny pomóc. I to czułem. Pozycja najazdowa jest dobrze ustawiona i ten długi rozbieg mi nie przeszkadza – ocenił reprezentant Polski, a o krótszej próbie z rundy treningowej wspomniał krótko: – Mocny wiatr w plecy, mimo dobrego skoku nie udało się się odlecieć. To pokazuje, jak ważne są warunki.

Okazuje się, że w trakcie trwania intensywnego niemiecko-austriackiego touru, bardzo istotne jest także umiejętne gospodarowanie siłami. – Wczoraj w Bischofshofen mieliśmy regenerację, relaks i to w zupełności wystarczyło. Dzisiaj też oszczędzałem siły, praktycznie nie robiłem rozgrzewki, dosłownie – delikatną. To były skoki na 50 procent jeśli chodzi o rozgrzewkę, koncentrowałem się głównie na sprawach technicznych. Sporo tej energii zostało mi na jutro – zapewnił Kot.

Maciej Kot (fot. Julia Piątkowska)
Maciej Kot (fot. Julia Piątkowska)

Po bardzo nieudanym z organizacyjnego punktu widzenia konkursie w Innsbrucku, 25-letni reprezentant Polski ocenił także przygotowanie Paul-Ausserleitner-Schanze w Bischofshofen. – Jak na te warunki skocznia jest przygotowana dobrze. Zeskok jest troszkę „wolny”, ale bardzo równy, nie ma dziur. Trzeba uważać i lądować trochę z tyłu, ale nie ma z tym żadnego problemu. Tory są proste – wymienił i napomknął: – Na początku był drobny problem z padającym śniegiem, kiedy jeszcze ekipa nie zmotywowała się, żeby włączyć dmuchawy, ale później już było OK.

Zapytany o to, jak wraz z kolegami z drużyny zamierza wesprzeć Kamila Stocha w walce o końcowy triumf w 65. Turnieju Czterech Skoczni, Kot odparł: – Najlepiej możemy Kamilowi pomóc dobrymi skokami, żebyśmy my też byli wysoko. Nie chcę mówić o konkretnych miejscach, bo warunki dziś pokazały, że mogą namieszać. Oby warunki były sprawiedliwe.

Dodajmy, że w piątek Kot w systemie KO zmierzy się z reprezentantem Czech, Tomasem Vancurą.

 

korespondencja z Bischofshofen, Julia Piątkowska

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram