Krzysztof Biegun: „Mieliśmy poważną rozmowę z Horngacherem i Małyszem”

Krzysztof Biegun (fot. Julia Piątkowska)Krzysztof Biegun, który jeszcze do niedawna wydawał się być jedną z największych nadziei polskich skoków narciarskich, obecnie na stale zadomowił się w Pucharze Kontynentalnym, jednak nawet tam ma problemy z regularnym meldowaniem się w finałowej „30”. Okazuje się, że kłopotem bywają dla niego wciąż odczuwalne skutki kontuzji stopy.

 

22-letni skoczek z Gilowic, który jeszcze przed trzema laty był liderem klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, od grudnia 2016 roku startował wyłącznie w narciarskich zawodach „drugiej ligi”. W dziewięciu konkursach zapunktował pięciokrotnie, w tym raz udało mu się wywalczyć podium – w dość loteryjnym jednoseryjnym konkursie w fińskiej Ruce.

Krzysztof Biegun (fot. Bartosz Leja)
Krzysztof Biegun (fot. Bartosz Leja)

Ja skaczę na punkty. Mam tego świadomość, że mogę osiągać lepsze rezultaty – stwierdził, a wspominając rywalizację nieopodal Kuusamo, powiedział: – Tam było wietrzenie. Skoczyłem najlepszy skok z wszystkich, jednak nie było tak, że miałem wiatr pod narty. Nie miałem tak źle jak inni, więc to wykorzystałem i stanąłem na podium.

Swoją aktualną dyspozycją Biegun nie przypomina jednak zawodnika, który w 2013 roku w Klingenthal zaskoczył narciarski świat. – Raz przydzwonię w bulę, a innym razem mam takie skoki, w których kierunku trzeba iść. Wtedy widać różnicę, jak jeden element może zmienić cały skok – komentował jeszcze w Wiśle, kiedy to w pierwszym dniu zmagań pożegnał się z kibicami już kwalifikacyjnym skokiem na 113 metrów, który dał mu odległe 45. miejsce.

Okazuje się jednak, że reprezentant kadry B wciąż odczuwa skutki kontuzji i późniejszej operacji narośli, która ograniczała ruchomość jego stopy. – Staram się nie myśleć o tej kontuzji, chociaż nadal odczuwam jej skutki. Jest to na takiej zasadzie, że muszę po prostu rozgrzać tę kostkę i wtedy wszystko jest okej, mimo iż dalej trochę boli. Być może miało to jakiś wpływ, ale nie chcę na to zwalać. Chcę brnąć do przodu i dalej walczyć. O kontuzji będę myślał już po sezonie – zapewnił.

Polska kadra B na sezon 2016/2017 (fot. Bartosz Leja)
Polska kadra B na sezon 2016/2017 (fot. Bartosz Leja)

Kibiców może martwić nie tylko forma Krzysztofa Bieguna, ale także całej drugiej grupy szkoleniowej, która w Pucharze Kontynentalnym, mówiąc delikatnie, nie zachwyca. Nadzieje związane z kadrą B rosną choćby poprzez wyniki osiągane przez kadrę Horngachera. – Wszyscy tego oczekują, choćby po poziomie kadry A. My powinniśmy skakać tak samo. Mieliśmy poważną rozmowę ze Stefanem Horngacherem i Adamem Małyszem, starali się nad motywować. To nie jest jednak tak, że nie jesteśmy zmotywowani, ja nie mam do nikogo zastrzeżeń i staram się realizować to, co mówią mi trenerzy. Czasem wyjdzie, czasem nie. Nie chcę wyciągać pochopnych wniosków – powiedział reprezentant klubu SSR LZS „Sokół” Szczyrk.

O treningach prowadzonych przez poszczególnych szkoleniowców, Biegun mówi zdecydowanie: – Wszystko jest bardzo podobnie, czy trenujemy sami z Robertem Mateją czy wspólnie ze Stefanem Horngacherem. Tak czy tak wszystkie plany wysyła nam Stefan, tylko że na skoczni częściej bywamy z Robertem. To się jednak niczym nie różni, każdy jest zdyscyplinowany.

 

Bartosz Leja
informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram