PŚ Zakopane: Niemcy zwyciężają na polskiej ziemi, Polacy na drugim miejscu!

Podium konkursu drużynowego, od lewej: Polacy, Niemcy, Słoweńcy, fot. Julia PiątkowskaNie Polacy, ale Niemcy odnieśli pierwsze w tym sezonie zwycięstwo drużynowe, pewnie triumfując w biało-czerwonej krainie czarów. Mimo to walka toczyła się do samego końca, a zajmowane przez poszczególne ekipy lmiejsca zmieniały się jak w kalejdoskopie. Ostatecznie lokaty na podium oprócz Niemców wywalczyli Polacy, zajmując 2. pozycję, i Słoweńcy.

 

Przed drugą serią w głowie kołatało nam kluczowe pytanie: Słoweńcy, Niemczy czy my, Polacy, zwyciężymy w drużynówce w Zakopanem? Czy Peter Prevc wraca do wysokiej formy? Czy słaby skok Kamila Stocha to wypadek przy pracy, czy obniżka formy? Na te wszystkie zagadki odpowiedzi udzieliła nam jakże ciekawa finałowa kolejka zespołowych zmagań na obiekcie im. Stanisława Marusarza w Zakopanem.

Piotr Żyła, fot. Julia Piątkowska
Piotr Żyła, fot. Julia Piątkowska

Zdecydowanie słabiej w porównaniu do pierwszej rundy w finale zaprezentował się Jurij Tepes – 120,5 metra to na pewno nie był wynik, który by go usatysfakcjonował. Gorsze warunki wpłynęły także na obniżenie lotów Johanna Andre Forfanga, który do 129 metrów za pierwszym razem dołożył 125. Klasę pokazał za to Niemiec Markus Eisenbichler, dając do zrozumienia Słoweńcom, że na pewno nie mogą czuć się pewnie – odległość 131 metrów spowodowała przepaść 19 punktów między skoczkami Schustera i Janusa. Gregor Schlierenzauer, który szans na odrobienie strat do Niemców praktycznie nie miał, spisał się dużo lepiej niż przed godziną, doskakując do 132. metra, co pokazuje, że 27-latkowi brakuje jeszcze przede wszystkim równych skoków. Gdy na belce zasiadł Piotr Żyła, kibice zgromadzeni na Wielkiej Krokwi stali się wyjątkowo głośni, a hałas ten, w połączeniu z wysoką formą, dał 137 metrów, co pozwoliło zniwelować różnicę dzielącą podopiecznych Horngachera do wyprzedzających ich po pierwszej serii rywali. Wówczas polska czwórka traciła niespełna 6 punktów. Tym samym przesunęliśmy się na 2. miejsce w stawce, za prowadzących Niemców. Wymagające zadanie czekało Petera Prevca, dla którego czwarta lokata zajmowana po pierwszej części finału z pewnością była daleka od oczekiwań. 

Maciej Kot, fot. Julia Piątkowska
Maciej Kot, fot. Julia Piątkowska

Zadowolony ze swojego skoku mógł być Jan Matura, który skakał jako drugi w grupie numer dwa (119,0 / 124,5 metra). Punktem kulminacyjnym miał być jednak popis Petera Prevca, który nie zdołał powtórzyć wyczynu z pierwszej kolejki. Mimo to odległość 134,5 metra dla wielu rywali była granicą nie do pokonania, a 23-latkowi pozwoliła wysunąć swoich rodaków o oczko wyżej. Choć Tom Hilde nie miał już właściwie czego odrabiać, to chciał potwierdzić, że jego miejsce jest właśnie w zawodach najwyższej rangi (129,0 / 129,5 metra). Werner Schuster liczył na Stephana Leyhe i się nie przeliczył – Niemiec skoczył daleko, bo 132 metry, znacznie  przekraczając wyznaczoną przez komputer zieloną linię oznaczającą prowadzeni. Powtarzalną formą olśnił także skreślany jakiś czas temu przez wielu Andreas Kofler, dwukrotnie dotykając zeskoku na granicy 131 metra. Bezwzględnej kropki nad „i” niestety nie postawił Maciej Kot – 133,5 metra to wprawdzie imponująca odległość, ale nie w kontekście walki o triumf, choć udało się odrobić metr straty do liderów. 

Jernej Damjan, fot. Julia Piątkowska
Jernej Damjan, fot. Julia Piątkowska

Przebłyski formy ma Roman Koudelka, ale o dwóch równych skokach na razie nie ma mowy. Dziś Czech osiągnął najpierw 119, a potem 127,5 metra. Niestety dla brązowych medalistów z drużyny z Predazzo Jernej Damjan przywrócił swój kraj do gry, skacząc w świetnych warunkach (0,5 m na sekundę pod narty) 134 metry. To oznaczało tylko jedno – rywale nie mogli pozwolić sobie nie tylko na wpadkę, ale nawet trochę słabszy skok, bo to eliminowało z walki o podium. Przewodnictwo w konkursie o dalekie skoki już za chwilę przejął jednak Wellinger (135 metrów), także wykorzystując podmuchy pod narty. Mniej szczęście do pogody miał Manuel Fettner, ale mimo to wywalczył 130,5 metra. Miejsce Polaków leżało w rękach (a raczej nogach) Dawida Kubackiego – skoczek z Nowego Targu poprawił się w stosunku do pierwszej rundy, ale na pokonanie zachodnich sąsiadów 128 metrów nie wystarczyło. Mimo to Kamil Stoch, oglądając skok kolegi, z uznaniem kiwał głową.

Kamil Stoch, fot. Julia Piątkowska
Kamil Stoch, fot. Julia Piątkowska

W czwartej rundzie Evgeniy Klimov utwierdził się w przekonaniu, że zmiana kombinacji norweskiej na skoki narciarskie (o czym przypominają nam w niemal każdym konkursie komentatorzy TVP) była dobrą decyzją. Długo szybował także Daniel-Andre Tande, który wciąż zdradza wysokie ambicje na jutro po skokach na 130. i 134. metr. Problemy na progu nękały dziś w drugiej serii Michaela Hayboecka, ale mimo to pełniący rolę lidera pod nieobecność Krafta Austriak doleciał do 132. metra. Zdecydowanie zieloną linię przeskoczył Domen Prevc, zapewniając swojej drużynie lokatę na podium. Gorszą dyspozycję sprzed 1,5 godziny powetował sobie Kamil Stoch, zapewniając Polakom drugie miejsce skokiem na odległość 136 metrów. Było to jednak za mało na znakomicie dysponowanych Niemców, którzy pokonali skoczków Horngachera o 5.1 punktu. I można tylko powiedzieć, ach, gdyby nie ten słabszy pierwszy skok dwukrotnego mistrza olimpijskiego…

Wyniki konkursu:

 reprezentacjapunkty
1.Niemcy1116.3
2.Polska1111.2
3.Słowenia1102.7
4.Austria1092.5
5.Norwegia1066.1
6.Czechy1008.0
7.Rosja984.2
8.Japonia954.8
9.Finlandia447.9
10.USA408.6
11.Kazachstan342.8

 Oficjalne wyniki >>>

Wyniki pierwszej serii >>>

 

informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram