Wisła i Zakopane 2017 w liczbach – fakty i ciekawostki (podsumowanie)

Polscy skoczkowie w Zakopanem (fot. Julia Piątkowska)

Polscy skoczkowie w Zakopanem (fot. Julia Piątkowska)

Maciej Kot, Dawid Kubacki, Piotr Żyła, Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)Patrząc z perspektywy polskich fanów skoków narciarskich za nami dwa piękne weekendy rywalizacji najlepszych narciarzy globu. Konkursy w Wiśle i Zakopanem były kolejnymi przystankami w kalendarzu Pucharu Świata. Kiedy emocje chociaż trochę opadły, prześledźmy, co oprócz dominacji Kamila Stocha przyniosły dwa tygodnie zmagań wśród elity.

 

Historia konkursów w Wiśle i Zakopanem

Skocznie w Zakopanem i Wiśle (fot. SkokiPolska.pl)
Skocznie w Zakopanem i Wiśle (fot. SkokiPolska.pl)

Rywalizacja międzynarodowej elity skoków narciarskich w Wiśle jest stałym punktem w kalendarzu Międzynarodowej Federacji Narciarskiej od sezonu 2012/2013. Weekendowe zawody na skoczni im. Adama Małysza były konkursami nr 5 i 6 w dość krótkim stażu w Pucharze Świata. Przypomnijmy, że inauguracyjne zmagania w Beskidach w 2013 roku wygrał Norweg Anders Bardal, a w przeszłości na podium stanął tutaj także Kamil Stoch.

Tydzień później, stolica polskich Tatr przywitała światową czołówkę 46. raz w historii. Zawody na skoczni im. Stanisława Marusarza (K-120 / HS-134) były tym samym 37. konkursem indywidualnym i 5. rywalizacją drużynową na Wielkiej Krokwi. Trzykrotnie rywalizację w Zakopanem odwołano ze względu na niekorzystne warunki atmosferyczne. Pierwszym zwycięzcą zawodów na dużej skoczni został Piotr Fijas, a 16 stycznia 1999 roku najlepszy z całej stawki okazał się obecny trener biało-czerwonych, Stefan Horngacher.

 

Kamil Stoch – Nie ma siły na Polaka!

Kamil Stoch na Wielkiej Krokwi w Zakopanem (fot. Julia Piątkowska)
Kamil Stoch na Wielkiej Krokwi w Zakopanem (fot. Julia Piątkowska)

Najbardziej zagorzali kibice skoków narciarskich w naszym kraju zapewne pamiętają skok Adama Małysza podczas Pucharu Świata w Planicy w 2007 roku, kiedy komentator Telewizji Polskiej, Włodzimierz Szaranowicz wykrzyczał: „Nie ma siły na Polaka!”. Dziś może się wydawać, że te słowa sprzed kilku lat odnoszące się do wyczynów „Orła z Wisły” najlepiej opisują obecną formę Kamila Stocha. Podopieczny Stefana Horngachera w tej części sezonu znajduje się zdecydowanie poza zasięgiem rywali, czego potwierdzeniem były dwa zwycięstwa odniesione przed tygodniem w Wiśle oraz niedzielny triumf w Zakopanem.

Na początek przyjrzyjmy się temu, co wydarzyło się na skoczni im. Adama Małysza 14 i 15 stycznia. Sobotni konkurs indywidualny był 18. triumfem skoczka z Zębu w historii startów na arenie międzynarodowej wśród ścisłej, światowej czołówki. Tym samym, nasz reprezentant zrównał się wówczas pod względem zwycięstw ze Svenem Hannawaldem i Andreasem Widhoelzlem.

Kibice na zakopiańskiej Wielkiej Krokwi (fot. Julia Piątkowska)
Kibice na zakopiańskiej Wielkiej Krokwi (fot. Julia Piątkowska)

Wygrana podczas pierwszego dnia rywalizacji pozwoliła Stochowi na założenie żółtego plastronu lidera całego cyklu Pucharu Świata 2016/2017, na którego ponowne włożenie czekał dokładnie 1028 dni. Szybko okazało się, że niespełna 30-letni skoczek nie powiedział ostatniego słowa i podczas niedzielnych zmagań na skoczni im. Adama Małysza (K-120 / HS-134) dopisał kolejne pierwsze miejsce (trzecie z rzędu tej zimy) w swoim sportowym CV. Po zakończeniu dwudniowej rywalizacji w Wiśle, Kamil Stoch miał na swoim koncie 39 konkursów zakończonych w czołowej trójce. Gdyby tego było mało, mistrz olimpijski z Soczi w sumie odniósł już pięć zwycięstw przed własną publicznością, czym pobił wyczyn Adama Małysza.

Niedzielny konkurs w Zakopanem był kolejnym pokazem siły skoczka z Zębu, który po pierwszej serii zajmował 6. pozycję i tracił do liderującego Richarda Freitaga 3.8 punktu.  W finałowym skoku, Kamil Stoch osiągnął 131 metrów i przy wysokich notach za styl oraz wysokiej rekompensacie za wiatr, odniósł 20. zwycięstwo w Pucharze Świata.  Co więcej, dla niespełna 30-letniego skoczka, było to 40. podium w historii startów wśród najlepszych. 

Kamil Stoch, który jak sam mówi, nie walczy o pobijanie kolejnych rekordów, ciągle pnie się w górę klasyfikacji zwycięzców konkursów elity oraz zestawienia skoczków pod względem ilości miejsc w ścisłej czołówce. Po zawodach w Zakopanem podopieczny Stefana Horngachera zrównał się w liczbie triumfów z Andreasem Goldbergerem, a miejsce w gronie najczęściej stających na podium współdzieli ze Svenem Hannawaldem.

 

Tande, Prevc, Austriacy i Niemcy – czyli walka za plecami Stocha

Niemieccy skoczkowie w Zakopanem (fot. Julia Piątkowska)
Niemieccy skoczkowie w Zakopanem (fot. Julia Piątkowska)

Podczas pierwszego dnia zmagań w Wiśle pucharowe podium uzupełniła dwójka Austriaków – Stefan Kraft oraz Michael Hayboeck. Dla młodszego z podopiecznych Heinza Kuttina był to 25. konkurs w historii startów w międzynarodowej elicie zakończony w ścisłej czołówce. Dwa lata starszy Hayboeck, mimo większej ilości występów wśród światowej czołówki, może pochwalić się 19 miejscami na „pudle”.

Podczas niedzielnego konkursu indywidualnego, dominację Stocha musiał uznać Daniel-Andre Tande, który jak twierdzi dyrektor sportowy Norweskiego Związku Narciarskiego, Class Brede Brathen w wywiadzie dla portalu vg.no, jest jednak w stanie pokonać naszego zawodnika. Dla niespełna 23-letniego reprezentanta Kraju Wikingów był to 10. konkurs zawodów najwyższej rangi FIS zakończony miejscem na podium. Trzecie miejsce w drugim dniu rywalizacji na obiekcie im. Adama Małysza wywalczył najmłodszy z trójki słoweńskich braci, Domen Prevc, dla którego było to 6. miejsce w TOP-3 w 31 konkursie Pucharu Świata.

Andreas Wellinger (fot. Julia Piątkowska)
Andreas Wellinger (fot. Julia Piątkowska)

W czasie konkursu indywidualnego na skoczni im. Stanisława Marusarza w Zakopanem, większość rywali Kamila Stocha nie doświadczyło polskiej gościnności. Drugą pozycję na zakończenie zmagań zajął Andreas Wellinger, dla którego zawody w Zakopanem były 90. indywidualnym startem w Pucharze Świata (8 miejsc na podium). W ścisłej czołówce znalazł się także jego rodak, Richard Freitag, który mimo prowadzenia, ostatecznie musiał zadowolić się 3. lokatą.  Dla reprezentanta Niemiec, który dotychczas meldował się 15 razy w czołowej trójce zawodów było to czwarte indywidualne miejsce na podium pod Tatrami.

 

Niemiecki rewanż za Klingenthal

Niedzielny konkurs indywidualny poprzedziła rozegrana dzień wcześniej rywalizacja drużynowa. Na starcie zobaczyliśmy przedstawicieli 11 państw, wśród których nie mogło zabraknąć światowej czołówki.

Słoweńscy skoczkowie w Zakopanem (fot. Julia Piątkowska)
Słoweńscy skoczkowie w Zakopanem (fot. Julia Piątkowska)

Zwycięsko z pojedynku o trzy najlepsze miejsca wyszli nasi zachodni sąsiedzi, którzy wzięli rewanż na Polakach za konkurs w Klingenthal. Drużyna w składzie: Eisenbichler, Leyhe, Wellinger, Freitag (nota 1116.3 pkt), wygrała z przewagą ponad pięciu punktów nad podopiecznymi Stefana Horngachera.

Piotr Żyła, Maciej Kot, Dawid Kubacki i Kamil Stoch (nota 1111.2 pkt) okazali się lepsi od podopiecznych Gorana Janusa, którzy ostatecznie zajęli trzecią pozycję. Tuż za podium sobotniej rywalizacji znaleźli się reprezentanci Austrii i Norwegii.

Wybiegając w przyszłość i patrząc w kontekście rywalizacji drużynowej na mistrzostwach świata w Lahti, wydaje się, że walka o medale będzie bardzo zacięta. Wśród ekip, które powalczą o czołowe lokaty podczas światowego czempionatu należy wymienić Polaków, Niemców, Austriaków, Norwegów oraz Słoweńców.

 

Czas na powroty

Zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich w Wiśle i Zakopanem były miejscem powrotów do rywalizacji na arenie międzynarodowej. W przypadku dwóch zawodników rozbrat ze skokami trwał już od dłuższego czasu, inni wrócili do elity po znacznie krótszej przerwie.

Gregor Schlierenzauer (fot. Bartosz Leja)
Gregor Schlierenzauer (fot. Bartosz Leja)

Kibice skoków narciarskich, oglądający konkurs w Wiśle, byli świadkami dwóch powrotów do rywalizacji na najwyższym poziomie. Pierwszego, mniej spektakularnego, którego autorem został estoński zawodnik Kaarel Nurmsalu, nie ma co za długo wspominać. Najlepszy Estończyk po blisko trzech latach przerwy pomyślnie przebrnął rundę kwalifikacyjną jedynie do niedzielnych zawodów, w których zajął 45. pozycję, wyprzedzając m.in. dwóch reprezentantów naszego kraju.

Powrót na skocznię drugiego z zawodników był wyczekiwany przez wielu sympatyków tej dyscypliny. Mowa o Gregorze Schlierenzauerze, który ostatni raz w zawodach Pucharu Świata wystartował 3 stycznia 2016 roku podczas zawodów w Innsbrucku. Doświadczony, austriacki skoczek sobotni konkurs indywidualny zakończył tuż za czołową „30”, jednak dzień później 53-krotny zwycięzca zawodów Pucharu Świata potwierdził chęć rywalizowania o jak najwyższe lokaty zajmując 8. pozycję. W Zakopanem nie było już tak dobrze. 27-latek nie powrócił na pucharowe podium razem z kolegami z drużyny, a podczas konkursu indywidualnego zajął 33. lokatę.

Peter Prevc (fot. Julia Piątkowska)
Peter Prevc (fot. Julia Piątkowska)

W miniony weekend, podczas rywalizacji Wielkiej Krokwi byliśmy świadkami powrotu po nieco krótszej przerwie Janne Ahonena, Petera Prevca i Simona Ammanna. Tylko w przypadku najstarszego ze słoweńskich braci możemy mówić o starcie udanym. 24-latek prezentował bardzo dobre skoki podczas sobotniego konkursu drużynowego, które w przeliczeniu na wyniki indywidualne pozwoliłyby mu odnieść zwycięstwo. Dzień później nie było już tak dobrze. Podopieczny Gorana Janusa zajął 13. pozycję. Dwaj doświadczeni skoczkowie, Ammann i Ahonen zaprezentowali się słabo. Szwajcar zajął 32. pozycję, a legendarny Ahonen zakończył zawody na 41. pozycji. Co więcej, Fin, podobnie jak Czech Jan Matura, pozostaje bez punktów w obecnym sezonie Pucharu Świata.

 

Warto odnotować

Walka o czołowe pozycje dostarczyła wielu sportowych emocji wszystkim kibicom, zarówno tym przed telewizorami, jaki i tym zgromadzonym pod skocznią. Przeanalizujmy zatem, co mogło umknąć uwadze fanów skoków narciarskich.

Viktor Polasek (fot. Julia Piątkowska)
Viktor Polasek (fot. Julia Piątkowska)

Zawody na skoczni im. Adama Małysza na plus mogli zapisać Bor Pavlovcic oraz Viktor Polasek, którzy zdobyli pierwsze pucharowe punkty do klasyfikacji generalnej całego cyklu w sezonie 2016/2017. Młody Czech opuścił Wisłę w dobrym nastroju, pomimo tego, że podczas kwalifikacji do sobotniego konkursu został zdyskwalifikowany. Jak sam przyznał w krótkiej ocenie swojego występu: – Zdobycie pierwszych punktów w historii startów w Pucharze Świata cieszy, chociaż skoki nie były perfekcyjne. Okazuje się, że 19-letniemu reprezentantowi naszych południowych sąsiadów pasują polskie obiekty, bo podczas wczorajszych zawodów został sklasyfikowany na 18. pozycji, co jest jego pucharową życiówką.

Po stronie negatywnych zaskoczeń po zawodach w Wiśle mogliśmy natomiast zapisać słabszą dyspozycję kilku naszych skoczków podczas drugiego dnia rywalizacji. Kwalifikacji nie przebrnął m.in. Stefan Hula, a spośród ośmiu zawodników startujących w konkursie głównym, tylko trzech zakończyło zmagania w finale. Zakopiańska rywalizacja pod tym względem wyglądała już znacznie lepiej. Wszyscy podopieczni Stefana Horngachera awansowali do konkursu, a cała szóstka zdobyła pucharowe punkty. Dawid Kubacki (8. miejsce) i Jan Ziobro (14. miejsce) osiągnęli najlepsze wyniki tej zimy.

 

Klasyfikacje generalne

Klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w sezonie 2016/2017 po zawodach w Zakopanem przewodzi Kamil Stoch (933 pkt), który umocnił się na pozycji lidera w wyścigu o Kryształową Kulę. Drugie miejsce zajmuje Daniel-Andre Tande (803 pkt), a trzeci jest Domen Prevc (780 pkt).

Skrócona klasyfikacja:

 
zawodnik
kraj
punkty
strata
1
Kamil Stoch
POL
933
 
2
Daniel Andre Tande
NOR
803
-130
3
Domen Prevc
SLO
780
-153
4
Stefan Kraft
AUT
640
-293
5
Maciej Kot
POL
524
-409
6
Michael Hayboeck
AUT
502
-431
7
Markus Eisenbichler
GER
464
-469
8
Manuel Fettner
AUT
458
-475
9
Piotr Żyła
POL
377
-556
10
Richard Freitag
GER
329
-604
19
Dawid Kubacki
POL
212
-721
26
Stefan Hula
POL
103
-830
34
Jan Ziobro
POL
47
-886
47
Aleksander Zniszczoł
POL
9
-924
52
Klemens Murańka
POL
4
-929

Na czele klasyfikacji drużynowej pozostają podopieczni Stefana Horngachera, którzy łącznie zdobyli 2966 pucharowych punktów. Drugie miejsce zajmują reprezentanci Niemiec (2658 pkt), na trzeciej pozycji aktualnie sklasyfikowana jest drużyna z Austrii (2543 pkt.).

Pełne klasyfikacje PŚ i PN >>>

 

zebrał Oskar Szechnicki

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram