Niemcy o szansach na MŚ, Wellinger: „Sukcesy nie gwarantują stałego miejsca wśród najlepszych”

Niemcy_Freitag.Eisenbichler.Leyhe.Wellinger_Zakopane.2017_fot.Julia.PiatkowskaWszystko wskazuje na to, że po mało efektownym początku sezonu niemieccy skoczkowie osiągnęli optymalną formę. Z konkursu na konkurs coraz wyżej plasuje się Markus Eisenbichler, natomiast szczytową dyspozycję tuż przed MŚ zdaje się zyskiwać Andreas Wellinger. Obaj skoczkowie oraz ich trener oceniali swoje szanse na medale kluczowej imprezy tej zimy.

 

Schuster nie chce przerw

Werner Schuster, fot. Julia Piątkowska
Werner Schuster, fot. Julia Piątkowska

W środę niemieccy skoczkowie wyruszyli na tournee po Azji, gdzie w Sapporo i Peyongchang odbędą się konkursy PŚ będące ostatecznym sprawdzianem formy przed MŚ w Lahti. W tym roku sztab szkoleniowy kadry zmienił politykę dotyczącą występów zawodników w konkurach bezpośrednio poprzedzających kulminacyjny punkt sezonu. W przeciwieństwie do poprzednich lat, tej zimy nasi zachodni sąsiedzi nie robią przerwy od startów przed MŚ. – Nie zgadzam się z tym, że zawodnik będący w szczytowej formie przed wielka imprezą powinien opuszczać mniej ważne zawody. Potrzeba raczej dynamicznego i płynnego przechodzenia od konkursu do konkursu, aby nie wypaść z obiegu. W tej chwili moi podopieczni są w wysokiej formie, szczególnie Andreas Wellinger. Lepiej dla nich, jeśli pozostaną w dotychczasowym rytmie występów – wyraził swoje zdanie selekcjoner Niemców.

Szkoleniowiec uważa ponadto, że długa podróż do Azji i związana z nią zmiana strefy czasowej nie powinny przeszkodzić jego zawodnikom w osiągnięciu optymalnej dyspozycji na mistrzostwa. – Wraz z powtarzalnymi miejscami na podium skoczkowie wyrabiają sobie sportową pewność siebie i wiarę we własne możliwości. Dzięki temu mogą płynnie przechodzić do kolejnego etapu rywalizacji i wciąż skakać na najwyższym poziomie. Tak było z Severinem Freundem, który tuż przed światowym czempionatem w 2015 r. ustanowił rekord skoczni w Vikersund, a trzy dni później stanął na drugim stopniu podium w Falun. Liczę, że w przypadku Wellingera zadziała te sam schemat – dodał Austriak.

 

Wellinger przed życiową szansą

Andreas Wellinger, fot. Julia Piątkowska
Andreas Wellinger, fot. Julia Piątkowska

Trenera Niemców z pewnością cieszy powrót Andreasa Wellingera do światowej czołówki. W ciągu ostatnich czterech tygodni zawodnik skutecznie i efektownie piął się w górę: zaczął od trzeciej lokaty w Wiśle, następnie wskoczył oczko wyżej w Zakopanem, aby w  Willingen sięgnąć po zwycięstwo. Najbardziej szczodry w sukcesy dla drużynowego mistrza olimpijskiego z Soczi był jednak weeked w Oberstdorfie, gdzie dwukrotnie stawał na drugim stopniu podium, poprawiając rekord przebudowanego obiektu do lotów zarówno w sobotę, jak i w niedzielę. Ten ostateczny, wynoszący 238 metrów, to zarazem nowy rekordy życiowy skoczka, aż o 20 metrów lepszy od tego z poprzedniego roku.

Te osiągnięcia niewątpliwie dały 21-latkowi przewagę psychiczną, która może okazać się kluczowa w Lahti, ponieważ co do wysokiego poziomu fizycznego przygotowania zawodnika nie można mieć wątpliwości. Schuster pokłada duże medalowe nadzieje w swoim podopiecznym. – Andreas po raz pierwszy w swojej karierze jest typowany jako kandydat do medalu. Uważam, że jest w stanie sięgnąć po tytuł światowego czempiona przyznał otwarcie 48-latek. Sam Wellinger pozostaje jednak oszczędny w prognozach swoich medalowych możliwości. – Każdy skoczek z obecnej czołówki myśli o zdobyciu medalu, ja też – zaznaczył 7. zawodnik obecnego sezonu. – Mam jeden plan: ciężko pracować, aby utrzymać się na podium w kolejnych konkursach PŚ. Moje ostatnie sukcesy nie gwarantują mi stałego miejsca w najlepszej trójce każdych zawodów podsumował skoczek z Ruhpolding.

 

Eisenbichler bez marzeń o medalu

Markus Eisenbichler, fot. Julia Piątkowska
Markus Eisenbichler, fot. Julia Piątkowska

Drugim najlepszym reprezentantem Niemiec w klasyfikacji generalnej PŚ jest  Markus Eisenbichler. 25-latek ma zapewnione miejsce w składzie na Lahti, jednak, jak sam przyznaje, nie stawia się w roli głównego kandydata do zdobycia indywidualnego medalu. Nie czuję presji oczekiwań z związku z byciem drugim najlepszym ogniwem kadry. W Finlandii chcę po prostu oddawać najlepsze skoki, na jakie mnie stać. Do tego czasu moim priorytetem jest unikanie ryzyka urazu. Nie daję sobie dużych szans na medal, bo w tym sezonie mam wyjątkowo dużo mocnych przeciwników. Widzę siebie raczej w roli przyczajonego zawodnika, który może niespodziewanie zaatakować czołówkę – zdradził na łamach rodzimych mediów.

Severin Freund z kolegami z kadry w Falun, fot. Julia Piątkowska
Severin Freund z kolegami z kadry w Falun, fot. Julia Piątkowska

Pretendentem do sukcesu w  drużynie naszych zachodnich sąsiadów do niedawna był za to utytułowany Severin Freund. Uraz więzadła krzyżowego przedniego w kolanie pozbawił go jednak szans na udział w rywalizacji rozpoczynającej się za 2 tygodnie. – Miałem okazję trenować z Severinem i wiele się od niego nauczyłem. Dzięki temu wiem, jak wygląda rywalizacja z najlepszymi skoczkami na świecie. Mimo że zabraknie go w Lahti, wierzę, że będzie w optymalnej formie na igrzyska i wtedy wzmocni naszą drużynę. Już teraz mamy silny zespół, w Finlandii liczę na medal w drużynie – podsumował 9. skoczek tego sezonu.

 

źródła: sport.de / traunsteiner-tagblatt.de

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram