Stoeckl: „Za to, co wydarzyło się w Korei, winę ponosi Daniel”

Daniel Andre Tande (fot. Julia Piątkowska)

Daniel Andre Tande (fot. Julia Piątkowska)

Daniel-Andre Tande, fot. Julia Piątkowska

W trwającym sezonie Daniel-Andre Tande dźwiga na barkach nie tylko ciężar roli lidera norweskiej kadry, ale również oczekiwania dotyczące powtórzenia wyczynu Rune Velty z Falun z 2015 r. Tuż przed MŚ w Lahti u Norwega daje się zauważyć wahania formy – skoczek ma trudności z oddaniem dwóch równych skoków. Według szkoleniowca kadry problemem jest błąd na progu.

 

Analizując ostatnie wyniki poszczególnych konkursów w wykonaniu Tandego, śmiało można powiedzieć, że sportowiec rozgrywa tej zimy sezon życia. Najlepszy obecnie reprezentant kraju Wikingów miewa jednak problemy z ustabilizowaniem swoich skoków, co jest zjawiskiem dosyć niekorzystnym z uwagi na rozpoczynające się za niespełna tydzień MŚ w narciarstwie klasycznym. Kłopot ten uwidacznia się podczas trwającego azjatyckiego tournée, podczas którego 22-letni skoczek ma trudności z oddaniem dwóch podobnych odległościowo prób w jednym konkursie. Tak było m. in. podczas pierwszego dnia rywalizacji w PyeongChang, kiedy po pierwszej serii Tande zajmował trzecie miejsce (132,5 m), jednak w finale uzyskał tylko 126,5 m, co ostatecznie zepchnęło go na szóstą lokatę.

Zaistniałą sytuacją sfrustrowany jest nie tylko sam zawodnik, ale również jego trener, Alexander Stoeckl. Szkoleniowiec zaniepokojony jest głównie faktem, że tego typu wahania formy występują u jego podopiecznego tuż przed mistrzostwami.

– Za to, co wydarzyło się w środę w Korei, wyłączną winę ponosi Daniel. Po wyjściu z progu zrotował stopy i nie był w stanie utrzymać równowagi. W konsekwencji musiał korygować lot tułowiem, co znacznie spowolniło prędkość – tak istotę błędu swojego podopiecznego wytłumaczył Stoeckl.

– Niekorzystne jest to, że ten błąd pojawił się teraz, w przededniu wyjazdu do Lahti, jednak lepiej, że trudności przytrafiły się Danielowi w tej chwili, niż gdyby miało się to stać za tydzień. Niedociągnięcia z jego strony  sprawiają, że nieznacznie oddala się od czołówki. Nie ma jednak powodów do obaw – nawet jeśli Tande obniża swoje loty w drugiej serii konkursu, to w najgorszym wypadku i tak ląduje zazwyczaj w pierwszej ósemce – dodał pochodzący z Austrii trener.

Szkoleniowiec jest jednak pełen wiary w możliwości zawodnika i pozytywnie ocenia jego szanse na podium w kolejnych zmaganiach PŚ. – To typowe zjawisko w sporcie: kiedy zawodnik skupia się nad jednym aspekcie technicznym, wtedy traci na innym. Jeśli przesadzi w którąś stronę, musi później nadrabiać zaległości. Daniel będzie miał jeszcze wiele okazji do pracy nad techniką i wyeliminowania błędu: począwszy od drugiego konkursu w PyeongChang aż po sam pobyt w Lahti, gdzie odda liczne próby treningowe – podsumował selekcjoner Norwegów.

Mimo wahań formy Tandego Stoeckl nie ma wątpliwości, że w Finlandii jego podopieczny będzie pretendentem do medalu. Po ostatnim konkursie w Korei Norweg uda się do domu rodzinnego, aby zregenerować się przed wyjazdem na MŚ w Lahti.

 

źródło: framtidinord.no

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram