Niemcy z kolejnymi medalami? Wellinger: „Mogę powtórzyć triumf Freunda”

Andreas Wellinger i Markus Eisenbichler (fot. Julia Piątkowska)Po wtorkowych treningach na dużej skoczni w Lahti trener reprezentacji Niemiec Werner Schuster wybrał czwórkę, która w czwartek powalczy o medale. Nasi zachodni sąsiedzi wystąpią w niezmienionym składzie – w zawodach zaprezentują się: Wellinger, Eisenbichler, Freitag oraz Leyhe. W możliwości kolegów wierzy nieobecny w Lahti Severin Freund.

 

Niemcy na dużej skoczni w Lahti

W poniedziałkowych treningach udziału nie wzięli medaliści z normalnej skoczni, Andreas Wellinger i Markus Eisenbichler. Na skoczni pojawiło się trzech Niemców. Richard Freitag oraz Stephan Leyhe pokazali się z dobrej strony zajmując miejsca w czołowej dwudzieste. Pierwszy z nich zajął kolejno 8., 12. i 8. miejsce, natomiast drugi – 13., 17., a w trzecim treningu okazał się być najlepszy. Gorszą dyspozycję zaprezentował Karl Geiger. Plasował się kolejno na 28., 35. i 34. pozycji.

Na starcie wtorkowych treningów zameldował się jedynie Geiger, dla którego była to ostatnia szansa na wywalczenie miejsca w kadrze na czwartkowe zawody. Odległości na których lądował były zbliżone do jego poniedziałkowych rezultatów, jednak lokaty przez niego zajmowane były znacznie lepsze (kolejno 21., 19.,18. miejsce). To jednak nie wystarczyło, aby zyskać aprobatę niemieckiego szkoleniowca. – Podczas treningów bardzo wyraźna była różnica między skoczkami. Stephan Leyhe wygrał w jednym z treningów, również skoki Richarda Freitaga były bardzo solidne, natomiast Karl Geiger wciąż ma problem z ustabilizowaniem formy – ocenił treningowe poczynania swoich podopiecznych Schuster.

Dodajmy, że w trakcie kwalifikacji Niemcy jednak nie brylowali. Awans wywalczyli Leyhe i Freitag, a Wellinger i Eisenbichler udział w konkursie mieli zapewniony z urzędu, jednak skoki naszych zachodnich sąsiadów (odpowiednio: 113,5, 114,5, 114,0 i 105,5 metra) nie zachwycały. Na najważniejsze wyzwania czas przyjdzie jednak w czwartkowy wieczór.

 

Czy powtórzą sukces Severina Freunda?

Przed dwoma laty na dużej skoczni w Falun triumfował nieobecny w Lahti Severin Freund. Tej zimy Niemiec został wykluczony z rywalizacji przez kontuzję kolana, w związku z czym nie będzie mu dane obronić mistrzowskiego tytułu. Sam zainteresowany, jak i niemieccy kibice pokładają jednak dużą nadzieję w Andreasie Wellingerze. – Świetnie się bawiłeś w pierwszym tygodniu. Teraz trzymam kciuki za drugi – takie słowa niemiecki mistrz skierował do obecnego wicemistrza ze skoczni normalnej. W internecie od razu zawrzało, a fani liczą na powtórkę z „bajkowego Falun”. Niemiecka prasa od razu dostrzegła analogię:  Freund w Szwecji zdobył srebrny medal na mniejszym obiekcie, a następnie złoto w damsko-męskiej drużynówce. Te same zdobycze należą do Wellingera podczas tegorocznego czempionatu. Pozostaje jedynie kwestia medalu na dużej skoczni. Niemcy chcą wierzyć, że historia zatoczy koło – w 2015 roku złoto należało wszak właśnie do obecnie kontuzjowanego Niemca.

21-letni skoczek z Ruhpolding znajduje się w znakomitej formie, którą potwierdził w sobotnim konkursie. Po wywalczeniu srebrnego medalu na skoczni normalnej umocnił się w gronie kandydatów do zgarnięcia kolejnego krążka. – Po zdobyciu dwóch medali mogę swobodnie skakać, bez jakiejkolwiek presji czy ciśnienia. Wszystko płynnie mi wychodzi i jest powtarzalneW 2015 roku triumfował mój kolega z drużyny. Wiem, że można to powtórzyć. To jest zdecydowanie turniej Niemców – zdradził Wellinger. – Ta skocznia bardzo odpowiada moim podopiecznym. Jest to jeden ze starszych obiektów w Finlandii, z większym nachyleniem progu, można na nim odlecieć. Poza tym dobrze wspominamy Lahti i występy Severina Freunda, który niestety nie mógł tu przyjechać – stwierdził Werner Schuster.

Lahti rzeczywiście wydaje się być szczęśliwym miejscem dla naszych zachodnich sąsiadów. Severin Freund jeden z 22 triumfów świętował właśnie na skoczni Salpausselkä HS-130. Ponadto stawał w Finlandii aż 5 razy na podium. Niemiecka drużyna notowała tam miejsca na „pudle” konkursów drużynowych nieprzerwanie od 2012 roku. W historii skoków narciarskich zapisały się też pojedynki Martina Schmitta z Adamem Małyszem podczas światowego czempionatu w 2001 roku. Wówczas na dużej skoczni najlepszy okazał się właśnie ulubieniec niemieckich kibiców.

 

Dominika Szajda, Ola Kowalik
źródło: sport1.de

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram