Bickner bez poważnych urazów po upadku, wystartuje w Planicy!

Kevin Bickner, fot. Julia Piątkowska

Ostatni konkurs z cyklu Raw Air miał kilku bohaterów. Obok triumfatora turnieju, Stefana Krafta oraz zwycięzcy dzisiejszych zmagań, Kamila Stocha, pozytywnie wyróżnił się 20-letni Amerykanin Kevin Bickner, który pobił rekord swojego kraju. Pochodzący zza oceanu zawodnik swój drugi skok przypłacił jednak groźnie wyglądającym upadkiem.

 
Kevin Bickner, fot. Julia Piątkowska

Kevin Bickner, fot. Julia Piątkowska

Bickner obecnej zimy rozgrywa sezon życia. Latem ubiegłego roku zawodnik klubu Norge Ski Club mówił, że jego sportowym celem są regularne występy w Pucharze Świata i kwalifikowanie się do drugiej serii konkursów. Jak postanowił, tak zrobił – od początku zimy podopieczny Bine Norcica zdobył 50 punktów w klasyfikacji generalnej. Niedzielny występ Amerykanina w Vikersund stanowił wielką niespodziankę zarówno dla niego samego, jak i dla kibiców skoków narciarskich. Już w serii próbnej zawodnik popisał się dalekim lotem, dzięki któremu osiągnął odległość 233,5 metra. Tym samym ustanowił nowy rekord Stanów Zjednoczonych (a zarazem całego kontynentu północnoamerykańskiego) oraz poprawił własną “życiówkę” – poprzednia wynosiła 218,5 metra i została ustanowiona w tym roku w Oberstdorfie. Był to jednak tylko przedsmak wielkich emocji, których młody Amerykanin dostarczył we właściwych zmaganiach. W pierwszym skoku konkursowym poszybował aż 244,5 metra, czyli dokładnie 9 metrów krócej niż wynosi ustanowiony wczoraj przez Stefana Krafta rekord świata. W konsekwencji, Bickner po raz drugi tego samego dnia poprawił krajowy oraz własny rekord w długości skoku.

Kevin Bickner, fot. Julia Piątkowska

Kevin Bickner, fot. Julia Piątkowska

Udana pierwsza połowa konkursu rozbudziła apetyt reprezentanta Stanów Zjednoczonych na więcej – w finałowej próbie (234,5 m) skoczek ze sporą dozą brawury próbował maksymalnie opóźnić moment lądowania. “Wyciąganie” skoku do granic własnych możliwości spowodowało, że w chwili zetknięcia z podłożem nie zdołał dostawić obu nart do siebie i stracił równowagę. Upadając niefortunnie uderzył głową i barkiem o zeskok i przekoziołkował parę metrów, jednak szczęśliwie nie stracił przytomności. 20-latek opuścił skocznię na noszach, jednak zanim to nastąpiło wykonał gest w stronę kibiców, sygnalizujący, że jego stan nie jest poważny.

Pierwszych wiadomości na temat zdrowia Bicknera dostarczył jego kolega z zaprzyjaźnionej kadry Kanady, MacKenzie Boyd-Clowdes, który zamieścił na Twitterze zdjęcie poobijanego, ale uśmiechniętego Kevina z opisem: “Cały i zdrowy. Kevin, jesteś niesamowity!”.

Sam zainteresowany również powiadomił kibiców o swoim samopoczuciu publikując tweeta w żartobliwym tonie: “Boli mnie brzuch, ale przypuszczam, że to z powodu konkursów lotów w ten weekend. Najwyższy czas na trochę tłustego jedzenia!” Wieści o dobrym stanie Bicknera potwierdziła też jego rodzima federacja narciarska, która poinfomowała, że obrażnia okazały sie niegroźne dla zdrowia zawodnika, zaś w upadku najbardziej ucierpiała jego twarz. Zapewniono także, że zobaczymy skoczka w zamykających sezon lotach w Planicy.

Niedzielne zmagania na największej skoczni świata Amerykanin zakończył na 15. miejscu uzyskując w swoich dwóch próbach odległości: 244,5 oraz 234,5 metra. Ostatecznie został sklasyfikowany jako 31. skoczek turnieju Raw Air.

 

Źródła: informacja własna / facebook.com / twitter.com

 

Komentarze

comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *