Andreas Wellinger: “Sport pisze własne historie”

Andreas Wellinger, fot. Julia Piątkowska

Kiedy Andreas Wellinger zasiadał na belce przed finałowym skokiem w Raw Air, wydawało się, że wygraną w turnieju ma w kieszeni. Niestety, los okrutnie zakpił z Niemca. Puszczony w mniej korzystnych warunkach i ze skróconego rozbiegu wylądował na 166. metrze Vikersundbakken. Tym samym stracił okazję na historyczny triumf w pierwszej edycji cyklu.

 

Dramatyczna końcówka w Vikersund

Andreas Wellinger, fot. Julia Piątkowska

Andreas Wellinger, fot. Julia Piątkowska

Wellingerowi przypadł w udziale nie tylko najniższy stopień podium norweskiego turnieju, ale również gorzki tytuł największego przegranego pierwszej odsłony tego sportowego przedsięwzięcia. Bawarczyk oddawał w Norwegii dalekie i równe skoki, prezentując wysoką formę, dzięki czemu piastował koszulkę lidera na zmianę ze Stefanem Kraftem. To właśnie z Austriakiem przyszło mu stoczyć emocjonującą walkę o ostateczny triumf w turnieju. Podmuch wiatru, z którym obecny lider PŚ mocował się w swoim finałowym skoku w Vikersund, i uzyskana przez niego stosunkowo krótka odległość (215 metrów) ułatwiły Niemcowi zadanie. Wydawało się, że zasiadając na belce przed swoją ostatnią próbą, już za chwilę poszybuje po wygraną, ponieważ skok na 242. metr w pierwszej serii dawał mu spory zapas punktów. Swoją pierwszą próbę opisywał następująco: – Na 130. metrze myślałem, że nie pociągnę już tego skoku, jednak pod narty dostało się powietrze i mogłem lecieć dalej. Ku zdziwieniu wszystkich pochodzący z Ruhpolding zawodnik w drugiej próbie nie zdołał dolecieć nawet do punktu konstrukcyjnego skoczni usytuowanego na 200. metrze. Po wylądowaniu Wellinger w ironicznym geście zaczął bić brawo.

 

Hannawald: „Nie mógł nic zrobić”

Przyczyn zepsutego skoku Niemca można dopatrywać się w kilku aspektach. Za największego winnego uważa się belkę startową, a właściwie jej obniżenie dla trzech ostatnich skoczków w konkursie. Jedynie Kraft, Stoch i Wellinger skakali z 8. platformy startowej, przy czym tylko Polak miał w swojej próbie korzystne warunki. Niemiec osiągnął najniższą prędkość najazdową spośród wszystkich zawodników w 2. serii konkursowej. Również warunki wietrzne, w których przyszło mu skakać, były jednymi z najgorszych w rundzie finałowej.

Werner Schuster negatywnie ocenił fakt obniżenia belki przed skokiem jego podopiecznego. – Nie było obiektywnego powodu do skrócenia rozbiegu. Jestem zdenerwowany i rozgoryczony, widząc takie zakończenie. Mimo to występ Andreasa w turnieju był wielkim osiągnięciem – skomentował szkoleniowiec. – W imprezach takich jak ta potrzebujemy najlepszego jury. Tym razem jury było dobre, ale nie najlepsze – dodał selekcjoner niemiecki kadry.

Sven Hannawald, fot. Julia Piątkowska

Sven Hannawald, fot. Julia Piątkowska

Komentujący skoki narciarskie w niemieckim Eurosporcie Sven Hannawald podczas transmisji z Vikersund podobnie tłumaczył przyczyny słabego występu swojego rodaka. – Obniżenie belki do ósmej znacznie utrudniło Andreasowi sprawę. Właściwie już w momencie wyjścia z progu było widać, że będzie miał trudności z uzyskaniem dalekiej odległości. Próbował szukać noszenia, ale w tych warunkach wietrznych nie mógł nic, naprawdę nic zrobić. Nie miał szans, żeby wyciągnąć ten skok. Gorzko kończy się pierwsza edycja turnieju Raw Air – powiedział utytułowany były skoczek.

 

Piękne sportowe scenariusze

Kamil Stoch, fot. Julia Piątkowska

Kamil Stoch, fot. Julia Piątkowska

Bawarczyk nie krył złych emocji po nieudanej próbie. Swój występ w finale Raw Air skomentował krótko, lecz dosadnie: – Jestem wkurzony. Nie obyło się również bez łez rozczarowania, jednak dużą dozą empatii wykazali się pozostali skoczkowie. Daniel-Andre Tande, który doświadczył podobnej sytuacji w finale 65. Turnieju Czterech Skoczni, odbył krótką, ale podnoszącą na duchu rozmowę z Wellingerem. Z kolei zwycięzca niedzielnego konkursu, Kamil Stoch, mocno uścisnął Niemca, kiedy ten przyszedł pogratulować mu wygranej. – Życzę powodzenia Andreasowi, bo jest bardzo utalentowanym sportowcem i wciąż jest bardzo młody. Wiele jeszcze osiągnie – w wywiadzie przeprowadzonym przed dekoracją kwiatową powiedział podwójny mistrz olimpijski z Soczi. Czwarty skoczek obecnego sezonu docenił ten gest zamieszczając na swoim Instagramie wspólne zdjęcie ze Stochem.

Samemu Niemcowi zabrało trochę czasu ochłonięcie po finale norweskich zmagań. Dopiero w poniedziałkowe południe zabrał glos w tej sprawie. – Niełatwo znaleźć właściwe słowa, kiedy odczuwa się takie emocje, jak ja w niedzielę. Sport pisze własne historie i chociaż wczoraj byłem tak bardzo rozczarowany, dziś mogę powiedzieć, że Raw Air był dla mnie ekscytującym i pełnym sukcesów wydarzeniem. Dziękuję wszystkim za słowa wsparcia oraz za ducha zespołu całej narciarskiej rodziny – za pośrednictwem mediów społecznościowych napisał Wellinger.

 

źródło: eurosport.de / instagram.com / skispringen.com

 

Komentarze

comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *