Problemy Romoerena, prowadził samochód pod wpływem alkoholu!

Bjoern Einar Romoeren (fot. Bartosz Leja)Mimo że norwescy skoczkowie w Raw Air, jak i w konkursie indywidualnym nie zdołali ostatecznie wskoczyć na podium, w sobotę zwyciężyli w zmaganiach drużynowych w Vikersund. Wydaje się, że Bjoern Einar Romoeren świętował sukces nieco dłużej – zajmujący się marketingiem były skoczek został zatrzymany za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu.

 

Bjoern Einar Romoeren był jednym z najlepszych norweskich skoczków narciarskich w pierwszej dekadzie XXI wieku. Na swoim koncie zanotował 9 pucharowych zwycięstw oraz trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w sezonie 2003/2004/ Dał się także poznać jako wybitny “lotnik”, co potwierdził choćby ustanowieniem rekordu świata w długości lotu w 2005 roku w Planicy – poszybował wówczas na niewyobrażalną odległość 239 metrów.

Wczoraj w Vikersund Romoeren “odleciał”, ale w zupełnie inny sposób. 35-letni były skoczek zajmujący się obecnie marketingiem w Norweskim Związku Narciarskim został zatrzymany przez policję w związku z prowadzeniem samochodu pod wpływem alkoholu. – Wydmuchałem 0,3 promila, jednak policjanci powiedzieli mi, że zwykle mnoży się wynik przez dwa. Na początku byłem zaskoczony, ale później rozczarowany – przyznał. Dodajmy, że dopuszczalna maksymalna zawartość alkoholu we krwi w Norwegii wynosi 0,2 promila, w związku z tym funkcjonariusze od razu zatrzymali prawo jazdy byłego skoczka.

Członek norweskiej ekipy był wówczas w drodze na indywidualny konkurs lotów na Vikersundbakken. Jak sam później przyznał, w sobotę wziął udział w “delikatnym świętowaniu” sukcesu norweskiej drużyny oraz rekordowego skoku Roberta Johanssona na 252. metr. – Źle oceniłem sytuację kiedy wsiadałem rano za kierownicą - powiedział Romoeren w rozmowie z portalem vg.no i dodał, że był zmuszony zostawić samochód z logiem FIS w miejscu kontroli, podczas gdy policjanci odwieźli go na mamucią skocznię w Vikersund. Zamiast emocjonować się konkursem lotów, Norweg zapewne rozmyślał o swojej sytuacji – za jazdę pod wpływem w kraju Wikingów można dostać pokaźną grzywnę, a nawet trafić do więzienia. – To bardzo kłopotliwe, jednak jeśli podejmuje się tak złą decyzję, trzeba to zaakceptować – skomentował.

Wciąż nie wiadomo też, jak potoczy się kariera Romoerena w Norweskim Związku Narciarskim. Mimo iż sam zainteresowany chciałby tam pozostać, na chwilę obecną postanowił odsunąć się od drużyny. – Poinformowałem dyrektora sportowego Clasa Bede Braathena o sytuacji. Mam nadzieję, że zachowam pracę z Związku, jednak postanowiłem, że poinformuję o tej sprawie. Lepiej jest powiedzieć, że to ja, i uniknąć spekulacji – powiedział tajemniczo. Jego postawę skomentował Braathen: – Bjoern Einar Romoeren to przykład prawdziwego faceta. Takim osobom także zdarzają się rzeczy, za które muszą ponieść konsekwencje.

Jak się okazuje, sam Braathen miał w przeszłości podobne problemy, jednak jak sam przyznał, Romoeren powinien dostać drugą szansę u Norweskiego Związku Narciarskiego. – Ludzie, którzy znają moją historię, wiedzą, co to znaczy naprawić swój błąd – podsumował.

 

źródło: vg.no

 

Komentarze

comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *