Adam Małysz o zmianie trenera kadry B: „Szukaliśmy kogoś, kto ma twardą rękę”

Adam Małysz, fot. Julia Piątkowska

We wtorek Polski Związek Narciarski dość niespodziewanie ogłosił, że nowym trenerem kadry B reprezentacji Polski w skokach narciarskich będzie Czech Radek Žídek, dotychczasowy asystent głównego trenera swojej rodzimej drużyny. O kulisy zmiany na stanowisku szkoleniowca zaplecza głównej ekipy „Biało-czerwonych” zapytaliśmy dyrektora-koordynatora kadry, Adama Małysza.

 

Według Małysza, idea zatrudnienia nowego trenera pojawiła się w Polskim Związku Narciarskim już jakiś czas temu. – Szukaliśmy kogoś, kto ma dosyć twardą rękę i kto jest w tym momencie dostępny do objęcia tego stanowiska. W luźnych rozmowach narodziła się idea zaproponowania pracy Žídkowi. Michal Doležal (asystent trenera kadry A Stefana Horngachera – red.) potwierdził nam, jak jego rodak pracował w Czechach. Stwierdziliśmy, że nie mamy nic do stracenia i warto spróbować, jak będzie to funkcjonować. Wydaje mi się, że będzie dobrze – stwierdził.

Mateja_Robert_Memorial.Szczyrk.2016_fot.Bartosz.Leja
Robert Mateja, fot. Bartosz Leja

Dyrektor kadry wyjaśnił powody zwolnienia dotychczasowego trenera drużyny, Roberta Matei, który od nowego sezonu będzie asystentem Žídka. – Wyniki mówiły same za siebie, trzeba było coś zrobić z tą grupą. Kadra B zazwyczaj była naszym mocnym punktem, a ostatnio nasza kwota startowa w Pucharze Kontynentalnym zmniejszyła się do czterech. Robert to dobry szkoleniowiec, przede wszystkim w kwestiach przygotowania technicznego. Brakowało mu jednak trochę stanowczości. Jeśli zawodnik musi zbić wagę lub powstrzymać się od czegoś, to szkoleniowiec musi o to zadbać – wyjaśnił Małysz. Warto nadmienić, że w trakcie sezonu trener Mateja na naszych łamach wspominał o problemach z wagą jednego z najbardziej perspektywicznych polskich skoczków, Andrzeja Stękały.

Adam Małysz wierzy w możliwości skoczków z zaplecza pierwszej drużyny – Ci zawodnicy nieraz udowadniali swój talent, więc wiadomo, że drzemie w nich potencjał. Trzeba go tylko uwolnić, tak jak zrobił to w kadrze A Stefan Horngacher. Jego zawodnicy doskonale wiedzą co mogą, a czego nie mogą – i to przynosi efekty. Zaangażowane muszą być obie strony – trener i skoczkowie – powiedział czterokrotny mistrz świata.

Zapytany o to, czy szkoleniowiec będący obcokrajowcem niejako „z automatu” wzbudza większy respekt, Małysz odparł: – Być może tak jest. Kiedy jako skoczek miałem trenera z zagranicy, najważniejsze było dla mnie to, żeby był stanowczy. Oczywiście rozmowy i wymiana opinii między szkoleniowcem a zawodnikiem są bardzo ważne, ale to trener jest od tego, żeby wydawać polecenia i to on wie lepiej – zakończył.

 

Rozmawiał Mikołaj Szuszkiewicz

 

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram